Książki

Miłość z kamienia

23 listopada 2013

Tagi: , , , ,

Gra­ży­na Jagiel­ska
Miłość z kamie­nia. Życie z kore­spon­den­tem wojen­nym”
 Wyd. Znak
Woj­ciech Jagiel­ski jest zna­nym kore­spon­den­tem wojen­nym, auto­rem wie­lu repor­ta­ży i ksią­żek z tere­nów, gdzie cią­gle toczą się wal­ki. W swo­jej pra­cy był już na kil­ku­dzie­się­ciu woj­nach m.in. w Afga­ni­sta­nie, Cze­cze­nii, Gru­zji czy RPA. Każ­da taka wypra­wa to wcho­dze­nie w pasz­czę lwa, balan­so­wa­nie na gra­ni­cy życia i śmier­ci. Nigdy nie wia­do­mo, czy któ­raś z lata­ją­cych obok kul lub jakiś obser­wo­wa­ny wybuch nie tra­fią wła­śnie na cie­bie. Ale Woj­ciech Jagiel­ski jest tak­że mężem, mężem Gra­ży­ny. Takie mał­żeń­stwo nie jest łatwe. Każ­dy wyjazd to przede wszyst­kim cze­ka­nie na powrót i strach, czy będzie to powrót żywy. Pra­ca męża dopro­wa­dzi­ła Gra­ży­nę Jagiel­ską do depre­sji, z któ­rą zma­ga­ła się przez dłu­gi czas. Zdia­gno­zo­wa­no u niej bowiem obja­wy tzw. stre­su bojo­we­go cho­ro­by, na któ­rą cier­pią żoł­nie­rze uczest­ni­czą­cy w wal­kach. Swo­je wspo­mnie­nia z nie­ustan­ne­go cze­ka­nia i stra­chu, ze zma­ga­nia z cho­ro­bą i obse­sją śmier­ci posta­no­wi­ła spi­sać wła­śnie w książ­kę Miłość z kamie­nia”.

Wyda­wa­ło się, że będą ide­al­nym mał­żeń­stwem – wspól­ne pasje, marze­nia, wizja na życie. Mie­li w pla­nie podró­żo­wać po świe­cie, nie mieć zobo­wią­zań i nie przy­wią­zy­wać się do żad­ne­go miej­sca – tyl­ko do sie­bie. Ludzie mówią, że pod­sta­wą uda­ne­go związ­ku są wspól­ne zain­te­re­so­wa­nia, nie miłość. Mie­li­śmy jed­no i dru­gie, a przy­naj­mniej bar­dzo dłu­go tak sądzi­li­śmy  pisze Jagiel­ska. Jed­nak jed­na z ich pierw­szych podró­ży, do Wara­na­si w Indiach, spra­wi­ła, że Woj­ciech poczuł, że cie­ka­wi go woj­na. W taki spo­sób został kore­spon­den­tem wojen­nym, a pla­ny wspól­nych wypraw i pozna­wa­nia świa­ta zosta­ły na zawsze odło­żo­ne na bok. Z wspa­nia­łej pary sta­wa­li się zupeł­nie obcy­mi dla sie­bie ludź­mi, któ­rzy sta­li u pro­gu roz­wo­du (i pew­nie by to zro­bi­li, gdy­by nie fakt, że nie było cza­su, bo waż­niej­sze oka­za­ło się dokoń­cze­nie kolej­ne­go arty­ku­łu).
Każ­dy wyjazd Wojt­ka to było dla Gra­ży­ny Jagiel­skiej nie­ustan­ne ocze­ki­wa­nie, któ­re w pew­nym momen­cie sta­ło się ocze­ki­wa­niem na wia­do­mość o jego śmier­ci. No bo jaką inną wia­do­mość moż­na otrzy­mać, jeże­li ktoś jedzie w samo cen­trum kon­flik­tu wojen­ne­go, jeże­li każ­de­go dnia giną obok nie­go set­ki ludzi. Rola żony kore­spon­den­ta wojen­ne­go oka­za­ła się dla niej za trud­na do udźwi­gnię­cia powo­li odsu­wa­ła się od ludzi, zni­ka­ła jak­by ze świa­ta cho­wa­jąc się w swo­im domu, swo­im cze­ka­niu i swo­im stra­chu. A on wra­cał jak gdy­by nigdy nic się nie dzia­ło, rzu­cał znisz­czo­ny ple­cak w przed­po­ko­ju, jak­by wła­śnie spę­dził week­end na Mazu­rach i opo­wia­dał o ludziach, któ­rych spo­tkał czy wywia­dach, któ­re prze­pro­wa­dził.

Cze­ka­nie to zło­żo­na spra­wa. Z taką inten­syw­no­ścią prze­mie­rza się wiel­kie odle­gło­ści, pozo­sta­jąc jed­no­cze­śnie w bez­ru­chu. Naj­le­piej podzie­lić je na małe odcin­ki i spró­bo­wać poko­ny­wać każ­dy oddziel­nie. Nie moż­na pozwo­lić, by ta prze­strzeń uka­za­ła się w cało­ści to ścią­ga momen­ty zupeł­nej klę­ski, kie­dy leży się z otwar­ty­mi ocza­mi pośród nocy, świt nie kry­je się w żad­nym odgło­sie uśpio­ne­go domu, w żad­nej wyima­gi­no­wa­nej dzien­nej stru­dze świa­tła.

Gra­ży­na i Woj­ciech przez lata żyli jak­by w dwóch odręb­nych świa­tach. Kie­dy on prze­dzie­rał się przez kolej­ne góry Gru­zji, aby zdo­być mate­ria­ły do rela­cji ona sie­dzia­ła sku­lo­na przy kuchen­nym pie­cy­ku. On żył w cią­głych emo­cjach, adre­na­li­nie, ona w cią­głym stra­chu i obse­sji powo­li tra­cąc kon­takt ze zna­jo­my­mi, ze świa­tem. Na woj­nie każ­da sekun­da była waż­na, każ­da chwi­la przy­no­si­ła coś nowe­go, zaś w War­sza­wie czas zle­wał się w jed­no, dzień i noc, zima i wio­sna nie mia­ły zna­cze­nia.
Miłość z kamie­nia” to książ­ka bar­dzo intym­na. Jagiel­ska dzie­li się z czy­tel­ni­ka­mi swo­imi sła­bo­ścia­mi, swo­imi bar­dzo oso­bi­sty­mi pro­ble­ma­mi, obna­ża się przed nami z tego, co sie­dzia­ło w jej gło­wie. Pisze swo­ją książ­kę bez ubar­wia­nia cze­go­kol­wiek – to histo­ria to bólu szcze­ra i praw­dzi­wa. Widzi­my w niej samot­ność, bez­rad­ność i zagu­bie­nie. Czym jest tak napraw­dę Miłość z kamie­nia” pró­bą roz­li­cze­nia się z prze­szło­ścią, uze­wnętrz­nie­niem wie­lu lat pre­ten­sji, poka­za­niem dru­giej stro­ny powsta­wa­nia wspa­nia­łych repor­ta­ży, ostrze­że­niem dla innych…? Na to pyta­nie nie da się jed­no­znacz­nie odpo­wie­dzieć.
0 likes
Close