Filmy / Kino amerykańskie / Oscary

Krew, pot, łzy i muzyka

18 listopada 2015

Tagi: , ,

whiplash GWhiplash”
reż. Damien Chazelle

Boha­te­rów jest dwóch. Pierw­szy to mło­dy i ambit­ny Andrew Neiman, uta­len­to­wa­ny uczeń szko­ły muzycz­nej (i to nie byle jakiej – naj­lep­sze­go Kon­ser­wa­to­rium Shaf­fe­ra), dla któ­re­go gra na per­ku­sji jest całym życiem. W tej szko­le nie ma zresz­tą miej­sca na inne tema­ty – wszy­scy pasjo­nu­ją się muzy­ką i wszy­scy marzą o świa­to­wej karie­rze.
Dla­te­go nie dzi­wi niko­go ćwi­cze­nie po nocach czy gra­nie do ostat­nich sił, kie­dy ręce zaczy­na­ją krwa­wić. W swo­im dąże­niu do celu Andrew zacho­wu­je się jak opę­ta­ny nie widząc nic inne­go po dro­dze. Wszyst­ko, co może utrud­nić mu zosta­nie wybit­nym per­ku­si­stom sta­ra się usu­nąć z dro­gi, nawet jeże­li jest to bli­ska dziew­czy­na.

Dru­gim boha­te­rem jest jego despo­tycz­ny nauczy­ciel Flet­cher, któ­ry sto­su­je spe­cy­ficz­ne  i nie do koń­ca moral­ne meto­dy moty­wa­cji swo­ich pod­opiecz­nych. Krzy­ki, wyzwi­ska, rzu­ca­nie nuta­mi o tyl­ko nie­któ­re ze jego zacho­wań. Nie zado­wa­la­ją go pół­środ­ki i pozwa­la nawet na mini­mal­ne nie­do­sko­na­ło­ści. Mimo tego bycie człon­kiem orkie­stry jaz­zo­wej pro­wa­dzo­nej przez Flet­che­ra jest dla wie­lu speł­nie­niem marzeń i waż­nym kro­kiem w stro­nę karie­ry muzycz­nej. Żeby tam być trze­ba nie tyl­ko per­fek­cyj­nie grać, ale tak­że mieć sil­ne ner­wy i goto­wość do poświę­ce­nia.

whiplash 1Reży­se­ro­wi uda­ło się rewe­la­cyj­nie zbu­do­wać obie posta­cie. Są wyra­zi­ste i peł­nie emo­cji – z jed­nej stro­ny ich nie­na­wi­dzi­my, z dru­giej czu­je­my do nich przy­wią­za­nie. Film opar­ty jest na rela­cji mistrz-uczeń, któ­ra odbie­ga od stan­dar­do­we­go sche­ma­tu. Andrew i Flet­cher nie­ustan­nie ze sobą rywa­li­zu­ją sta­ra­jąc się udo­wod­nić coś dru­gie­mu.
Jesz­cze dłu­go po obej­rze­niu tego fil­mu dźwię­ki per­ku­sji gra­ją w uszach, a emo­cje nie pozwa­la­ją spo­koj­nie zasnąć. Ten film z jed­nej stro­ny zachwy­ca, ale z dru­giej boli. „Whi­plash” trzy­ma w napię­ciu lepiej niż nie­je­den film sen­sa­cyj­ny. W trak­cie sean­su poja­wi­ło się we mnie pyta­nie, gdzie są gra­ni­ce i jak dale­ko może­my posu­nąć się, aby osią­gnąć swój cel. Czy wszyst­kie spo­so­by są dopusz­czal­ne?

Whi­plash” to histo­ria uni­wer­sal­na. Muzy­ka jest pre­tek­stem do uka­za­nia tema­tów ambi­cji w dąże­niu do celu, deter­mi­na­cji w reali­za­cji marzeń, a tak­że do skon­fron­to­wa­nia dwóch róż­nych cha­rak­te­rów, któ­re są jed­nak od sie­bie moc­no zależ­ne.

whiplash 3

0 likes
Close