Książki / reportaż

Premiery lutego

2 lutego 2016

Tagi: , , , , ,

Literackie premiery luty 2016 literatura faktu, reportaże

Luty się wła­śnie roz­po­czął, co ozna­cza, że moż­na wycze­ki­wać kolej­nych nowo­ści książ­ko­wych. W tym mie­sią­cu rów­nież kil­ka świet­nie zapo­wia­da­ją­cych się nowo­ści.
Co praw­da nie­ste­ty moje sta­ty­sty­ki nie­ubła­ga­nie poka­zu­ją, że na razie jestem w sta­nie czy­tać jed­ną książ­kę w mie­sią­cu, ale zawsze mogę poma­rzyć sobie, po co chcia­ła­bym się­gnąć w następ­nej kolej­no­ści.
Z tej listy na pew­no będą to „Genial­ni”, bo aku­rat do Weine­ra już się prze­ko­na­łam po poprzed­nich dwóch jego książ­kach.

Paweł Smoleński, „Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie”, Wyd. Czarne

Paweł Smoleński, "Zielone migdały, czyli po co światu Kurdowie", Wyd. CzarneKaż­dy sły­szał kie­dyś o Kur­dach, ale czy wie­my o nich coś, co wymy­ka­ło­by się ste­reo­ty­pom powie­la­nym przez tele­wi­zyj­ne migaw­ki?
Zie­lo­ne mig­da­ły to owoc podró­ży do Ira­ku i Kur­dy­sta­nu, któ­re autor odbył w cią­gu ostat­nich dzie­się­ciu lat. Znaj­dzie­my tu zarów­no histo­rię prze­śla­do­wań Kur­dów, jak i ich par­ty­zanc­kiej wal­ki o nie­pod­le­głość pod przy­wódz­twem kla­nu Barza­nich.
Smo­leń­ski odwie­dza miej­sca kon­sty­tu­ują­ce kur­dyj­ską toż­sa­mość – muzeum ludo­bój­stwa w Halab­dży i jazydz­kie sank­tu­arium w Lalisz, ale spo­ty­ka się też ze zwy­kły­mi ludź­mi w ich codzien­nym życiu, pomię­dzy pra­cą a wizy­tą w cen­trum han­dlo­wym, z powra­ca­ją­cy­mi do kra­ju emi­gran­ta­mi i tymi, któ­rzy bez waha­nia oskar­ża­ją rzą­dzą­cych o nepo­tyzm.
Ta książ­ka to opo­wieść o auto­no­micz­nym regio­nie z nie­za­leż­nym pre­zy­den­tem, wła­sną fla­gą i amba­sa­do­ra­mi, choć wciąż pozba­wio­nym gra­nic. O naro­dzie, któ­ry sku­tecz­nie opie­ra się fun­da­men­ta­li­zmo­wi islam­skie­mu, i o ludziach peł­nych marzeń.

Eric Weiner, „Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu”, Wyd. PWN

Eric Weiner, "Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu", Wyd. PWN

Eric Weiner poszu­ki­wał już szczę­ścia na całym świe­cie (Geo­gra­fia szczę­ścia) oraz flir­to­wał z isto­ta­mi wyż­szy­mi, pró­bu­jąc odna­leźć swo­je­go Boga (Poznam sym­pa­tycz­ne­go Boga). Tym razem wyru­sza w podróż śla­da­mi geniu­szu, przy­by­wa tam, gdzie żyło wyjąt­ko­wo dużo ludzi genial­nych, uta­len­to­wa­nych i kre­atyw­nych, i zasta­na­wia się, dla­cze­go sku­pi­ska geniu­szu poja­wia­ły się tyl­ko w nie­któ­rych miej­scach i w kon­kret­nym cza­sie okre­śla­nym póź­niej mia­nem „zło­te­go wie­ku”. Weine­ra drę­czy pyta­nie „Co wisia­ło wte­dy w powie­trzu – i czy da się to zabu­tel­ko­wać?”. Odpo­wie­dzi szu­ka w prze­szło­ści i w teraź­niej­szo­ści, w sta­ro­żyt­nych Ate­nach i w Doli­nie Krze­mo­wej, w Chi­nach za cza­sów pano­wa­nia dyna­stii Song i w rene­san­so­wej Flo­ren­cji, w Wied­niu za cza­sów Mozar­ta i Freu­da, w Edyn­bur­gu z okre­su oświe­ce­nia i w Kal­ku­cie prze­ło­mu wie­ków.
By poznać oko­licz­no­ści powsta­wa­nia geniu­szu i odna­leźć w danych miej­scach coś z ich daw­ne­go genius loci – w Ate­nach roz­ma­wia ze współ­cze­snym Ary­sto­te­le­sem i pozna­je sta­ro­żyt­ne sma­ki, zapa­chy i zwy­cza­je, w chiń­skim Hang­zhou pije her­ba­tę z chry­zan­te­ma­mi, któ­ra sma­ku­je jak… pięk­no, we Flo­ren­cji prze­ko­nu­je się, czym jest ilu­zja nie­śmier­tel­no­ści, w Doli­nie Krze­mo­wej szu­ka współ­cze­snych Medy­ce­uszy, w wie­deń­skiej kawiar­ni słu­cha legend o Klim­cie, Freu­dzie i Troc­kim, a w hali kon­cer­to­wej pró­bu­je doświad­czyć olśnie­nia, słu­cha­jąc utwo­rów Schu­ber­ta.
W cza­sie swo­ich wypraw naby­wa też nawy­ków istot­nych dla geniu­szy: uczy się sztu­ki roz­pro­szo­nej uwa­gi, demon­stru­je innym zna­cze­nie igno­ran­cji, ukła­da życie rodzin­ne według pew­ne­go pla­nu, ale podat­ne­go na prze­ja­wy cha­osu, uda­je głu­pie­go, zada­jąc mnó­stwo oczy­wi­stych pytań, spa­ce­ru­je, sprze­cza się i śmie­je.

Jerzy Pilch, Ewa Pietrowia „Zawsze nie ma nigdy”, Wyd. Literackie

Jerzy Pilch, Ewa Pietrowia "Zawsze nie ma nigdy", Wyd. Literackie
Pierw­szy wywiad rze­ka z Jerzym Pil­chem
W książ­ce Zawsze nie ma nigdy Jerzy Pilch, mistrz opo­wia­da­nia, któ­re­go styl i poczu­cie humo­ru czy­tel­ni­cy roz­po­zna­ją bez pudła, wra­ca do wiślań­skich i kra­kow­skich cza­sów, do stu­diów, pra­cy w „Tygo­dni­ku Powszech­nym”, prze­pro­wadz­ki do War­sza­wy. Za boha­te­ra opo­wie­ści czę­sto wybie­ra szcze­gół, biur­ko, pudeł­ka czy ołów­ki, nie­mo przy­pa­tru­ją­ce się burz­li­wym kole­jom Pil­cho­we­go żywo­ta.
To przej­mu­ją­ce spra­woz­da­nie z życia, jak na Pil­cha przy­sta­ło, prze­siąk­nię­te jest miło­ścią do lite­ra­tu­ry, pisa­nia, czy­ta­nia, do pisa­rzy i pisa­rek wresz­cie.
Wywiad ten pozwa­la też się prze­ko­nać, jak praw­dzi­we jest obie­go­we powie­dze­nie – tyle że w odwró­co­nej wer­sji – że na inte­li­gent­ne pyta­nie pad­nie inte­li­gent­na odpo­wiedź. Ewe­li­na Pie­tro­wiak – reży­ser­ka teatral­na i ope­ro­wa, sce­no­graf­ka – oka­zu­je się wytraw­nym roz­mów­cą. Pyta o rze­czy waż­kie i banal­ne, pod­no­si kwe­stie filo­zo­ficz­ne i pod­py­tu­je o bie­żą­ce wyda­rze­nia. Wydo­by­wa z Pil­cha tę gorz­ką intym­ność, któ­ra zachwy­ca i przej­mu­je każ­de­go, kto miał oka­zję się z nim zetknąć.
Zawsze nie ma nigdy to nie tyl­ko świet­na lek­tu­ra, obo­wiąz­ko­wa dla fanów Pil­cho­wej fra­zy, ale też praw­dzi­wy album. Książ­ka zawie­ra wie­le nigdy wcze­śniej nie­pu­bli­ko­wa­nych foto­gra­fii – z cza­sów stu­denc­kich, okre­su kra­kow­skie­go, war­szaw­skie­go i oczy­wi­ście z dzie­ciń­stwa. Na okład­ce pierw­sza z nich – mały Jurek jest pochło­nię­ty dzie­łem wstrzą­sa­ją­cym i osta­tecz­nym, czy­li nume­rem „Prze­glą­du Spor­to­we­go”.
— Opi­sy ksią­żek pocho­dzą ze stro­ny wydaw­cy —
0 likes
  • Ten wywiad z Pil­chem to bym sobie chęt­nie prze­czy­tał, uwiel­biam tego auto­ra.

  • Bar­dzo chet­nie bym sie­gne­la po ostat­nia pozy­cje. Duzo sly­sza­lam o Pil­chu wiec chet­nie przy­bli­zy­la­bym sobie jego syl­wet­ke.

  • Wywiad z Pil­chem z pew­no­scią jest mega:)

  • Bar­dzo cze­kam na „Genial­nych”. Seria „Bie­gu­ny” to moja ulu­bio­na seria. O „Zawsze nie ma nigdy” nie sły­sza­łam, chęt­nie poszu­kam.

Close