Lifestyle

Moja biblioteczka

18 marca 2017

Tagi: , , , ,

Mam w domu jakieś kil­ka tysię­cy ksią­żek. Trud­no oce­nić, ale jest to ponad 50 metrów półek. Dzie­dzi­cze­nie miesz­ka­nia po bab­ci ma swo­je zale­ty (nie tyl­ko oczy­wi­ście w kwe­stii znaj­du­ją­cych się tam ksią­żek). Opa­no­wa­nie takiej ilo­ści jest nie­moż­li­we i nie będę ukry­wać, że nie znam nawet 1/4 tytu­łów, któ­re uło­ży­łam na pół­kach. W ostat­nim cza­sie przy oka­zji remon­tu w miesz­ka­niu poja­wi­ła się w nim wresz­cie porząd­na biblio­tecz­ka i uda­ło mi się opa­no­wać tro­chę sytu­ację. Pod uwa­gę bra­łam super popu­lar­ny regał Bil­ly z Ikei, ale w koń­cu zwy­cię­żył mebel robio­ny na zamó­wie­nie. Moż­na go było zro­bić nie­co wyż­sze­go, więc wycho­dzi­ły 2 pół­ki wię­cej w pio­nie, co jest cen­ne w przy­pad­ku, gdzie każ­dy cen­ty­metr się liczy.

Oto, jak teraz wyglą­da mój księ­go­zbiór.

Po pierwsze – zamknięta biblioteczka

Przy takiej ilo­ści ksią­żek nie­moż­li­we są odkry­te rega­ły. Oglą­da­jąc inspi­ra­cje w Inter­ne­cie zachwy­ca­łam się pół­ka­mi z pięk­nie uło­żo­ny­mi książ­ka­mi w rów­nych rzę­dach, jed­nak od razu odrzu­ci­łam ten pomysł. Książ­ki nie­zwy­kle szyb­ko się kurzą, a ja nie prze­pa­dam za sprzą­ta­niem i chcia­ła­bym mak­sy­mal­nie zmi­ni­ma­li­zo­wać jego czę­sto­tli­wość. Dla­te­go też zde­cy­do­wa­nie wygrał pomysł zamy­ka­nej szaf­ki, któ­ra cho­ciaż tro­chę ura­tu­je zawar­tość.

Aby ścia­na z biblio­tecz­ką nie wyglą­da­ła zbyt topor­nie, oraz żeby móc szpa­no­wać od razu przed gość­mi, ile to mam super ksią­żek (oby tyl­ko nie zaczę­li pytać o to, czy je prze­czy­ta­łam) więk­szość półek jest zasło­nię­ta szkłem. Co praw­da moja biblio­tecz­ka nie pre­zen­tu­je ksią­żek uło­żo­nych wiel­ko­ścią lub kolo­rem, żeby wyglą­da­ły ele­ganc­ko, ale ten cha­os wizu­al­ny też jest przy­jem­ny.

Powo­li się zapeł­nia #biblio­tecz­ka #ksiaz­ki #duzok­sia­zek #remont #nowe­me­ble #takie­faj­ne

Post udo­stęp­nio­ny przez Anna Omie­ciń­ska (@anna.omiecinska)

Po drugie – tematycznie

Jak już wspo­mnia­łam nie ma szans, żeby zna­ła wszyst­kie pozy­cje i orien­to­wa­ła się, co dokład­nie posia­dam. Aby uła­twić sobie i innym poru­sza­nie się w tym świe­cie książ­ki poukła­da­ne są tema­tycz­nie. Kie­dyś, po prze­pro­wadz­ce, zapro­si­łam zna­jo­mych i uda­ło się w jeden dzień podzie­lić wszyst­ko na kil­ka pod­grup. Mam więc osob­no bio­gra­fie, osob­no książ­ki histo­rycz­ne, osob­no podróż­ni­cze, a pol­ski i zagra­nicz­nych auto­rów powie­ści poukła­da­ne alfa­be­tycz­nie. Dla uła­twie­nia pod­czas prze­no­sze­nia i ukła­da­nia ksią­żek powkła­da­łam kart­ki oddzie­la­ją­ce poszcze­gól­ne „dzia­ły” – znacz­nie uła­twi­ło to szu­ka­nie odpo­wied­nie­go miej­sca i ogar­nia­nie prze­strze­ni. Mam zamiar dopra­co­wać te kart­ki este­tycz­nie i zosta­wić tak na sta­łe.

 Po trzecie – w jednym rzędzie

Na szczę­ście poza dużą ilo­ścią ksią­żek mam też dużo miej­sca na ich prze­cho­wy­wa­nie. Mogłam więc sobie spo­koj­nie pozwo­lić na płyt­ką biblio­tecz­kę, gdzie wszyst­ko będzie usta­wio­ne w jed­nym rzę­dzie. Aby wyko­rzy­stać na mak­sa prze­strzeń szaf­ka się­ga pod sam sufit. Wie­dzia­łam, że jak zro­bię dwa rzę­dy na wyso­ko­ści 2,5 metra, to nigdy w życiu nie zaj­rzę do tego, co scho­wa się z tyłu. Co praw­da pew­nie czas na czy­ta­nie tego wszyst­kie­go będę mieć dopie­ro na eme­ry­tu­rze i to, co było­by na pierw­szym pla­nie wystar­czy­ło­by na 10 lat, ale jed­nak posta­no­wi­łam nie ukry­wać cie­ka­wych tytu­łów za inny­mi.

W dwóch rzę­dach w dru­giej szaf­ce poukła­da­ne są serie, któ­re mają ład­nie wyglą­dać (mam np. całe serie takich wspa­nia­łych pisa­rzy jak Sło­wac­ki czy Sien­kie­wicz, albo bar­dziej wspa­nia­łych już jak Gom­bro­wicz czy Gał­czyń­ski).

A Wy – jakie macie rozwiązania na domowe biblioteczki?
0 likes
  • Pingback: Najpopularniejsze - Pudełka zapałek - blog o kulturze()

  • ksiaz­ko­ho­likz­po­wo­la­nia

    Pięk­na biblio­tecz­ka 🙂 Marzy mi się taka na całą ścia­nę. Ale przy­zna­je, odsło­nię­ta biblio­tecz­ka bar­dzo szyb­ko się kurzy, a książ­ki się nisz­czą. Rów­nież myśla­łam o takiej za szy­bą, ale muszę pocze­kać jesz­cze aż docze­kam się wła­sne­go dom­ku 🙂

  • Ja przede wszyst­kim kupu­je, gdy nie mam już nic do prze­czy­ta­nia – dzię­ki temu wiem co mam. Jakoś tak… nie czu­ła­bym się chy­ba swoj­sko mając na pół­kach tyle „obcych” rze­czy. Dla­te­go mimo wszyst­ko AŻ tyl­ko tych ksią­żek nie mam 🙂 A sko­ro znam wszyst­ko ukła­dam je tema­tycz­nie po pro­stu (a potem auto­ra­mi :D).
    Te oszklo­ne szaf­ki mi koja­rzą się z biblio­tecz­ką bab­ci – ona zawsze tak je pocho­wa­ne mia­ła (choć nie mia­ła ich dużo). Jak się to wkom­po­nu­je ład­nie w wystrój to też nie wyglą­da źle 🙂

    • Taki urok dzie­dzi­czo­ne­go miesz­ka­nia, że ma się obce rze­czy. Cho­ciaż już dwa razy prze­kła­da­łam wszyst­kie książ­ki i za każ­dym razem dużo zosta­ło wyda­nych.
      Serio pole­cam prze­szklo­ne biblio­tecz­ki, milion razy mniej kurzu. Moż­na teraz kupić takie faj­ne, że wca­le nie wyglą­da­ją bab­ci­nie.

      • Ach, jeśli tak, to się nie dzi­wię, że masz ich aż tyle 😉 Mi się zda­rzy­ło parę razy, że dosta­łam książ­ki z maku­la­tu­ry (mama odra­to­wa­ła), ale więk­szość z nich poszła do biblio­te­ki. Szko­da wyrzu­cać sta­re wyda­nia (czę­sto jedy­ne), a mi by zagra­ca­ły pół­ki ;/ No i pew­nie roz­pa­dły­by się, nim kto­kol­wiek by je ruszył.
        Ja nad tym będę myśleć pew­nie dopie­ro za milion cza­su… Nawet do wła­sne­go poko­ju nie mogłam wybrać w peł­ni mebli, bo mój ojciec uznał, że ma decy­du­ją­cą rolę (a mu to by się nie spodo­ba­ło bo nie), a kie­dy na swo­je zaro­bie – poję­cia nie mam.

Close