Europa / Podróże

mała fatra

2 września 2017

Tagi: , , , ,

Jak urlop, to tyl­ko w górach. Mała Fatra to nie­wiel­ka gru­pa gór­ska poło­żo­na na Sło­wa­cji. Malow­ni­cze szczy­ty o wyso­ko­ści 1500–1700 metrów, pięk­ne wido­ki i atrak­cyj­ne szla­ki.

Plan, któ­ry został usta­lo­ny już pierw­sze­go dnia musiał zostać zmo­dy­fi­ko­wa­ny przez pogo­dę. Wyszło nam to jed­nak na dobre. Zdo­by­ły­śmy naj­wyż­sze szczy­ty Małej Fatry, a nie musia­ły­śmy dźwi­gać cięż­kie­go baga­żu ze sobą.

Diery – Dzień 1

Dzień pierw­szy zaczął się póź­no (na miej­scu były­śmy jakoś po 15.00), więc tra­sa była spa­ce­ro­wa na roz­grzew­kę. Pro­wa­dzi­ła przez skal­ne wąwo­zy – Dol­ne, Jano­si­ko­we i Gór­ne Die­ry. Die­ry w dosłow­nym tłu­ma­cze­niu ozna­cza­ją po pro­stu dziu­ry.

Star­tu­je­my z par­kin­gu w miej­sco­wo­ści Bia­ły potok. Szla­ki pro­wa­dzą­ce przez die­ry two­rzą kil­ka krót­kich pęte­lek i może­my, w zależ­no­ści od naszej chę­ci, wybrać jak dłu­gą tra­sę przje­dzie­my.

Przez die­ry pro­wa­dzi szlak krą­żą­cy pomię­dzy ska­ła­mi, gór­ski­mi potka­mi i wąwo­za­mi. Towa­rzy­szą nam meta­lo­we most­ki, dra­bin­ki, scho­dy, a momen­ta­mi łań­cu­chy. Zda­rzy­ło się prze­ci­skać w szcze­li­nach skal­nych prze­kra­czać poto­ki czy lek­ko wspi­nać.

Żylina – Dzień 2

Dru­gie­go dnia rano nadal pada­ło i nie­ste­ty nie zapo­wia­da­ło się na lep­szą pogo­dę. Wycho­dze­nie w góry w desz­czu, zwłasz­cza że plan był na moc­no ska­li­sty Wiel­ki Roz­su­tec, nie było dobrym pomy­słem. Jedy­nym miej­scem, gdzie było co oglą­dać była nie­wiel­ka miej­sco­wość Żyli­na.

W Żyli­nie znaj­du­je się Zamek Buda­tiń­ski, XIII wiecz­ny obiekt zacho­wa­ny w bar­dzo dobrym sta­nie, w któ­rym oglą­dać moż­na wysta­wę poświę­co­ną dru­ciar­stwu. Zwie­dza­nie w turach z prze­wod­ni­kiem. Ponie­waż na wej­ście musia­ły­by­śmy cze­kać godzi­nę, a potem słu­chać pani mówią­cej po sło­wac­ku, nie sko­rzy­sta­ły­śmy z tej atrak­cji.

Wielki i Mały Ruzsutec – Dzień 3

Pierw­sze szczy­ty Małej Fatry, jakie pla­no­wa­ły­śmy zdo­być to Wiel­ki i Mały Roz­su­tec. Są to jed­ne z naj­cie­kaw­szych szczy­tów, moc­no ska­li­ste o uroz­ma­ico­nym pod­je­ściu. Pierw­szy etap z dołu sta­no­wi­ło kla­sycz­ne gór­skie, nie­zbyt stro­me podej­ście.

Od prze­łę­czy zaczy­na się wspi­nacz­ka po odkry­tych ska­łach. Co jakiś czas natra­fia­my na łań­cu­chy czy dra­bin­ki. W tym momen­cie pomy­śla­ły­śmy, że umie­jęt­no­ści wspi­nacz­ko­we się przy­da­ją i nie­co uspraw­nia­ją pod­cho­dze­nie (a potem tak­że scho­dze­nie).

Link do wędrów­ki na Endo­mon­do

Wielki Krywań – Dzień 4

Wiel­ki Kry­wań to naj­wyż­szy szczyt Małej Fatry, ma tyl­ko (albo aż) 1710 metrów. Wędrów­kę zaczę­ły­śmy pod Cha­tą Vrat­na, któ­ra znaj­du­je się na wyso­ko­ści ok. 750 m n.p.m., więc podej­ście tego dnia zapo­wia­da­ło się cał­kiem kon­kret­ne. Pierw­szy etap pro­wa­dził wzdłuż kolej­ki lino­wej, czę­ścio­wo przez las, czę­ścio­wo odkry­tą łąką. Mniej wytrwa­li i mniej oszczęd­ni mogą wje­chać kolej­ką na górę za 9 euro.

Tym razem zamiast skał mamy pięk­ne łąki przy­po­mi­na­ją­ce nie­co te w naszych Biesz­cza­dach. Róż­ni­ca jest jed­nak, gdy popa­trzy się z grzbie­tu w dół. Duże wyso­ko­ści względ­ne spra­wia­ją, że dooko­ła mamy, głę­bo­kie i łagod­ne doli­ny. Na łąkach zachwy­ca tak­że róż­no­rod­ność kwia­tów.

Link do wędrów­ki na Endo­mon­do

Chleb – Dzień 5

Kolej­ny dzień i kolej­na duża góra. Na ostat­ni dzień zosta­wi­ły­śmy sobie Chleb. Start miał miej­sce, tak jak dzień wcze­śniej, pod Cha­tą Vrat­na. Tym razem zaczę­ły­śmy podej­ście żół­tym szla­kiem do Cha­ty na Gru­ni.

Po zej­ściu z Chle­ba docie­ra­my do sta­cji kolej­ki. Zej­ście na dół pla­no­wa­ły­śmy tym samym szla­kiem, któ­rym pod­cho­dzi­ły­śmy dzień wcze­śniej. Ponie­waż nie jest to jakiś wyjąt­ko­wo pięk­ny szlak i już go widzia­ły­śmy decy­du­je­my się zje­chać kolej­ką i z okien podzi­wiać jesz­cze raz roz­le­głe wido­ki na Małą Fatrę.

 Link do wędrów­ki na Endo­mon­do

Kilka informacji praktycznych

Noclegi

Plan był taki, żeby spać pod namio­tem pod schro­ni­ska­mi. Decy­do­wa­ły o tym wzglę­dy eko­no­micz­ne – w więk­szo­ści miejsc za łóż­ko trze­ba zapła­cić kil­ka­na­ście euro, a za roz­bi­cie namio­tu 1–2 euro. Pada­ją­cy pierw­sze­go dnia deszcz spra­wił jed­nak, że posta­no­wi­ły­śmy zapy­tać o naj­tań­sze z moż­li­wych noc­le­gów w Domu Hor­skiej Sluż­by w Ste­fa­no­wej i oka­za­ło się, że za spa­nie w sali wie­lo­oso­bo­wej, gdy mamy wła­sny śpi­wór kosz­tu­je tyl­ko 6 euro. Warun­ki super – czy­sto, schlud­nie, w peł­ni wypo­sa­żo­na kuch­nia i jesz­cze dosta­je­my ręcz­ni­ki.

Jedzenie

 

Podsumowując

Pięć dni to ide­al­ny czas, żeby zali­czyć Małą Fatrę Kry­wań­ską i zoba­czyć to, co naj­cie­kaw­sze bez spe­cjal­ne­go spi­na­nia się. Uda­ło się zdo­być naj­wyż­sze szczy­ty (może jesz­cze na Stoh mogły­śmy wejść), popo­dzi­wiać pięk­ne i roz­le­głe wido­ki.

0 likes

Podobne wpisy

Europa / Podróże / Serbia

2/3

27 września 2010 0 0

Close