Filmy / Kino francuskie

Dziewczyna z lilią

18 grudnia 2013

Tagi: , , , , ,

Dziewczyna z lilią”
reż. Michel Gondry

Dziew­czy­na z lilią” to nie­ty­po­wy film o miło­ści. Colin (Roman Duris) to zamoż­ny, mło­dy i zado­wo­lo­ny z życia męż­czy­zna, bez­tro­ski marzy­ciel. Ma wszyst­ko, cze­go potrze­bu­je – pie­nią­dze, wła­sny dom, pry­wat­ne­go kucha­rza – bra­ku­je mu jed­nak jed­nej, bar­dzo waż­nej rze­czy: miło­ści. Aż pew­ne­go dnia na przy­ję­ciu u zna­jo­me­go pozna­je pięk­ną Chloe (Audrey Tau­tou – kocham tę aktor­kę tak bar­dzo, że nie potra­fię być do koń­ca obiek­tyw­na wobec fil­mu, w któ­rym wystą­pi­ła). Zako­chu­ją się w sobie, bio­rą ślub i… Tutaj powin­no nastą­pić „i żyją dłu­go i szczęśliwie”.

Jed­nak „Dziew­czy­na z lilią” nie jest kome­dią roman­tycz­ną, a dal­szy ciąg nie jest taki różo­wy. W podró­ży poślub­nej dziew­czy­na zapa­da na tajem­ni­czą cho­ro­bę – w jej płu­cach zaczy­na wyra­stać kwiat. Sytu­acja boha­te­rów zmie­nia się dia­me­tral­nie, Col­lin zro­bi bowiem wszyst­ko, aby pomóc swo­jej ukochanej.

"Dziewczyna z lilią" reż. Michel Gondry

Dziew­czy­na z lilią” to obraz prze­peł­nio­ny baj­ko­wo­ścią i sur­re­ali­zmem – pięk­ny i kolo­ro­wy. Jed­nak co za dużo, to nie zdro­wo. Nie­ste­ty tej zło­tej myśli nie zapa­mię­tał sobie chy­ba reży­ser „Dziew­czy­ny z lilią”, bo film jest zde­cy­do­wa­nie prze­sy­co­ny róż­no­rod­ny­mi efek­ta­mi. Widz nie jest w sta­nie sku­pić się na fabu­le i wczuć odpo­wied­nio w dra­mat boha­te­rów, bo co i rusz zaska­ki­wa­ny jest kolej­ny­mi nie­zwy­kły­mi obra­za­mi, któ­re domi­nu­ją nad sytu­acją. Tań­czą­ce na sto­le jedze­nie, ani­mo­wa­ne obra­zy, minia­tu­ro­wy myszo­sko­czek, kucha­rza wyska­ku­ją­ce­go z lodów­ki to tyl­ko nie­licz­ne z poja­wia­ją­cych się na ekra­nie rze­czy. Powsta­je misz masz z tego, co aku­rat było pod ręką lub przy­szło do gło­wy reży­se­ro­wi. Wszyst­ko jest z inne­go, nie­re­al­ne­go świa­ta do tego stop­nia, że emo­cje, strach czy cho­ro­ba też nie wyglą­da­ją, jak­by dzia­ły się naprawdę.

Film moż­na wyraź­nie podzie­lić na dwie czę­ści – przed i po zapad­nię­ciu przez Chloe na tajem­ni­czą cho­ro­bę. Obie czę­ści są dosyć wyraź­nie wydzie­lo­ne nie tyl­ko w fabu­le, ale tak­że w war­stwie wizu­al­nej. Począt­ko­wo boha­te­ro­wie tań­czą, piją kolo­ro­we drin­ki z „pia­no bar” czy jedzą tor­ty o zaska­ku­ją­cych kształ­tach, czuć baj­ko­we wręcz kli­ma­ty. Miło­sna sie­lan­ka bije z ekra­nu w każ­dej sce­nie. W pew­nym momen­cie nastę­pu­je moc­na zmia­na – zamiast mnó­stwa kolo­rów i miga­ją­cych świa­te­łek mamy sza­ro-bure obra­zy, miesz­ka­nie kur­czy się i zara­sta paję­czy­ną. Prze­ciw­sta­wio­ne zosta­ją sobie cudow­na miłość i prze­ra­ża­ją­ca choroba.

"Dziewczyna z lilią" reż. Michel Gondry

Podob­no książ­ka, na pod­sta­wie któ­rej nakrę­co­no film jest rów­nie abs­trak­cyj­na, jak jej ekra­ni­za­cja (nie czy­ta­łam, ale tak piszą). Więc winą, za tę sytu­ację może­my obar­czyć tak­że czę­ścio­wo auto­ra nowe­li „Pia­na złu­dzeń” czy­li Bori­sa Via­na. Ten fran­cu­ski pisarz uwa­ża­ny jest za skan­da­li­stę, któ­ry w swo­ich dzie­łach nie szczę­dził absur­dal­ne­go humoru.

Moc­na i przej­mu­ją­ca histo­ria opo­wie­dzia­na zosta­ła w inte­re­su­ją­cy spo­sób. Na pew­no „Dziew­czy­na z lilią” to nie jest film dla każ­de­go, nie­któ­rzy mogą poczuć się zmę­cze­ni od nad­mia­ru bodź­ców, ale war­to po nie­go się­gnąć, aby zoba­czyć kino inne od holy­wo­odz­kich standardów.

"Dziewczyna z lilią" reż. Michel Gondry

Zapisz

0 likes
Close