Książki / reportaż

Kobiety ze szczytu

28 sierpnia 2014

Tagi: , , , ,

annapurna GArlene Blum
Annapurna. Góra kobiet”
Wyd. Agora

 Jest rok 1978 i Anna­pur­na, jeden z hima­laj­skich ośmio­ty­sięcz­ni­ków został do tej pory zdo­by­ty zale­d­wie czte­ry razy po dro­dze pochła­nia­jąc licz­ne ofia­ry. Jed­no­cze­śnie do tej pory kobie­ty mogły we wspi­nacz­ce jedy­nie towa­rzy­szyć męż­czy­znom będąc trak­to­wa­ne jako doda­tek do wypraw. W tych oko­licz­no­ściach Arle­ne Blum podej­mu­je decy­zję o zor­ga­ni­zo­wa­niu cał­ko­wi­cie kobie­cej wypra­wy na jeden z naj­wyż­szych szczy­tów świa­ta. Po poko­na­niu wie­lu biu­ro­kra­tycz­nych i men­tal­nych prze­szkód oraz zebra­niu 80 tysię­cy dola­rów gru­pa 13 wspi­na­czek wyru­sza w dro­gę na szczyt pod hasłem „Miej­sce kobiet jest na szczy­cie. Anna­pur­ny”. Dro­gę tę, wypeł­nio­ną stre­sem, emo­cja­mi, zim­nem i zmę­cze­niem opi­su­je Blum w swo­jej książ­ce „Anna­pur­na. Góra kobiet”.

Wypra­wa z 1978 roku mia­ła poza zdo­by­ciem szczy­tu Anna­pur­ny jesz­cze jeden, nie mniej waż­ny cel. Była to pierw­sza cał­ko­wi­cie kobie­ca wypra­wa na ośmio­ty­sięcz­nik, któ­ra mia­ła poka­zać, że kobie­ty mogą być taki­mi samy­mi wspi­na­cza­mi, jak męż­czyź­ni  i rów­nież potra­fią dosko­na­le radzić sobie z wej­ścia­mi na duże wyso­ko­ści. Inspi­ra­cją do jej orga­ni­za­cji mia­ły być sło­wa Wan­dy Rut­kie­wicz, któ­rą Blum spo­tka­ła sześć lat wcze­śniej na zbo­czach góry Noszak brzmią­ce: Weszły­śmy na 7500 m. Teraz musi­my wspiąć się na 8000 m – my, kobie­ty.

Wspo­mnie­nia Arle­ne Blum uzu­peł­nia­ne pamięt­ni­ka­mi pozo­sta­łych uczest­ni­czek wypra­wy to książ­ka zarów­no o wypra­wie – jej orga­ni­za­cji, kolej­nych zdo­by­wa­nych metrach – jak i o emo­cjach i rela­cjach jakie powsta­wa­ły pomię­dzy dziew­czy­na­mi. Każ­da z nich marzy­ła, aby sta­nąć na wyso­ko­ści 8091 m, a jed­no­cze­śnie bała się, co będzie wyżej. Rok, któ­ry wybra­ły ame­ry­kan­ki na wypra­wę był jed­nym z bar­dziej nie­ko­rzyst­nych – tak trud­nych warun­ków pogo­do­wych oraz spa­da­ją­cych co chwi­la lawin nie widzia­no przez wie­le lat wcze­śniej i póź­niej.

„Anna­pur­na. Góra kobiet” to wspa­nia­ła opo­wieść o odwa­dze i deter­mi­na­cji, któ­ra towa­rzy­szy­ła uczest­nicz­kom wypra­wy. Podej­ście pod Anna­pur­nę było dla nich nie­zwy­kłą pró­bą cha­rak­te­ru i cią­głą wal­ką z wła­sny­mi sła­bo­ścia­mi. Nie moż­na było się pod­dać i zawró­cić. W książ­ce dużo jest emo­cji, roz­te­rek, prze­my­śleń. Blum jako lider­ka wypra­wy musia­ła radzić sobie zarów­no ze spra­wa­mi orga­ni­za­cyj­ny­mi, jak i budo­wa­nie zespo­łu i pozy­tyw­nych rela­cji mię­dzy jego człon­ki­nia­mi. Zada­nie to zde­cy­do­wa­nie nie nale­ża­ło do łatwych i w cza­sie wypra­wy wie­lo­krot­nie poja­wia­ły się wąt­pli­wo­ści i pyta­nie – czy to na pew­no ma sens, jed­nak wie­le tygo­dni zbli­ży­ło do sie­bie wszyst­kich i pozwo­li­ło razem zapra­co­wać na suk­ces.

Usia­dłam na ścież­ce i roz­pła­ka­łam się. Czu­łam mie­sza­ni­nę poczu­cia trium­fu, ulgi, że prze­szłam przez nie­bez­piecz­ny stok po raz ostat­ni, oraz zmę­cze­nia napię­ciem. Jed­nak była to przede wszyst­kim świa­do­mość, że miej­sce kobiet w isto­cie jest na szczy­cie – po latach pla­nów i przy­go­to­wań w koń­cu wspię­ły­śmy się na Anna­pur­nę

0 likes
Close