Książki

Fajnie to powiedziałaś Kaśka

17 czerwca 2018

Tagi: , , , ,

Katarzyna Nosowska
„A ja żem jej powiedziała”
Wyd. Wielka Litera

Uwiel­biam Kaś­kę Nosow­ską. No może poza jej solo­wy­mi pły­ta­mi, któ­re nie tra­fia­ją w mój gust ze wzglę­du na nad­miar elek­tro­ni­ki. Ale tek­sty, muzy­ka zespo­łu Hey, a przede wszyst­kim to, co mówi i jak zacho­wu­je się na kon­cer­tach są cudow­ne. Jakiś rok temu Nosow­ska zało­ży­ła kon­to na Insta­gra­mie, na któ­rym zaczę­ła nagry­wać krót­kie, śmiesz­ne fil­mi­ki z życio­wy­mi reflek­sja­mi zaczy­na­ją­ce się od słów „A ja żem jej powie­dzia­ła, Kaś­ka…”. W mię­dzy­cza­sie poja­wił się na je pro­fi­lu cykl #fatan­dhap­py, zawie­ra­ją­cy tre­nin­gi na przy­ty­cie (jako oso­ba noszą­ca roz­miar 34 posta­no­wi­łam obej­rzeć je bar­dzo dokład­nie, nie­ste­ty na razie bez­sku­tecz­nie), tuto­rial, jak zro­bić pro­fe­sjo­nal­ny maki­jaż (szko­da, że nie poka­za­ła jak zro­bić kre­skę na oku, bo bym się tego chęt­nie nauczy­ła), a obec­nie moż­na poćwi­czyć z Kaś­ką jogę. Pro­fil @nosowska.official zdo­był pra­wie 250 tysię­cy obser­wu­ją­cych, co było wystar­cza­ją­cym argu­men­tem dla wydaw­cy, aby zro­bić z nie­go książ­kę. Roz­wi­nię­to nie­co reflek­sje z fil­mi­ków i tak powsta­ła książ­ka „A ja żem jej powie­dzia­ła”. Okre­śli­ła­bym ją jako zbiór mini-felie­to­nów o życiu.

TRENING 2

Post udo­stęp­nio­ny przez nosowska.official (@nosowska.official)

W „A ja żem jej powie­dzia­ła Nosow­ska pisze o życiu. Przede wszyst­kim swo­im, ale też tym dooko­ła. O tym, co ją wku­rza, zachwy­ca, nur­tu­je czy wzru­sza. Poja­wia­ją się wspo­mnie­nia z mło­do­ści, komen­tarz do świa­ta współ­cze­sne­go show­biz­ne­su, poja­wia się temat akcep­ta­cji sie­bie czy rela­cji z naj­bliż­szy­mi.

Nie jest to jed­nak w żaden spo­sób auto­bio­gra­fia, cho­ciaż pozna­je­my w niej wie­le szcze­gó­łów z życia Kaś­ki. Wspo­mnie­nie wyjaz­du ze Szcze­ci­na, pierw­szych wystę­pów, miło­ści i zdra­dy. Autor­ka otwie­ra się przed czy­tel­ni­kiem i wpusz­cza go do swo­je­go życia, nie bojąc się trud­nych spraw takich jak zwią­zek z prze­mo­cą, duże kom­plek­sy czy trud­ne rela­cje z ojcem, któ­ry wzbu­dzał w niej strach.

Nie jest to też porad­nik, cho­ciaż dobre rady cio­ci Kasi się zda­rza­ją. Na przy­kład takie, że zazdrość czy­ni z nas goń­cze psy i może łatwo dopro­wa­dzić do wykoń­cze­nia part­ne­ra. Albo taka, że każ­de­mu nale­ży dać dru­gą szan­sę, ale fra­jer­stwem jest dać trze­cią. Wszyst­ko to dale­kie jest jed­nak od men­tor­skie­go tonu, Kaś­ka nie kreu­je się na eks­per­ta od życia (cho­ciaż wie­le ma doświad­cze­nia), ale na kole­żan­kę, któ­ra chce nam pomóc.

Nosow­skiej nie bra­ku­je dystan­su do sie­bie. Nie boi się powie­dzieć o tym, że ma kre­dyt, nad­wa­gę, depre­sję czy ponad 40 lat na kar­ku i bar­dzo ją to dołu­je. Nie pró­bu­je być pięk­niej­sza i młod­sza niż jest. Cza­sem jest gorz­ko i reflek­syj­nie, a cza­sem zabaw­nie. Bacz­nie obser­wu­je świat dooko­ła i komen­tu­je go na swój spo­sób mówiąc nam, że wła­ści­wie to życie wca­le nie jest łatwe i zabaw­ne, ale może nie war­to się tym przej­mo­wać (i nie trze­ba być jak Cho­da­kow­ska, leżąc na kana­pie też spa­la­my kalo­rie, tyl­ko może mniej).

Nosow­ska wyśmie­ni­cie ope­ru­je sło­wem. Umie wyko­rzy­stać meta­fo­rę i iro­nię, by pod płasz­czy­kiem zabaw­nych słów prze­ka­zać nie­co wię­cej reflek­sji o życiu. Widać, że pisa­nie spra­wia jej auten­tycz­ną radość i przy­cho­dzi jej natu­ral­nie i lek­ko, cho­ciaż ona sama twier­dzi, że:

Jest to pro­ces żmud­ny, chwi­la­mi skraj­nie wyczer­pu­ją­cy. (…) Ja wysia­du­ję. Do odle­żyn. Kie­dy poszcze­gól­ne sło­wa, pogru­po­wa­ne w sze­re­gi, wylą­du­ją w wer­sach, tra­fia­ją do kon­tro­li jako­ści. Ile ner­wów mnie kosz­tu­je wycze­ki­wa­nie na stem­pel akcep­ta­cji.

To wysia­dy­wa­nie zde­cy­do­wa­nie przy­no­si dobre efek­ty.

Jeśli ktoś jest fanem audio­bo­oków, to książ­ka wyszła rów­nież w tej for­mie, a czy­ta ją sama autor­ka. Co praw­da ja z słu­cha­niem ksią­żek mam pro­blem i jeden roz­dzia­lik to był maks tego, na czym potra­fi­łam się sku­pić. Ale pole­cam posłu­chać Kaś­ki, bo w jej wyko­na­niu „A ja żem jej powie­dzia­ła” brzmi napraw­dę super. Z dru­giej stro­ny „A ja żem jej powie­dzia­ła” jest prze­pięk­nie wyda­na. Ilu­stra­cje do poszcze­gól­nych roz­dzia­łów są bar­dzo cie­ka­we, więc szko­da było­by ich nie zoba­czyć. Naj­le­piej więc zapo­znać się z obie­ma wer­sja­mi 🙂

A ja żem jej powiedziała - Katarzyna Nosowska

0 likes
Close