Książki / reportaż

O czym szepcze puszcza

9 marca 2018

Tagi: , ,

Anna Kamińska
„Białowieża szeptem”
Wydawnictwo Literackie

Małe miej­sco­wo­ści, mia­stecz­ka i wsie w całej Pol­sce żyją swo­im życiem. Ludzie rodzą się tutaj, dora­sta­ją, sta­rze­ją się (lub nie zdą­żą) i umie­ra­ją. Takich histo­rii jest wszę­dzie mnó­stwo. Z pozo­ru zwy­kle, ale gdy podej­dzie­my do nich bli­żej nie­zwy­kle inte­re­su­ją­ce. Gdy nikt o nie zapy­ta, nikt ich nie zapi­sze – znik­ną. Bia­ło­wie­ża też ma wie­le takich opo­wie­ści. Anna Kamiń­ska posta­no­wi­ła się­gnąć po nie, pod­py­tać miesz­kań­ców Bia­ło­wie­ży o wspo­mnie­nia ich rodzin, o daw­nych miesz­kań­ców i skry­wa­ne tajem­ni­ce. Powsta­ła „Bia­ło­wie­rza szep­tem”, wcią­ga­ją­ca, róż­no­rod­na opo­wieść o ludziach.

Życie miesz­kań­ców Bia­ło­wie­rzy deter­mi­no­wa­ła oko­licz­na pusz­cza. Dla jed­nych była źró­dłem utrzy­ma­nia, dla innych źró­dłem badań i zachwy­tów, a dla jesz­cze innych miej­scem schro­nie­nia przed świa­tem. Jed­ni zako­chi­wa­li się w pusz­czy, inni jej nie cier­pie­li, ale na pew­no bli­skość pusz­czy wpły­wa­łą na ludzi.

Dla­cze­go „szep­tem”? Bo czę­sto są to rze­czy, o któ­rych lepiej gło­śno nie mówić. Wie­le bole­snych histo­rii i któ­rych chcie­li­by­śmy zapo­mnieć. Nie jeden mąż bił lub nawet zamor­do­wał żonę, nie jed­no dziec­ko zosta­ło sie­ro­tą. Zresz­tą dom dziec­ka nie był tam raczej dla obcych, ale tych, co stra­ci­li naj­bliż­szych lub rodzi­ców nie było stać na ich utrzy­ma­nie. Życie miesz­kań­ców Bia­ło­wie­ży dale­kie było od baj­ki.

W Bia­ło­wie­ży jest jak w mia­stecz­ku Twin Peaks, zamknię­ty krąg spo­krew­nio­nych ze sobą ludzi ze swo­imi tajem­ni­ca­mi – jak mówi zna­jo­ma trzy­dzie­sto­let­nia rodo­wi­ta miesz­kan­ka wsi. – I to są takie sekre­ty, że z co dru­giej cha­ty „trup” wyska­ku­je z sza­fy. Z tą róż­ni­cą, że Twin Peaks to jest serial, a tu jest życie.

Pomię­dzy tymi dra­ma­ta­mi są też histo­rie pięk­ne i wzru­sza­ją­ce. Czy­ta­my o Hali­nie Kopa­liń­skiej, wycho­waw­czy­ni z domu dziec­ka, któ­ra dla swo­ich pod­opiecz­nych mia­ła mnó­stwo ser­ca i poświę­ci­ła im całą sie­bie. Czy­ta­my o Simo­nie Kos­sak, któ­ra w Bia­ło­wie­ży zna­la­zła swój dom (autor­ka napi­sa­ła zresz­tą osob­ną bio­gra­fię Simo­ny). Albo o nowym wła­ści­cie­lu „Restau­ra­cji Car­skiej”, któ­ry ura­to­wał daw­ną sta­cję kole­jo­wą przed cał­ko­wi­tym znisz­cze­niem. Wie­le jest przy­kła­dów ludzi, któ­rzy przy­je­cha­li z zewnątrz zako­cha­li się w pusz­czy i zosta­li już na zawsze.

Miesz­kań­cy z sen­ty­men­tem wspo­mi­na­ją cza­sy cara, któ­ry dbał o wszyst­kich, ze stra­chem zaś egze­ku­cje z II woj­ny świa­to­wej. Czę­sto są wdzięcz­ni, że ktoś chce zapi­sać i zacho­wać dla przy­szłych poko­leń te histo­rie. To trze­ba koniecz­nie zapi­sać. Bo jeśli nie zosta­nie prze­la­ne na papier, to umrze - mówią.

Anna Kamiń­ska ma wyjąt­ko­wy dar roz­ma­wia­nia z ludź­mi. Potra­fi prze­ko­nać ich do wra­ca­nia do wie­lu cie­ka­wych histo­rii, umie­jęt­nie pyta, aby poznać jak naj­le­piej histo­rie i ich boha­te­rów.

 

0 likes
Close