Filmy / Kino polskie / Oscary

Ida

4 marca 2015

Tagi: , , ,

Ida”
reż. Paweł Pawlikowski

"Ida" reż. Paweł Pawlikowski - Agata Trzebuchowska i Agata KuleszaNa Osca­ra dla Pol­skie­go fil­mu cze­ka­li­śmy od lat. Nie uda­ło się to ani „W ciem­no­ści” Agniesz­ki Hol­land, ani „Czło­wie­ko­wi z nadziei” Waj­dy czy innym fil­mom, w któ­re chcie­li­śmy wie­rzyć w ostat­nich latach. Mówi­ło się, że Pola­cy zgła­sza­ją fil­my histo­rycz­ne, zamknię­te dla odbior­cy z innej kul­tu­ry itp. I wresz­cie jest – docze­ka­li­śmy się sta­tu­et­ki uwa­ża­nej za naj­waż­niej­szą nagro­dę fil­mo­wą na świe­cie za film „Ida”.

O czym jest ten film sły­szał już chy­ba każ­dy, kto nie żyje na bez­lud­nej wyspie. Mło­da zakon­ni­ca, dziew­czy­na wycho­wa­na w klasz­tor­nym sie­ro­ciń­cu, tuż przed zło­że­niem osta­tecz­nych ślu­bów uda­je się na spo­tka­nie ze swo­ją ciot­ką, jedy­ną żyją­cą krew­ną. Spo­tka­nie to daje jej szan­sę pozna­nia prze­szło­ści, swo­jej rodzi­ny i pocho­dze­nia. Oka­zu­je się bowiem, że Ida jest żydów­ką, a jej ciot­ka byłym sędziom okre­su sta­li­now­skie­go o pseu­do­ni­mie „Krwa­wa Wan­da”. Boha­ter­ki wspól­nie wyru­sza­ją do rodzin­nej wio­ski na poszu­ki­wa­nie miej­sca, w któ­rym pocho­wa­ni są rodzi­ce Idy.

"Ida" reż. Paweł Pawlikowski - Agata Trzebuchowska w roli głównejGor­li­wi patrio­ci zarzu­ca­ją fil­mo­wi, że jest anty­pol­ski, fał­szu­je histo­rię i obraz nasze­go naro­du, poka­zu­je nas jako okrut­nych zbrod­nia­rzy, któ­rzy mor­do­wa­li Żydów. Tyl­ko czy jest to rze­czy­wi­ście film o histo­rii Pol­ski, czy raczej o histo­rii dwóch zupeł­nie róż­nych kobiet, któ­rym przy­szło wspól­nie zmie­rzyć się z prze­szło­ścią? O rela­cjach pol­sko-żydow­skich, czy o rela­cjach Ida-Wan­da? Według mnie to dru­gie.

Nie da się oczy­wi­ście zupeł­nie pomi­nąć kon­tek­stu, w któ­rym osa­dzo­na jest histo­ria, jed­nak gdy oglą­da­łam „Idę” waż­na była dla mnie histo­ria jed­nost­ki – Idy (Aga­ta Trze­bu­chow­ska) i Wan­dy (Aga­ta Kule­sza) – i ich sytu­acja i rela­cje z ota­cza­ją­cym je świa­tem. Ida, któ­ra do tej pory żyła w zamknię­ciu za mura­mi klasz­to­ru pozna­je świat od tej nie naj­lep­szej stro­ny. Mło­da dziew­czy­na, któ­ra nie­wie­le w życiu doświad­czy­ła ma oka­zję cho­ciaż przez chwi­lę zoba­czyć, na czym pole­ga życie i że nie jest zawsze dobre. Przez cały film jest raczej bacz­nym obser­wa­to­rem, któ­ry przy­glą­da się świa­tu nie nauczo­ny dzia­łać aktyw­nie.

"Ida" reż. Paweł Pawlikowski - Agata Trzebuchowska i Agata KuleszaJej prze­ci­wień­stwem jest Wan­da – z pozo­ru sil­na, cynicz­na i kon­kret­na kobie­ta, któ­ra jed­nak pod pozo­ra­mi swo­jej nie­za­leż­no­ści ukry­wa życio­wy dra­mat, a depre­sję topi w alko­ho­lu i nocach z przy­pad­ko­wy­mi męż­czy­zna­mi. Boha­ter­ski sta­no­wią cał­ko­wi­ty kon­trast, a mimo tego powsta­je mię­dzy nimi nie­sa­mo­wi­ta więź, któ­ra obja­wia się w trud­nych dla obu kobiet chwi­lach.

Ida” zain­try­go­wa­ła mnie for­mą – oszczęd­ną i suro­wą pod każ­dym wzglę­dem. Czar­no-bia­ły obraz, powol­ne i spo­koj­ne uję­cia, cie­ka­we kadry – jak­by ucię­te w poło­wie, sta­tycz­na kame­ra i dużo ciszy. Dia­lo­gi wystę­pu­ję w fil­mie tyl­ko wte­dy, kie­dy muszą – nie mamy tutaj nic zbęd­ne­go. Jed­nak te poje­dyn­cze zda­nia wystar­cza­ją, aby prze­ka­zać wszyst­ko, co potrzeb­ne. To wszyst­ko two­rzy asce­tycz­ny, kame­ral­ny i spój­ny obraz. Widz krok po kro­ku towa­rzy­szy boha­ter­kom w podró­ży, nic go nie roz­pra­sza i nic nie odcią­ga uwa­gi od tych dwóch kobiet, któ­re nie zni­ka­ją z kadru ani na chwi­lę.

Ida” ma pewien spe­cy­ficz­ny kli­mat, widz zosta­je zabra­ny do inne­go świa­ta. Czas się cofa, zamy­ka­my się mikro­prze­strze­ni stwo­rzo­nej przez reży­se­ra.

"Ida" reż. Paweł Pawlikowski - polski film nagrodzony Oskarem

0 likes
  • Nie rozu­miem jak film może kogoś obra­zić, poza świet­ny­mi rola­mi Kule­szy i Trze­bu­chow­skiej histo­ria śred­nia – jak dla mnie za dłu­go już wątek woj­ny maglu­je­my w kinie…

  • Man­da­ryn­ki” i „Lewia­ta­na” mam w pla­nie na naj­bliż­szą przy­szłość. Bo też sły­sza­łam, że to dobre fil­my.
    Ale Osca­ry są przy­zna­wa­ne w spo­sób zna­ny tyl­ko człon­kom Aka­de­mii, nie raz czu­łam się zasko­czo­na naj­lep­szym fil­mem.

  • Mnie ten film nie obra­ża, nie patrzę na nie­go przez pry­zmat fil­mu o histo­rii naro­du, ale o histo­rii jed­nost­ki. Prze­czy­ta­łam wie­le arty­ku­łów na temat wybie­la­nia sta­li­now­skich pro­ku­ra­to­rów czy tego, że budu­je­my wize­ru­nek Polak-mor­der­ca Żydów. Tacy ludzie się zda­rza­li. Jest to film fabu­lar­ny, a nie dokumentalny.Dla nie waż­niej­sza była war­stwa poszu­ki­wa­nia sie­bie przez obie boha­ter­ki, odkry­wa­nia swo­je­go miej­sca w życiu, budo­wa­nie wza­jem­nych rela­cji.

  • Oglą­da­łam w ubie­głym roku, film ok, ale bez rewe­la­cji. Zdję­cia czar­no bia­łe, muzy­ka i gra Kule­szy super. Dzi­wię się, że dosta­li­śmy Osca­ra, bo inny­mi laty mie­li­śmy lep­sze fil­my, a w tym roku była genial­na kon­ku­ren­cja z war­to­ścio­wy­mi fil­ma­mi napraw­dę, np. rewe­la­cyj­ne „Man­da­ryn­ki”.

  • To nie jest mój suk­ces , w dodat­ku ten film jest dla mnie obraź­li­wy.

Close