biografia / Książki

Uzależniony od Nangi

28 lipca 2019

Tagi: , , ,

Dominik Szczepański
„Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza”
Wyd. Agora

W stycz­niu 2018 roku cała Pol­ska żyła tym, co dzia­ło się na dru­gim koń­cu Zie­mi, w Hima­la­jach. Naj­pierw wie­le osób śle­dzi­ło na bie­żą­co wypra­wę Pol­skie­go Hima­la­izmu Zimo­we­go i pró­bę pierw­sze­go zimo­we­go wej­ścia na K2. Potem jed­nak poja­wi­ły się infor­ma­cje, któ­re zabra­ły nas gdzie indziej. Na sąsied­niej górze – Nan­ga Par­bat, pod­czas scho­dze­nia ze szczy­tu, w tra­gicz­nej sytu­acji zna­la­zła się dwój­ka wspi­na­czy – Tomek Mac­kie­wicz i Eli­za­beth Revol. Roz­po­czę­ła się akcja ratun­ko­wa, któ­ra zakoń­czy­ła się suk­ce­sem tyl­ko w poło­wie – Eli zosta­ła spro­wa­dzo­na na dół, ale Tomek został w górach na zawsze. Po tych wyda­rze­niach wie­le osób po raz pierw­szy usły­sza­ło o Tom­ku, zasta­na­wia­no się, kim jest ten chło­pak, któ­ry we wła­snym zakre­sie nie­za­leż­nie od PZA, z upo­rem pró­bo­wał po raz siód­my zdo­być ośmio­ty­sięcz­nik. Poja­wi­ły się licz­ne arty­ku­ły na jego temat oraz dwie książ­ki bio­gra­ficz­ne: „Nan­ga Dre­am” Mariu­sza Sepio­ło oraz „Czap­kins. Histo­ria Tom­ka Mac­kie­wi­cza” Domi­ni­ka Szcze­pań­skie­go.

Kim był Czapkins?

Gdy­by trze­ba było opi­sać Tom­ka za pomo­cą pię­ciu słów były­by to: uza­leż­nie­nie, upór, pasja, bez­tro­ska i wiel­kie ser­ce. Jed­ną z pierw­szych rze­czy jakie dowia­du­je­my się o nim to „były nar­ko­man”. W mło­do­ści sto­czył dłu­gą wal­kę, aby wyjść z tego okrop­ne­go nało­gu. Gdy prze­stał brać jego orga­nizm doma­gał się innych bodź­ców. Jed­no­cze­śnie jak już coś robił, to wkła­dał w to całe­go sie­bie. Trud­ne dzie­ciń­stwo i pobyt w Mona­rze ukształ­to­wa­ły jed­nak bar­dzo moc­no jego cha­rak­ter i nauczy­ły, że nie nale­ży się nigdy pod­da­wać. Uwa­żał, że:

Czło­wiek może doko­nać wszyst­kie­go, jeśli znaj­dzie w sobie odpo­wied­nią moc. Pie­nią­dze się nie liczą, waż­niej­sza jest moc ser­ca. Jeśli będziesz miał dużo pie­nię­dzy, zasy­pią ci ser­ce, pozo­sta­wia­jąc tyl­ko wąski skra­wek. Ale kie­dy ser­ce jest odkry­te, nie ist­nie­ją dla cie­bie żad­ne gra­ni­ce.

Wszy­scy zapy­ta­ni w książ­ce bli­scy Tom­ka uwa­ża­ją, że nie nada­wał się on do życia w tym świe­cie. Sta­ła pra­ca, pła­ce­nie rachun­ków, dba­nie o dom – to było nie dla nie­go. Dla­te­go tak czę­sto ucie­kał. Naj­pierw do Indii, a potem w góry. Nawet dzie­ci, któ­re bez­gra­nicz­nie kochał, nie potra­fi­ły go zmie­nić i zatrzy­mać w War­sza­wie na dłu­żej.

Dominik Szczepański "Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza" Wyd. Agora; Tomek na jednej z wypraw na Nanga Parbat, Pakistan, 19.12.2013 - fot. Michał Dzikowski

Nanga Dream

W jego pla­nach była jakaś nie­doj­rza­łość i brak kon­se­kwen­cji. Pomy­sły go prze­ra­sta­ły, nie­któ­re były jak z bajek. Cią­gle cze­goś szu­kał, zabie­rał się za trzy­dzie­ści rze­czy na raz, a dwu­dzie­stu dzie­wię­ciu nie koń­czył. Ale był przy tym śwież, odlo­to­wy – ludzie usta­bi­li­zo­wa­ni życio­wo zazdrosz­czą takie­go luzu.

Tym jed­nym pomy­słem, któ­ry Tomek miał w pla­nie skoń­czyć i któ­re­go nigdy nie porzu­cił było wła­śnie zdo­by­cie Nan­gi Par­bat. Pierw­sze zimo­we wej­ście na ten szczyt. Wie­rzył, że kie­dy sta­nie na wierz­choł­ku jego życie się zmie­ni. Kolej­ne opi­sy­wa­ne w książ­ce wypra­wy poka­zu­ją nam, jak coraz głę­biej wcho­dził w rela­cje z górą. Prze­by­wa­nie na Nan­dze to było coś wię­cej niż fizycz­ne zma­ga­nie się z zim­nem i wyso­ko­ścią, to były bli­skie spo­tka­nia z jej duchem – Feri.

Był wspi­nacz­ko­wym out­si­de­rem i samo­ukiem. Spo­sób, w jaki reali­zo­wał swo­je wypra­wy wzbu­dzał wie­le kon­tro­wer­sji – zamiast pro­fe­sjo­nal­nych lin uży­wał takich ze skle­pu rol­ni­cze­go, a nie miał ukoń­czo­nych żad­nych szko­leń, bile­ty na powrót kupo­wał ze sprze­da­ży swo­ich ubrań po zej­ściu na dół. Sam też nigdy nie uwa­żał sie­bie za pro­fe­sjo­na­li­stę, nie zatrud­niał szer­pów, a zamiast tego lubił posie­dzieć z miej­sco­wą lud­no­ścią i poroz­ma­wiać.

Dominik Szczepański "Czapkins. Historia Tomka Mackiewicza" Wyd. Agora; Tomek na jednej z wypraw na Nanga Parbat - fot. Michał Dzikowski

Domi­nik Szcze­pań­ski miał oka­zję poznać Tom­ka oso­bi­ście, przy­go­to­wu­jąc mate­riał do książ­ki spo­tkał się z wie­lo­ma jego bli­ski­mi. Ale przede wszyst­kim bar­dzo moc­no współ­pra­co­wał z jego dru­gą żoną – Anną Sol­ską-Mac­kie­wicz. Z kolej­nych stron wyła­nia się obraz czło­wie­ka peł­ne­go dobra, któ­ry pogu­bił się w życiu i któ­ry był zbyt wraż­li­wy, żeby nor­mal­nie żyć. Widać, że autor sta­ra się zna­leźć balans pomię­dzy oce­ną naj­bliż­szych, a obiek­ty­wi­zmem. Zwłasz­cza, że pisa­nie książ­ki mia­ło miej­sce bar­dzo szyb­ko po śmier­ci Tom­ka, kie­dy emo­cje były jesz­cze żywe. Klam­rą spa­ja­ją­cą opo­wieść jest ostat­nia wypra­wa, na pierw­szych i ostat­nich stro­nach czy­ta­my o zimie 2018 roku, a wszyst­ko, co znaj­du­je się pomię­dzy to odpo­wiedź na pyta­nie, dla­cze­go Czap­kins został pod szczy­tem Nan­gi, co go tam zacią­gnę­ło.

Tomek Mac­kie­wicz to postać, któ­ra mnie zafa­scy­no­wa­ła. Nie potra­fię go oce­nić ani powie­dzieć, czy polu­bi­ła­bym go, czy nie. Poczu­łam jed­nak, że był posta­cią nie­zwy­kle inte­re­su­ją­cą, bar­dzo inną od więk­szo­ści zna­nych mi hima­la­istów. Nie mamy tutaj kla­sycz­ne­go zdo­by­wa­nia coraz to nowych umie­jęt­no­ści i osią­ga­nia wyż­szych szczy­tów. Czap­kins po pro­stu wpadł na sza­lo­ny i wyda­wać by się mogło nie­moż­li­wy dla nie­go pomysł i reali­zo­wał go do koń­ca.

 

1 likes
Close