Europa / Podróże / Serbia

2/3

27 września 2010

Tagi:

Już 2/3 wyjaz­du za mną. Nawet nie zauwa­ży­łam, jak zle­cia­ły te czte­ry tygo­dnie poza Pol­ską. Tak napraw­dę, to mam wra­że­nie, że zosta­ło bar­dzo nie­wie­le cza­su do koń­ca, a jesz­cze tyle rze­czy chcia­ła­bym zro­bić i zoba­czyć. Ostat­nie dni były odwie­dza­niem przez Ewę wszyst­kich naj­waż­niej­szych miejsc w mie­ście. Czy­li jesz­cze raz poje­cha­li­śmy na nale­śni­ki na Zemun. posie­dzieć na Adzie (nawet była napraw­dę super pogo­da), napić się pla­zmo-szej­ka i prze­spa­ce­ro­wać po dep­ta­ku. W pią­tek wyje­chał Yasin, a wczo­raj Ewa więc na razie zosta­łam tro­chę sama. Ale może to i dobrze, bo zacznę się inte­gro­wać z Ser­ba­mi wresz­cie. Już Ire­na zapro­po­no­wa­ła, że poka­że mi „Beor­gad nigh­tli­fe”. Zresz­tą jutro wpro­wa­dza się ktoś nowy do nasze­go miesz­ka­nia (jesz­cze nie wiem skąd i kto).

Dzi­siaj spę­dzi­łam ponad 12 godzin poza domem i z powro­tem byłam w pra­cy w Jusie. Zde­cy­do­wa­nie naj­bar­dziej odpo­wia­da­ją mi tutaj małe dzie­ci, któ­re mówią pro­sty­mi sło­wa­mi. I nawet zała­pa­ły dzi­siaj, co zna­czy jak mówię do nich pro­szę 😉 A poza tym w Jusie wiem co i jak trze­ba robić. Wku­rza mnie cały czas orga­ni­za­cja pro­jek­tu, cho­ciaż mam nadzie­ję, że w tym tygo­dniu będzie lepiej. Bo w sobo­tę były­śmy przy­go­to­wa­ne do wszyst­kie­go, gdy oka­za­ło się, że nie ma żad­ne­go serb­skie­go wolon­ta­riu­sza, żeby poszedł z nami. Aż takie odważ­ne nie były­śmy z Ewą, żeby pójść gdzie­kol­wiek same.
Powin­nam jesz­cze wspo­mnieć o rodzi­nie, u któ­rej miesz­kam. Ponie­waż są to napraw­dę prze­sym­pa­tycz­ni i bar­dzo otwar­ci ludzie. Za każ­dym razem, jak pój­dzie­my do nich w jakiej­kol­wiek spra­wie zosta­je­my ugosz­czo­ne czymś do picia (ma spe­cjal­ny tru­nek „only for womes”) i jedze­nia. Prze­waż­nie spe­cja­ła­mi wła­snej robo­ty, gdyż Bran­ka jest gospo­dy­nią domo­wą z praw­dzi­we­go zda­rze­nia, któ­ra z przy­jem­no­ścią spę­dza dnie w kuch­ni i przyj­mu­je gości. Poza tym napraw­dę uwiel­biam jej eks­pre­sję i pogo­dę ducha.

0 likes
Close