Filmy

Nic do ukrycia

10 lipca 2017

Tagi: , ,

Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie”
reż. Paolo Genovese

Histo­ria w fil­mie „Dobrze się kła­mie…” zaczy­na się nie­win­nie. Na obie­dzie u Evy i Roc­co spo­ty­ka się gru­pa sta­rych zna­jo­mych (dwa mał­żeń­stwa oraz będą­cy sin­glem Pep­pe), przy­ja­ciół od dzie­ciń­stwa. Jest dużo jedze­nia i wina, oka­zja do obser­wo­wa­nia zaćmie­nia księ­ży­ca, gdy gospo­dy­ni pro­po­nu­je pew­ną grę. Ponie­waż boha­te­ro­wie twier­dzą, że nie mają przed sobą tajem­nic pod­czas tego wie­czo­ru mają dzie­lić się wszyst­kim, co przyj­dzie na ich smart­fo­ny. Będzie więc pro­wa­dze­nie roz­mów tele­fo­nicz­nych w try­bie gło­śno­mó­wią­cym, publicz­ne odczy­ty­wa­nie sms-ów, roz­mów w komu­ni­ka­to­rach czy oglą­da­nie zdjęć. Jako dzie­ci gra­li­śmy cza­sa­mi w „Szcze­rość czy odwa­ga” – tutaj dosta­je­my tę grę w wer­sji dla doro­słych. Niby nic wiel­kie­go, a jed­nak… oka­zu­je się, że wie­le może wyjść na jaw.

Na począt­ku „Dobrze się kła­mie…” zaczy­na się jak lek­ka kome­dia. Pierw­sze wia­do­mo­ści, któ­re otrzy­mu­ją uczest­ni­cy kola­cji wzbu­dza­ją uśmiech i powo­du­ją nie­wiel­kie zale­d­wie nie­po­ro­zu­mie­nia. Z cza­sem jed­nak akcja nabie­ra tem­pa, na wierzch wycho­dzą kolej­ne sekre­ty. Oka­zu­je się, że wszy­scy oszu­ku­je­my bli­skich, tyl­ko jed­ni bar­dziej, a dru­dzy nie­co mniej. Cho­ciaż reży­ser wyol­brzy­mił wie­le sytu­acji, wizja tego, jak wie­le mogą ukry­wać ludzie wyda­wa­ło by się dobrze nam zna­ni bywa nie­po­ko­ją­ca.

Dobrze się kła­mie…” to film, któ­ry wywo­łu­je mnó­stwo skraj­nych emo­cji. Reży­ser wyjąt­ko­wo dobrze ska­cze pomię­dzy zabaw­ny­mi akcen­ta­mi, a praw­dzi­wy­mi ludz­ki­mi dra­ma­ta­mi. Boha­te­ro­wie śmie­ją się, krzy­czą na sie­bie, pła­czą i czu­ją wstyd czy żal na prze­mian. A my razem z nimi. Zosta­je­my zamknię­ci w miesz­ka­niu na 1,5 godzi­ny i zaczy­na­my coraz bar­dziej utoż­sa­miać się z posta­cia­mi z fil­mu.

Tele­fo­ny to czar­ne skrzyn­ki współ­cze­sne­go czło­wie­ka – mówi jeden z boha­te­rów kola­cji. Zawie­ra­ją wszyst­ko – gdzie byli­śmy, co robi­li­śmy, z kim roz­ma­wia­li­śmy itp. Kolej­ne zain­sta­lo­wa­ne apli­ka­cje śle­dzą nasze zaku­py, aktyw­no­ści spor­to­we, poło­że­nia, a przede wszyst­kim roz­mo­wy, maile, wysła­ne zdję­cia. Film Geno­ve­se poka­zu­je nam, że pozna­nie sekre­tów z tele­fo­nów naszych bli­skich może cał­ko­wi­cie wywró­cić nasze życie. Pozo­sta­je tyl­ko pyta­nie – czy tego chce­my, czy nie lepiej jed­nak żyć z nadzie­ją, że wszyst­ko jest dobrze.

0 likes
Close