Książki / reportaż

Na topie świętości

11 grudnia 2015

Tagi: , ,

dziewięć żywotówIndie – ogrom­ny i zróż­ni­co­wa­ny kraj, Ponad miliard ludzi wyzna­ją­cych wie­le reli­gii. Dar­lym­ple wybie­ra spo­śród nich dzie­więć osób – wyjąt­ko­wych ludzi, któ­rzy uzna­wa­ni są za świę­tych w swo­jej wie­rze. To jed­nak tyl­ko wyci­nek barw­nej bale­ty róż­no­rod­no­ści reli­gij­nej Indii, gdzie poza sta­no­wią­cą więk­szość spo­łecz­no­ścią hin­du­istycz­ną mamy set­ki róż­nych kościo­łów.

Każ­da mała spo­łecz­ność, każ­da nie­mal wieś w Indiach ma swo­ją wia­rę, swo­je obrzę­dy i tra­dy­cje, swo­ich bogów, któ­rych uzna­je za naj­waż­niej­szych. Dla­te­go też świę­tym w Indiach moż­na zostać na milio­ny spo­so­bów.
Im wię­cej czy­tam czy słu­cham o Indiach, tym bar­dziej docho­dzę do wnio­sku, że tego kra­ju nie da się poznać nigdy do koń­ca. Nie bez powo­du nazy­wa­ne są one kra­jem skraj­no­ści i kon­tra­stów. W zaka­mar­kach indyj­skich wsi i miast kry­ją się rze­czy nie­zna­ne odwie­dza­ją­cym kraj tury­stom i nie opi­sy­wa­ne w prze­wod­ni­kach tury­stycz­nych czy pod­ręcz­ni­kach do geo­gra­fii. Ponad miliard ludzi miesz­ka­ją­cych w Indiach, o któ­rych w wie­lu przy­pad­kach w ogó­le się nie mówi. Ludzi opi­sa­nych przez Dal­rym­pla raczej nie spo­tka­my pod­czas wyciecz­ki. Trze­ba wie­dzieć gdzie i jak ich szu­kać, zejść z naj­bar­dziej popu­lar­nych i utar­tych ście­żek.

Co ozna­cza bycie świę­tym mężem albo mnisz­ką dźi­nij­ską, misty­kiem albo adep­tem tan­try, szu­ka­ją­cy­mi zba­wie­nia na dro­gach współ­cze­snych Indii, gdy cię­ża­rów­ki Tata z hur­go­tem prze­my­ka­ją obok? Dla­cze­go jeden za swo­je świę­te powo­ła­nie uzna­je zbroj­ny opór, pod­czas gdy dru­gi z poświę­ce­niem prak­ty­ku­je ahin­sę, uni­ka­nie prze­mo­cy? Dla­cze­go nie­któ­rzy myślą, że mogą stwo­rzyć boga, inni wie­rzą, iż bóg może w nich zamiesz­kać, a jesz­cze inni negu­ją ist­nie­nie jakie­go­kol­wiek trans­cen­dent­ne­go bóstwa?

Spo­so­bów na zosta­nie świę­tym jest wie­le i czę­sto nie zmie­nia­ją się one przez wie­ki. Funk­cjo­nu­ją obok nowo­cze­snych zakła­dów prze­my­sło­wych i wiel­kich kor­po­ra­cji, cho­wa­jąc się po domach lub świą­ty­niach. Dal­rym­ple wybrał do swo­jej książ­ki dzie­więć osób, takich, któ­re dla wia­ry poświę­ci­ły całe swo­je życie.
Autor zbie­rał mate­riał do książ­ki przez wie­le lat. To pozwo­li­ło mu każ­dą z posta­ci poznać bli­żej, spę­dzić z nią tro­chę cza­su i poob­ser­wo­wać jej życie. Nie­spiesz­nie patrzył, jak wyglą­da­ją prze­pro­wa­dza­ne rytu­ały. Do nie­któ­rych swo­ich boha­te­rów wra­cał po latach pyta­jąc, jak wyglą­da ich życie po pew­nym cza­sie i co się zmie­ni­ło.
Nie­raz obraz świę­to­ści kłó­ci się z tym, co uwa­ża­ne jest za świę­te w naszej euro­pej­skiej kul­tu­rze. Bo czyż moż­na być świę­to pro­sty­tut­ką i w ten spo­sób słu­żyć bogom? Albo czy moż­na wręcz tak bar­dzo zaan­ga­żo­wać się w modli­twę i taniec, aby same­mu stać się bóstwem? Aby lepiej zro­zu­mieć opi­sa­ne histo­rie war­to spró­bo­wać spoj­rzeć na nie z otar­tym umy­słem przez pry­zmat tam­tej­sze­go świa­ta.
„Dzie­więć żywo­tów” to książ­ka, któ­ra pro­wa­dzi nas przez Indie swo­im wła­snym szla­kiem.
0 likes
Close