Podróże / Polska

Orawa, Podhale, Spisz

30 września 2016

Tagi: , , , , ,

Jeże­li chcesz w trzy dni zoba­czyć tyle zabyt­ków, ile nor­mal­nie oglą­da się w cią­gu dwu­ty­go­dnio­we­go urlo­pu, to nie ma lep­sze­go spo­so­bu niż wyjazd na wyciecz­kę buso­wą z kur­sem prze­wod­ni­ków beskidz­kich SKPB. Trzy zam­ki, trzy skan­se­ny, tyl­ko sie­dem drew­nia­nych kościo­łów i pięć muro­wa­nych, kil­ka wil­li i zabyt­ko­wych dwo­rów – tak wyglą­da­ją sta­ty­sty­ki minio­ne­go week­en­du. Ponad 450 kilo­me­trów przez Ora­wę, Pod­ha­le i Spisz. Przy oka­zji zro­bi­łam kil­ka­dzie­siąt zdjęć (nie było cza­su, aby ana­li­zo­wać cie­ka­we kadry).

Skansen w Zubrzycy

W Zubrzy­cy Gór­nej zoba­czyć może­my, jak wyglą­da­ła daw­na wieś oraw­ska. Mamy tu dwór rodzi­ny Monia­ków z zabu­do­wa­nia­mi gospo­dar­czy­mi, tar­tak, kuź­nię, folusz czy wiej­skie cha­ty. Może­my zaj­rzeć do środ­ka i zoba­czyć, jak jesz­cze sto lat temu wyglą­da­ło życie miesz­kań­ców Ora­wy.

Cho­ciaż nigdy nie chcia­ła­bym miesz­kać na wsi i upra­wia­nie ogród­ka to nie moje kli­ma­ty, to lubię skan­se­ny. Drew­nia­na archi­tek­tu­ra, kul­tu­ra ludo­wa to wdzięcz­ny temat do oglą­da­nia.

My zwie­dza­li­śmy tyl­ko jed­ną, sta­rą część skan­se­nu, ale całość ma pra­wie 30 obiek­tów. Jeże­li chcie­li­by­ście dowie­dzieć się coś wię­cej o skan­se­nie moż­na zaj­rzeć na ich stro­nę inter­ne­to­wą: www.orawa.eu.

Zakopane

Pozna­wa­nie Zako­pa­ne­go zaczę­li­śmy od wie­czor­nej wizy­ty w Teatrze Wit­ka­ce­go na przed­sta­wie­niu „Meta­fi­zy­ka dwu­gło­we­go cie­lę­cia”. Wit­ka­ce­go nie da się ogar­nąć w pierw­szym momen­cie, w dru­gim też jesz­cze nie do koń­ca. Jak kie­dyś mój mózg prze­ana­li­zu­je tę sztu­kę dokład­niej, to może napi­szę, o co tak napraw­dę cho­dzi­ło.

Pora­nek w Zako­pa­nem to Wil­la Koli­ba, Wil­la Atma, Dwo­rzec Tatrzań­ski i spa­cer po cen­trum. O 8.00 rano na Kru­pów­kach nie­mal pusto, co nie zda­rza się czę­sto.

Zagroda Korkoszy w Czarnej Górze

Uwiel­biam nie­któ­rych lokal­nych prze­wod­ni­ków. Zwłasz­cza takich, któ­rzy mają do powie­dze­nia wię­cej, niż zdo­ła­li wyczy­tać z mądrych ksią­żek. Bycie prze­wod­ni­kiem w skan­se­nie w miej­sco­wo­ści, w któ­rej się wycho­wa­ło to szan­sa do wra­ca­nia do wła­snych wspo­mnień. Pani z „Zagro­dy Kor­ko­szy” zde­cy­do­wa­nie wygra­ła kon­kurs na naj­cie­kaw­sze­go prze­wod­ni­ka spo­tka­ne­go pod­czas wyjaz­du. Wie­my już, jak się robi­ło tra­dy­cyj­ne klu­ski i gdzie prze­trzy­my­wa­ło się mię­so. Przy oka­zji wie­my też, jak roz­ra­biał brat naszej prze­wod­nicz­ki w dzie­ciń­stwie i co robi­ła na obiad jej mat­ka.

Głodówka

Po 18 latach bycia har­cer­ką tra­fi­łam na Gło­dów­kę po raz pierw­szy w zupeł­nie nie­har­cer­skich oko­licz­no­ściach. Jakoś tak się zło­ży­ło, że nigdy wcze­śniej nie mia­łam oka­zji i potrze­by odwie­dzić to schro­ni­sko. Gdy­by ktoś jesz­cze tak miał, to pole­cam to nad­ro­bić – wyjąt­ko­wa pano­ra­ma na Tatry i pysz­na kawa z szar­lot­ką. Ceny za pobyt mają też cał­kiem przy­stęp­ne. Ta chwi­la prze­rwy po inten­syw­nym poran­ku zde­cy­do­wa­nie była nam potrzeb­na. (zdję­cie poni­żej nie moje, ale nie­ste­ty te robio­ne moim apa­ra­tem nie wyszły).

Zamki – Niedzica i Czorsztyn

Po dwóch stro­nach Dunaj­ca patrzą na sie­bie dwie śre­dnio­wiecz­ne warow­nie – węgier­ski zamek w Nie­dzi­cy i pol­ski w Czorsz­ty­nie. Daw­niej mia­ły strzec prze­bie­ga­ją­cej na rze­ce gra­ni­cy dwóch kró­lestw.

0 likes
Close