Książki / reportaż

Bóg – mieszanka wybuchowa

8 maja 2013

Tagi: , , , ,

Eric Weiner "Poznam sympatycznego Boga" Wyd. Carta Blanca

Eric Weiner
„Poznam sym­pa­tycz­ne­go Boga„
Wyd. Car­ta Blan­ca

Temat poszu­ki­wań Boga nie jest obcy, ani w kul­tu­rze, ani w życiu. Eric Weiner wyru­sza rów­nież na takie poszu­ki­wa­nie. Przy­czy­ną podró­ży jest usły­sza­ne pod­czas poby­tu w szpi­ta­lu pyta­nie: „Czy odna­la­złeś już swo­je­go Boga?” Nie „jakie­goś Boga” tyl­ko „swo­je­go Boga”. Zna­le­zie­nie Boga ma być odpo­wie­dzią na męczą­cą auto­ra depre­sję, ma pomóc upo­rząd­ko­wać życie. Dla­te­go musi być to Bóg napraw­dę „ide­al­ny”. Nie jest to, jak się oka­że, zada­nie łatwe.

Podej­ście, że czło­wiek może wybrać sobie dowol­ne­go Boga, a nawet stwo­rzyć wła­sne­go, wyda­je się nie­co kon­sump­cyj­ne. Wyda­wa­ło­by się, że Bóg to nie jest bowiem samo­chód czy buty, któ­re może­my wybrać na skle­po­wej pół­ce zgod­nie z wła­snym gustem. Ale czy na pew­no ozna­cza to, że nie może­my doko­nać wybo­ru?
Spo­śród wszyst­kich wyznań świa­ta Weiner tor wybrał osiem: islam (suf­fizm), bud­dyzm, tao­izm, chrze­ści­jań­stwo (fran­cisz­ka­nie), juda­izm, sza­ma­nizm, neo­po­ga­nizm i raelia­nizm (czy­li wia­rę w UFO). Osiem skraj­nie róż­nych wyznań, któ­rych korze­ni szu­kał w odle­głych zakąt­kach świa­ta. W trak­cie poszu­ki­wań odbył podró­że od Sta­nów Zjed­no­czo­nych po Nepal, od Tur­cji po Chi­ny, pró­bu­jąc wie­lu rze­czy: tań­czył z der­wi­sza­mi, medy­to­wał na dachu budyn­ku w Kat­man­du, poma­gał bied­nym z fran­cisz­ka­na­mi, prze­bie­rał się za kobie­tę na zlo­cie wyznaw­ców UFO w Las Vegas, był świad­kiem rzu­ca­nia cza­rów przez wic­cam… Nie da się bowiem doko­nać tak waż­ne­go wybo­ru, wybo­ru na całe życie i życie po życiu, bez doświad­cze­nia na wła­snej skó­rze.
Pod­czas odby­tych spo­tkań szu­ka odpo­wie­dzi na pyta­nia: kim jeste­śmy i do cze­go zmie­rza­my, jaki jest cel ludz­kie­go życia i co się z nami sta­nie po śmier­ci. Kolej­ne roz­mo­wy tyl­ko pogłę­bia­ją wąt­pli­wo­ści, zamiast je roz­wie­wać. Ale może o to cho­dzi w reli­gii? Że nie daje ona pro­stych odpo­wie­dzi, a jedy­nie napro­wa­dza na ścież­kę poszu­ki­wa­nia. Ril­ke miał rację: Bóg jest kie­run­kiem.
Przy oka­zji podróż po świe­cie w poszu­ki­wa­niu Boga jest podró­żą w głąb sie­bie, poma­ga w doko­na­niu samo­ana­li­zy. Aby zna­leźć „swo­je­go Boga”, musi­my naj­pierw wie­dzieć, cze­go potrze­bu­je­my i jacy jeste­śmy. Autor zma­ga się ze swo­ją nie­cier­pli­wo­ścią, racjo­na­li­zmem, stra­chem czy wsty­dem. Nie raz w jego gło­wie poja­wią się wąt­pli­wo­ści: czy to ma sens? Eric Weiner szu­ka w Bogu (każ­dym Bogu) tak­że moż­li­wo­ści pora­dze­nia sobie z wła­sną depre­sją – total­nie irra­cjo­nal­nym lękiem przed nie­by­ciem. Posia­da­jąc dobrą pra­cę, żonę, cór­kę czu­je pew­ną pust­kę.

Nie przy­po­mi­nam sobie niko­go, kto ruszył­by na ducho­we poszu­ki­wa­nia, gdy­by jego życie było jed­ną wiel­ką impre­zą. Szu­ka­my Boga, gdyż cier­pi­my i nie potra­fi­my nic z tym zro­bić. 

Książ­ka Eri­ca Weine­ra jest tak­że cie­ka­wym stu­dium kul­tu­ro­wym. Pozwa­la nam poznać inne reli­gie, zgłę­bić ich histo­rię, tra­dy­cje, obrzę­dy. Dla osób nie szu­ka­ją­cych ducho­wej reflek­sji będzie cie­ka­wą lek­tu­rą na temat świa­ta i innych kul­tur. Weiner odwie­dza miej­sca będą­ce koleb­ką dane­go wyzna­nia, na swo­jej dro­dze spo­ty­ka licz­nych prze­wod­ni­ków ducho­wych, któ­rzy wpro­wa­dza­ją go w taj­ni­ki kon­kret­nej reli­gii, a swo­je prze­ży­cia uzu­peł­nia wie­dzą zaczerp­nię­tą z lite­ra­tu­ry. Sta­ra się docie­rać do źró­deł. Czę­sto zesta­wia więc teo­rię z prak­ty­ką i współ­cze­snym życiem dokła­da­jąc do wszyst­kie­go swój subiek­tyw­ny komen­tarz, cza­sa­mi nie­co sar­ka­stycz­ny i z humo­rem.

Reli­gia, dobra reli­gia, to coś wię­cej niż bal­sam na nasze skost­nia­łe ner­wy. (…) Dobra reli­gia cze­goś od nas wyma­ga. Ma za zada­nie być trud­na. Pcha nas i cią­gnie, odpo­wia­da­jąc w ten spo­sób na pyta­nie nur­tu­ją­ce Abra­ha­ma Hesche­la: „Jak czło­wiek ma pod­nieść wzrok, żeby zoba­czyć to, co jest ponad nim?”.

To, co jest ponad nami jest waż­ne. Do takie­go wnio­sku bez wąt­pie­nia docho­dzi Weiner po swo­jej podró­ży. Nie odpo­wia­da on jed­nak na pyta­nie, co to jest. Na to pyta­nie każ­dy musi odpo­wie­dzieć sobie już sam.

0 likes
  • Tak w ramach uzu­peł­nie­nia – autor książ­ki jest nie­prak­ty­ku­ją­cym Żydem, racjo­na­li­stą, któ­ry bar­dziej ufa rozu­mo­wi niż ser­cu. I może bar­dziej niż Boga szu­kał jakiejś siły, któ­ra upo­rząd­ku­je jego „wnę­trze” (duszę).
    A co do jed­nej reli­gii – dla mnie oso­bi­ście też Jezus jest tym wybo­rem. Ale nie bro­nię innym wła­snych poszu­ki­wań. Póki sys­tem war­to­ści jest dobry (opi­sa­ny przy­pa­dek raelian poka­zu­je, że nie zawsze tak jest) to nie mam nic prze­ciw­ko medy­ta­cji i wie­rze w Bud­dę.

  • Ano­ni­mo­wy

    Tak napraw­dę nie wszyst­kie teo­rie są tak samo dobre bo nie wszyst­kie są praw­dzi­we. Jest tyl­ko jed­no źró­dło któ­re potra­fi uga­sić palą­cą tęsk­no­tę naszej duszy, któ­rej nie uga­szą żad­ne ludz­kie przy­jem­no­ści, dzia­ła­nia czy reli­gie.

    Odpo­wie­dział jej Jezus, mówiąc: Każ­dy, kto pije tę wodę, zno­wu pra­gnąć będzie; ale kto napi­je się wody, któ­rą Ja mu dam, nie będzie pra­gnął na wie­ki, lecz woda, któ­rą Ja mu dam, sta­nie się w nim źró­dłem wody wytry­sku­ją­cej ku żywo­to­wi wiecz­ne­mu. ” (Ew. Jana 4,12–13)

Close