biografia / Książki

Trzeba mieć cel

16 stycznia 2018

Tagi: ,

Łukasz Grass
„Najlepszy. Gdy słabość staje się siłą”
Wyd. Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o.

O Jerzym Gór­skim nie sły­sza­łam wcze­śniej, aż do momen­tu, kie­dy wybra­łam się na film „Naj­lep­szy. Odkry­łam, że to nie­sa­mo­wi­ta histo­ria o wyjąt­ko­wym czło­wie­ku, któ­ra poka­zu­je trud­ną wal­kę z nało­giem i z samym sobą. Dla­te­go z rado­ścią się­gnę­łam po książ­kę, któ­ra jest bio­gra­fią Jur­ka, aby jesz­cze bli­żej poznać tego nie­zy­kłe­go czło­wie­ka.

Jerzy Gór­ski to czło­wiek, któ­re­go życie okre­ślić moż­na sło­wem „nie­moż­li­we”. Jako mło­dy chło­pak miesz­ka­ją­cy w sza­rej Legni­cy, bez per­spek­tyw na życie zaczął ćpać. Jego nar­ko­ty­ko­wy ciąg trwał 14 lat, prze­ry­wa­ny był jedy­nie poby­ta­mi w wię­zie­niach i szpi­ta­lach psy­chia­trycz­nych. W pew­nym momen­cie natra­fił na sło­wa Mar­ka Kotań­skie­go i tra­fił do Mona­ru. Tam nar­ko­ty­ko­wy nałóg zamie­nił na uza­leż­nie­nie od spor­tu, któ­ry zaoowo­co­wał prze­bie­gnię­ciem jed­ne­go z naj­trud­niej­szych bie­gów na świe­cie – Double Iron­ma­na.

Książ­ka Gras­sa nie jest powtó­rze­niem histo­rii z fil­mu. Po prze­czy­ta­niu jej zauwa­ża­my, jak wie­le rze­czy przed­sta­wio­nych na ekra­nie było fik­cją. Tutaj otrzy­mu­je­my praw­dzi­wą histo­rię, w któ­rej nie poja­wia­ją się wymy­ślo­ne posta­cie czy wyda­rze­nia. Siłą tej książ­ki jest auten­tyzm na każ­dej stro­nie. Towa­rzy­szą temu praw­dzi­we emo­cje – wku­rze­nie, poczu­cie winy, strach, eufo­ria.

Jurek opo­wia­da o swo­jej prze­szło­ści z per­spek­ty­wy cza­su. Dostrze­ga i pod­kre­śla popeł­nia­ne błę­dy, wie­lo­krot­nie żału­je podej­mo­wa­nych kro­ków. Wyja­śnia tak­że sze­ro­ko moty­wa­cje – zarów­no te, któ­re pchnę­ły go do ćpa­nia, jak i te, któ­re zmo­ty­wo­wa­ły go do odwy­ku i spor­tu. Pozna­je­my szer­szy niż w fil­mie kon­tekst sytu­acji, zarów­no tego, jak wyglą­da­ło życie w Legni­cy po II woj­nie świa­to­wej, jak i rela­cje Jur­ka z rodzi­ca­mi i szko­łą.

Jurek to czło­wiek nie­zwy­kle ambit­ny i nie­cier­pli­wy. Jeśli coś robił, zawsze musiał być w tym naj­lep­szy i dawał z sie­bie wszyst­ko, bez wzglę­du co to było. Okra­dał naj­wię­cej aptek i od razu jesz­cze w środ­ku dawał sobie w żyłę, brał naj­więk­sze daw­ki, ale też tre­no­wał na mak­sa, pra­co­wał naj­le­piej jak potra­fił.

Ludzie tacy jak ja, wyty­cza­ją sobie naj­wyż­sze, ambit­ne cele, podą­ża­ją­cy za marze­nia­mi, bar­dzo czę­sto popa­da­ją w skarj­no­ści. Ćpa­my na mak­sa, pije­my na mak­sa, kocha­my na mak­sa, tre­nu­je­my na mak­sa. Cza­sa­mi obi­ja­my się od bur­ty do bur­ty w poszu­ki­wa­niu swo­je­go miej­sca na łód­ce, ale kie­dy już je znaj­dzie­my roz­wi­ja­my żagle i okrą­ża­my świat. Cza­sa­mi trze­ba upaść na samo dno, aby odna­leźć sie­bie.

Naj­lep­szy” to książ­ka bar­dzo dobra, któ­ra uświa­da­mia nam wie­le rze­czy. Przede wszyst­kim to, że naj­waż­niej­szy jest cel.

0 likes
Close