biografia / Książki / Literatura podróżnica / reportaż

Góry to ludzie

22 sierpnia 2018

Tagi: , , ,

"Anatomia góry" Rafał Fronia - okładka książkiRafał Fronia
„Anatomia góry. Osiem tysięcy metrów ponad marzeniami”
Wydawnictwo SQN

Pierw­szy raz z tym, co ma do powie­dze­nia Rafał Fro­nia mia­łam do czy­nie­nia pod­czas tego­rocz­nej zimo­wej wspi­nacz­ki na K2 – Rafał pisał dzien­ni­ki publi­ko­wa­ne na Face­bo­oku wypra­wy. Potem usły­sza­łam go na żywo pod­czas orga­ni­zo­wa­ne­go w Łodzi spo­tka­nia. Wte­dy już zauwa­ży­łam, że ten facet ma nie­sa­mo­wi­ty dar opo­wia­da­nia. Pomy­śla­łam sobie, że jeśli piszę cho­ciaż w poło­wie tak faj­nie, jak mówi, to jego książ­ka będzie super. I była. Cho­ciaż mam za sobą już tro­chę pozy­cji o wypra­wach w Hima­la­je, to „Ana­to­mia góry” jest wyjąt­ko­wa. To książ­ka, w któ­rej peł­no jest czło­wie­ka, jego emo­cji, stra­chu i eufo­rii.

Rafał Fro­nia pocho­dzi z Jele­niej Góry i to wła­śnie w oko­licz­nych Kar­ko­no­szach sta­wiał pierw­sze gór­skie kro­ki. Potem były Tatry, Alpy, aby w koń­cu spró­bo­wać wypraw w Hima­la­je. Uczest­ni­czył w wie­lu wyso­ko­gór­skich wypra­wach, dwu­krot­nie sta­nął na szczy­cie powy­żej 8000 metrów – na Gaszer­bru­mie II i na Lhot­se. Wspi­na się, bo góry są pięk­ne:

Góra sama w sobie jest tyl­ko dro­gą, a celem jest sama wspi­nacz­ka, radość prze­by­wa­nia w świe­cie, gdzie hory­zont znaj­du­je się znacz­nie dalej niż nasze tro­ski i zmar­twie­nia. W Górach czło­wiek jest naj­waż­niej­szy.

Anatomia góry” to zapiski poczynione na wysokości, kiedy mózg pracuje inaczej

Pod­czas spo­tka­nia autor­skie­go Rafał Fro­nia powie­dział, że waż­ne jest dla nie­go pisa­nie na bie­żą­co. Sta­ra się prze­lać swo­je myśli na papier od razu w namio­cie, aby jak naj­peł­niej odda­wa­ły to, co czu­je się pod­czas wspi­nacz­ki. Kie­dy wró­ci­my do domu, usią­dzie­my w cie­płym fote­lu, nie będzie to już to samo. Według nie­go „myśl, któ­ra jest waż­na, a nie zosta­nie zapi­sa­na umie­ra”. Pod­czas wszyst­kich wyjaz­dów Fro­nia pisze więc dzien­ni­ki.

Ana­to­mia góry” to książ­ka napi­sa­na w śpi­wo­rze, przy -20 stop­niach, kie­dy obok hula wiatr. Dla­te­go jest tak bar­dzo auten­tycz­na i szcze­ra. Może­my poczuć się, jak­by­śmy sie­dzie­li obok w namio­cie i słu­cha­li. Fro­nia wybrał do niej swo­je wyciecz­ki w rodzin­ne Kar­ko­no­sze, pierw­szy wyż­sze wypra­wy w Alpy, do Ame­ry­ki Połu­dnio­wej na wul­kan Tun­gu­ra­hua czy na Pik Leni­na, a tak­że trzy duże wypra­wy w Hima­la­je. Począt­ko­wo pla­no­wał wię­cej, ale szyb­ko oka­za­ło się, że wte­dy dosta­li­by­śmy wie­lo­to­mo­we dzie­ło o obję­to­ści tysią­ca stron. Dane nam będzie przyj­rzeć się bli­żej przede wszyst­kim jego wej­ściu na Gasher­bru­ma II, Lhot­se i wyda­rze­niom spod K2 z 2018.

Zimo­wa wypra­wa na K2 z 2018 r. jest zna­na wszyst­kim, nawet tym, któ­rzy nie­zbyt inte­re­su­ją się hima­la­izmem. W mediach było gło­śno zarów­no nt. akcji ratun­ko­wej prze­pro­wa­dzo­nej pod Nan­ga Par­bat, samot­ne­go wyj­ścia Deni­sa Urub­ko, jak i zakoń­cze­nia wypra­wy bez wej­ścia na szczyt. Fro­nia pre­zen­tu­je nam swój komen­tarz do tych wszyst­kich wyda­rzeń. Na szczę­ście nie jest on pod­sta­wą książ­ki, a jej nie­wiel­kim frag­men­tem. Uni­ka w ten spo­sób bazo­wa­nia na sen­sa­cji.

Rafała Fronię charakteryzuje niezwykła wrażliwość i humor

Ana­to­mię góry” czy­ta się bar­dzo dobrze ze wzglę­du na język, jakie­go uży­wa autor. Fro­nia przy­znał się na spo­tka­niu autor­skim, że pisze wier­sze, co wyraź­nie widać w jego książ­ce. Uży­wa meta­for, porów­nań, bar­dzo cie­ka­wie dobie­ra sło­wa. Do tego umie­jęt­nie łączy szcze­gó­ły wypraw ze swo­imi emo­cja­mi oraz roz­wa­ża­nia­mi na temat ludzi, ich moty­wa­cji. Humor prze­pla­ta się tu z poważ­ną reflek­sją, eufo­ria z nostal­gią. Widać, że autor ma lek­kie pió­ra i pisa­nie spra­wia mu ogrom­ną radość. Żywe i barw­ne opi­sy pozwa­la­ją cho­ciaż na chwi­lę prze­nieść się w góry.

Góry nabie­ra­ją u Fro­ni ludz­kie­go kształ­tu. Zresz­tą sam fakt, że pisze on sło­wo „góra” z wiel­kiej lite­ry, wska­zu­je na ogrom­ny sza­cu­nek, jakim je darzy. Wie­lo­krot­nie może­my dostrzec rela­cję opar­tą na prze­ci­wień­stwie wiel­kie góry i malut­kie­go czło­wie­ka, któ­ry jest jak ziarn­ko pia­sku wśród tego ogro­mu. Góra może mieć swo­je humo­ry, jak kobie­ta, może się na nas obra­zić lub nas polu­bić. To ona ma prze­wa­gę i jest sil­niej­sza w tym „związ­ku”.

Ale ja piszę o wul­ka­nie czy o czło­wie­ku? Gdy się bli­żej pozna Górę, poka­zu­je nam ona swo­ją praw­dzi­wą natu­rę; cza­sem roz­cza­ro­wu­je lub odmra­ża koń­czy­ny, cza­sem wycień­cza eks­tre­mal­ny­mi trud­no­ścia­mi bądź pró­bu­je zabić, wyplu­wa­jąc z sie­bie set­ki ton roz­pa­lo­nych do bia­ło­ści kamie­ni. Ale wszyst­kie Góry, w tym wul­ka­ny, mają jed­ną wspól­ną cechę: są wspa­nia­łe. Jak ludzie.

Ana­to­mia góry” to książ­ka wyróż­nia­ją­ca się na tle lite­ra­tu­ry gór­skiej. Nie dosta­nie­my tutaj tyl­ko tech­nicz­ne­go opi­su wypra­wy krok po kro­ku. Dosta­nie­my przede wszyst­kim bar­dzo dużo reflek­sji, oso­bi­ste­go komen­ta­rza i prze­ko­na­my się, co czu­je czło­wiek na 7000 metrów, w małym namio­cie, chwi­lę po tym, jak posta­wił sto­pę na jed­nym z naj­wyż­szych szczy­tów.

 

 

 

2 likes
Close