Filmy / Oscary

Walka o królową

20 lutego 2019

Tagi: , , , , ,

Faworyta
reż. Yorgos Lanthimos

Fawo­ry­ta to moje dru­gie podej­ście do fil­mów Yor­go­sa Lan­thi­mo­sa. Pierw­sze nie­ste­ty zakoń­czy­ło się poraż­ką. „Lob­ster”, któ­re­go prze­trwa­łam jedy­nie 30 minut był fil­mem dla zbyt abs­trak­cyj­nym, zbyt her­me­tycz­nym i dziw­nym. Abso­lut­nie nie przy­padł mi do gustu. Tym razem jed­nak oka­za­ło się zupeł­nie ina­czej. „Fawo­ry­ta” to film genial­ny, któ­ry cał­ko­wi­cie mnie zachwy­cił i jest dla mnie nume­rem jeden wśród obej­rza­nych ostat­nio pro­duk­cji.

Mamy XVIII wiek, tra­fia­my na dwór kró­lo­wej Anny Stu­art (Oli­via Col­man). Anglia toczy wła­śnie wiel­ką woj­nę z Fran­cją, zaś na samym dwo­rze toczą się wal­ki o wpły­wy pomię­dzy dwo­ma funk­cjo­nu­ją­cy­mi ugru­po­wa­nia­mi – wiga­mi i tory­sa­mi. Scho­ro­wa­ną kró­lo­wą wspie­ra, zarów­no w kwe­stiach poli­tycz­nych, jak i pry­wat­nych, jej przy­ja­ciół­ka – Lady Sarah księż­na Marl­bo­ro­ugh (Rachel Weisz). Nagle w ukła­dzie pomię­dzy Anną a Sarą poja­wia się ta trze­cia – Abi­ga­il (Emma Sto­ne), kuzyn­ka Sary, któ­rej rodzi­na stra­ci­ła wszyst­ko i któ­ra w przy­by­ciu na dwór upa­tru­je odzy­ska­nie daw­nej pozy­cji. To wła­ści­wie było­by tyle, jeśli cho­dzi o praw­dę histo­rycz­ną. Reży­ser bie­rze na warsz­tat trój­kąt rela­cji pomię­dzy tymi kobie­ta­mi i ubie­ra go w spe­cy­ficz­ną, peł­ną gro­te­ski i zaba­wy for­mę. Twór­cy fil­mów kostiu­mo­wych sta­ra­ją się prze­waż­nie jak naj­do­kład­niej oddać realia epo­ki, zarów­no pod wzglę­dem cha­rak­te­ry­za­cji, sce­no­gra­fii, jak i na przy­kład języ­ka. Lan­thi­mo­sa mie­sza realia histo­rycz­ne z wła­sny­mi pomy­sła­mi, nie boi się prze­ry­so­wy­wa­nia róż­nych zacho­wań i uży­wa­nia sym­bo­li­ki.

Faworyty dwie. I jedna królowa

Fawo­ry­ta” to film, w któ­rym zde­cy­do­wa­nie domi­nu­ją kobie­ty. Cała akcja kon­cen­tru­je się na Kró­lo­wej Annie i rywa­li­zu­ją­cych o jej wzglę­dy Sarze i Abi­ga­il. Męż­czyź­ni są boha­te­ra­mi trze­cio­pla­no­wy­mi, sta­no­wią dla nich jedy­nie uzu­peł­nie­nie, są tłem dla podej­mo­wa­nych decy­zji i nie mają zbyt duże­go zna­cze­nia w całej fabu­le. Cza­sa­mi mamy wra­że­nie, że to Lady Sarah jest naj­bar­dziej męska ze wszyst­kich. Dużo bar­dziej niż noszą­cy peru­kę, maki­jaż i zaj­mu­ją­cy się wyści­ga­mi kaczek pre­mier, któ­ry nie pre­zen­tu­je się poważ­nie i dostoj­nie. Co cie­ka­we w rze­czy­wi­sto­ści w przed­sta­wio­nym w fil­mie okre­sie żył jesz­cze mąż kró­lo­wej Anny – ksią­żę Jerzy, któ­ry w fil­mie w ogó­le nie ist­nie­je. Jak widać nie był on reży­se­ro­wi do nicze­go potrzeb­ny.

Olivia Colman and Rachel Weisz in the film THE FAVOURITE. Photo by Atsushi Nishijima. © 2018 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

 

Wszyst­kie trzy głów­ne boha­ter­ki to nie­zwy­kle cie­ka­wie skro­jo­ne posta­cie. Każ­da z nich jest zupeł­nie inna. Róż­ne są tak­że ich potrze­by i cele, do któ­rych dążą. Żad­na nie jest też jed­no­znacz­na. Na prze­strze­ni fil­mu kil­ku­krot­nie zmie­nia­ły się moje sym­pa­tie, zaś gdy po sean­sie zaczę­łam zasta­na­wiać się nad moty­wa­cja­mi dzia­łań pomy­śla­łam, że każ­da z nich zasłu­gu­je na współ­czu­cie. I co wię­cej każ­da jest fascy­nu­ją­ca i moż­na­by stwo­rzyć jej roz­bu­do­wa­ny por­tret psy­cho­lo­gicz­ny.

Anna to postać tra­gicz­na. Cier­pi – zarów­no fizycz­nie, jak i psy­chicz­nie. Nie trud­no wypro­wa­dzić ją z rów­no­wa­gi cho­ciaż­by drob­nym komen­ta­rzem. Jest zmę­czo­na cho­ro­ba­mi nie ma siły na sku­tecz­ne rzą­dze­nie Anglią. Nie do koń­ca ogar­nia rze­czy­wi­stość i bar­dziej zaj­mu­ją ją wyści­gi homa­rów niż kwe­stie podat­ków czy wojen. Jest samot­na, czas spę­dza w swo­jej kom­na­cie z kró­li­ka­mi.

Na szczę­ście przy Annie czu­wa jej przy­ja­ciół­ka, powier­ni­ca, dorad­czy­ni czy kochan­ka – Sarah księż­na Marl­bo­ro­ugh. Sarah czu­wa zresz­tą nie tyl­ko nad samo­po­czu­ciem kró­lo­wej, ale tak­że nad sytu­acją w kra­ju. To ona w imie­niu wład­czy­ni podej­mu­je wszel­kie decy­zje, nie­rzad­ko zgod­nie ze swo­im pry­wat­nym inte­re­sem. Z dru­giej stro­ny nie moż­na odmó­wić jej roz­sąd­ku. Tą, wyda­wa­ło­by się, nie­za­chwia­ną pozy­cję Sary na dwo­rze zaczy­na burzyć Abi­ga­il. Kie­dy przy­by­wa do pała­cu nie posia­da­jąc nic i wyda­wać się może, że będzie ska­za­na na mycie pod­łóg wzbu­dza u widzów współ­czu­cie. Bar­dzo szyb­ko oka­zu­je się jed­nak, że Abi­ga­il potra­fi wkraść się w łaski (i do łóż­ka) kró­lo­wej.

Anna, Sara i Abi­ga­il toczą ze sobą nie­ustan­ną grę. Knu­ją, kom­bi­nu­ją, bywa­ją wyra­cho­wa­ne. Nie jeste­śmy w sta­nie prze­wi­dzieć, na ile praw­dzi­we są uśmiech i uprzej­mość.

Wszyst­kie trzy posta­cie są tak­że bar­dzo, bar­dzo dobrze zagra­ne. Aktor­ki mia­ły dosko­na­łą moż­li­wość zapre­zen­to­wać w fil­mie swo­je umie­jęt­no­ści. Zwłasz­cza zachwy­ca Oli­via Col­man, któ­ra stwo­rzy­ła napraw­dę cie­ka­wą i auten­tycz­ną postać kró­lo­wej Anny. W jed­nej chwi­li potra­fi ona uśmie­chać się jak dziec­ko i zaja­dać tort ręko­ma, by po pię­ciu minu­tach oka­zać wście­kłość lub też wpaść w histe­rię. Z twa­rzy Oli­vii jeste­śmy w sta­nie wyczy­tać ogrom skraj­nych emo­cji. Rachel Weisz i Emma Sto­ne dorów­nu­ją jej kro­ku.

Faworyta reż. Yorgos Lanthimos; Olivia Coleman jako Anna i Emma Stone jako Abigail

Dwór kró­lew­ski, do któ­re­go zapra­sza widzów Lan­thi­mos pod wzglę­dem wizu­al­nym pre­zen­tu­je się oka­za­le. Kom­na­ty peł­ne są prze­py­chu, zaś kory­ta­rze dłu­gie i roz­le­głe. Zasto­so­wa­nie sze­ro­kich obiek­ty­wów lub tzw. rybie­go oka jesz­cze moc­niej pod­kre­śla wiel­kość prze­strze­ni, zaś oświe­tle­nie ich cza­sa­mi jed­ną świe­cą two­rzy pół­mrok skry­wa­ją­cy tajem­ni­ce.

Fawo­ry­ta” nie była­by tak dobrym fil­mem, gdy­by nie spe­cy­ficz­ny humor, któ­ry towa­rzy­szy nam pod­czas całe­go sean­su. Już otwie­ra­ją­ca sce­na, pod­czas któ­rej oglą­da­my odby­wa­ją­ce się w pała­co­wych kom­na­tach wyści­gi kaczek zor­ga­ni­zo­wa­ne przez poli­ty­ków mówi nam, że nie może­my trak­to­wać tego, co zoba­czy­my zupeł­nie poważ­nie. Nie będzie koja­rzo­ne­go z fil­ma­mi kostiu­mo­wy­mi dosto­jeń­stwa i wznio­sło­ści, dla Lan­thi­mo­sa nie ma tema­tów tabu. Kró­lo­wa wymio­tu­je po zje­dze­niu tor­tu, jej pod­da­ni rzu­ca­ją poma­rań­cza­mi w bła­zna. Pod przy­kryw­ką humo­ru jest jed­nak wie­le gorz­kiej praw­dy.

Spo­śród obej­rza­nych fil­mów nomi­no­wa­nych do Osca­ra w głów­nej kate­go­rii to zde­cy­do­wa­nie mój fawo­ryt. Jest to film intry­gu­ją­cy, cie­ka­wy pod wzglę­dem reali­za­cji, ory­gi­nal­ny i zupeł­nie inny niż pozo­sta­łe. O ile „Gre­en book” czy „Naro­dzi­ny gwiaz­dy” to po pro­stu dobre, miłe, popraw­ne fil­my, tak „Fawo­ry­ta” zaska­ku­je. I to zaska­ku­je pozy­tyw­nie pod każ­dym wzglę­dem – sce­na­riu­sza, reży­se­rii, zdjęć czy gry aktor­skiej. Daw­no żaden film mnie tak nie zachwy­cił!

PS. Nie umiem pisać tak dobrze, jak Var­ga. Więc z chę­cią pole­cę Wam jego felie­ton na temat „Fawo­ry­ty”, któ­ry uka­zał się w Dużym For­ma­cie: Jak zaspo­ko­ić kró­lo­wą oral­nie i prze­żyć.

2 likes
Close