Filmy

Nie zadzieraj z górami

28 grudnia 2015

Tagi: , , ,

"Everest" reż. Baltasar Kormákur - film o tragedii z 1996 rokuEverest”
reż. Baltasar Kormákur

Wspi­nacz­ka na szczyt Eve­re­stu – dla wie­lu naj­więk­sze marze­nie i przy­go­da życia. Na ten szczy wcho­dzi rocz­nie oko­ło 400–500 osób. Wyda­wać by się mogło, że wystar­czy nie­wiel­ka kon­dy­cja i dużo więk­sza ilość gotów­ki, aby spoj­rzeć na świat z wyso­ko­ści ponad 8000 metrów. Nie­ste­ty, potrze­ba jesz­cze umie­jęt­no­ści, szczę­ścia, poko­ry i rozsądku.

Film Kor­ma­ku­ra opo­wia­da o wyda­rze­niach z 1996 roku. Wte­dy to Rob Hall zor­ga­ni­zo­wał komer­cyj­ną wypra­wę, w któ­rej bra­li udział mniej i bar­dziej doświad­cze­ni hima­la­iści – pato­log z Tek­sa­su Beck Weathers, dzien­ni­karz Jon Kra­kau­er, listo­nosz Doug Han­sen czy biz­ne­swo­man Yasu­ko Namba. Każ­dy z nich ma inne moty­wa­cje, ale jeden cel – sta­nąć na szczy­cie. Na począt­ku wszyst­ko szło ide­al­nie, ale w górach wyso­kich nigdy nie moż­na być pew­nym tego, co nastą­pi za chwi­lę. Nagłe zała­ma­nie pogo­dy potra­fi być prze­szko­dą dla nawet naj­bar­dziej wprawionych.

W czy­ta­niu czy oglą­da­niu fil­mów opar­tych na fak­tach jest tak, że od począt­ku wie­my, jaki będzie finał przed­sta­wio­nej histo­rii. Nie ma ele­men­tu zasko­cze­nia na koń­cu, a jeże­li inte­re­su­je­my się tro­chę tema­tem, to nawet w środ­ku. Oglą­da­jąc „Eve­rest” wia­do­mo, do cze­go zmie­rza opo­wieść i że nie docze­ka­my się hap­py endu, bo to nie twór­cy, ale samo życie napi­sa­ło tą histo­rię. Nie mniej jed­nak film trzy­mał w napięciu.

Za każ­dym razem, kie­dy przy­glą­dam się bli­żej histo­riom hima­laj­skich wypraw poja­wia się pyta­nie – czy war­to ryzy­ko­wać wie­dząc, jak nie­wie­le potrze­ba, aby zapła­cić za swo­ją przy­go­dę naj­więk­szą cenę. Zda­ję sobie jed­nak spra­wę, że wszy­scy, któ­rzy wybie­ra­ją się na szczyt idą tam z zało­że­niem, że szczę­śli­wie wró­cą do domu.

Eve­rest” obej­rza­łam w 2D i żału­ję tego wybo­ru. Zdję­cia gór­skiej prze­strze­ni i roz­le­głe kra­jo­bra­zy to jeden z moc­niej­szych punk­tów fil­mu. Peł­ne roz­ma­chu uję­cia czy wido­ki w dół prze­pa­ści robią na widzach wrażenie.
Film powstał m.in. na pod­sta­wie książ­ki „Wszyst­ko za Eve­rest”, któ­rą dosta­łam pod cho­in­kę, więc teraz będę mia­ła oka­zję porów­nać, jak reży­ser odniósł się do wspo­mnień Kra­kau­era. Recen­zję książ­ki może­cie rów­nież prze­czy­tać na blo­gu.

"Everest" reż. Baltasar Kormákur - tragedia na najwyższej górze świata

0 likes
  • Ja do 3D jestem nega­tyw­nie nasta­wio­na, ponie­waż moje oczy zaraz zale­wa­ją się łza­mi. To samo jest z oku­la­ra­mi prze­ciw­sło­necz­ny­mi, a wzrok mam 100% dobry. 😉 Jak dotąd zna­la­złam ten film, ale z takim lek­to­rem, że aż ode­chcie­wa się go oglą­dać. Więc pocze­kam, aż poja­wi się nie­co lepszy. 😉 

    Pozdra­wiam ser­decz­nie i zapra­szam do sie­bie 😉
    http://tylkomagiaslowa.blogspot.com/

  • Szcze­rze powie­dziaw­szy, za obra­zem 3D nigdy zbyt­nio nie prze­pa­da­łem, a zazwy­czaj nawet nie dostrze­gam róż­ni­cy pomię­dzy fil­mem w takiej, czy takiej jako­ści. Może obej­rze­nie „Eve­re­stu” coś by zmie­ni­ło w tym moim poglą­dzie na spra­wę? 🙂 Co do fil­mu, to sły­sza­łem już o nim spo­ro dobre­go i jestem bar­dzo cie­ka­wy, czy uda się mu zdo­być osca­ro­wą nomi­na­cję – przede wszyst­kim w kate­go­rii zdjęcia. 😉

Close