Książki / reportaż

Rozmowy o czekaniu

17 lutego 2015

Tagi: , , ,

 

Dzi­siaj przy­pa­da 35 rocz­ni­ca pierw­sze­go zimo­we­go wej­ścia na Mount Eve­rest. Dokład­nie 17 lute­go Leszek Cichy i Krzysz­tof Wie­lic­ki posta­wi­li swo­je sto­py na naj­wyż­szym szczy­cie Zie­mi. Co praw­da o żad­nym z tych panów nie ma mowy w „Górach na opak…” Moraw­skiej, ale jest o wie­lu innych zdo­byw­cach hima­laj­skich szczy­tów.

Pomysł na książ­kę zaczął się od zdjęć. Chęć poka­za­nia świa­tu foto­gra­fii wyko­na­nych przez Pio­tra była pre­tek­stem do szu­ka­nia tema­tu na stwo­rze­nie cze­goś, co nie będzie kla­sycz­nym albu­mem. Olga Moraw­ska, żona jed­ne­go z pol­skich hima­la­istów Pio­tra Moraw­skie­go, posta­no­wi­ła prze­pro­wa­dzić i spi­sać wywia­dy z naj­bliż­szy­mi osób, dla któ­rych góry były sen­sem życia. Sen­sem tak wiel­kim, że wszyst­ko inne scho­dzi­ło na dal­szy plan. Zbiór 10 takich roz­mów, bar­dzo róż­nych, zna­lazł się w książ­ce „Góry na opak, czy­li roz­mo­wy o cze­ka­niu”.
Bycie bli­sko z kimś, kto wyru­sza na szczyt ryzy­ku­jąc w każ­dej chwi­li życie nie jest łatwe. Roz­mów­cy musie­li zaak­cep­to­wać pasję swo­ich bli­skich – nie da się hima­la­isty prze­ko­nać, żeby zre­zy­gno­wał z kolej­nej wypra­wy i został w domu. Wszy­scy oni żyli góra­mi nie mniej niż ci, któ­rzy w nich prze­by­wa­li, cze­ka­jąc aż ich mąż, brat, syn czy sio­stra powró­cą szczę­śli­wie do domu po zdo­by­ciu kolej­ne­go ośmio­ty­sięcz­ni­ka. Wśród zapro­szo­nych do roz­mo­wy osób zna­leź­li się m.in. mat­ka Dariu­sza Zału­skie­go, syn Pio­tra Pustel­ni­ka, żony Andrze­ja Czo­ka czy Andrze­ja Zawa­dy, brat Wan­dy Rut­kie­wicz.

Pra­gnę­łam poroz­ma­wiać z ludź­mi, na któ­rych losie zawa­ży­ła gór­ska pasja ich bli­skich. Nie zde­cy­do­wa­li o tym sami, takie życie zosta­ło im dane z jego wszyst­ki­mi plu­sa­mi i, chcąc nie chcąc, minu­sa­mi.

Tytu­ło­we cze­ka­nie było przez lata praw­dzi­wym wyzwa­niem pozo­sta­łych w kra­ju bli­skich. Ogra­ni­czo­na łącz­ność jesz­cze bar­dziej potę­go­wa­ła nie­po­kój o to, co dzie­je się w odle­głych górach. Wycze­ki­wa­nie na listy, któ­re potra­fi­ły iść tygo­dnia­mi sta­wa­ło się nie­od­łącz­nym ele­men­tem każ­de­go dnia. Pozo­sta­jąc w domu prze­ży­wa­ło się każ­dy wyjazd tak samo jak ci, co sta­wa­li na szczy­tach, a jed­no­cze­śnie sta­ra­li się pro­wa­dzić cho­ciaż tro­chę nor­mal­ne życie.
To nie­zwy­kle szcze­re i peł­ne emo­cji roz­mo­wy. Poru­sza­ją tema­ty tęsk­no­ty, samot­no­ści, stra­chu, ale tak­że miło­ści, wspar­cia czy podzi­wu. Nie jest łatwo pogo­dzić się z tym, że zawsze będzie się na dru­gim miej­scu, po górach. Wyma­ga to ogrom­nej cier­pli­wo­ści i zro­zu­mie­nia dla pasji, któ­ra wcią­ga jak nar­ko­tyk i zmu­sza to sta­wia­nia sobie kolej­nych wyzwań.

Wcią­gnę­ły go te góry i, moim zda­niem, nie było sen­su z tym wal­czyć. Sko­ro to są dla nie­go naj­pięk­niej­sze wido­ki, to prze­cież nie moż­na dopu­ścić do tego, żeby zmar­no­wał taką pasję i zre­zy­gno­wał ze speł­nia­nia marzeń. (Ire­na Zału­ska)

Olga Moraw­ska sama mogła­by udzie­lić podob­ne­go wywia­du. Przez wie­le lat cze­ka­ła cier­pli­wie na swo­je­go męża Pio­tra, któ­ry wcho­dził na kolej­ne naj­wyż­sze wierz­choł­ki zie­mi. Może dla­te­go zapro­szo­ne do wywia­dów oso­by tak chęt­nie zgo­dzi­ły się i były w sta­nie opo­wia­dać o bar­dzo pry­wat­nych rze­czach. Na pew­no Olga wie­dzia­ła też, o co pytać, a co nie. Nie jest dla swo­ich roz­mów­ców nikim obcym – jest jed­ną z nich. Dzię­ki jej oso­bie roz­mo­wy te są auten­tycz­ne, sta­no­wią pewien dia­log osób, któ­re łączą wspól­ne prze­ży­cia. We wstę­pie zazna­cza ona, że prze­pro­wa­dze­nie tych roz­mów i pisa­nie tej książ­ki było też czymś dla niej:

Z jed­nej stro­ny chcia­łam zoba­czyć, jak toczą się losy tych, któ­rych bli­scy nadal cho­dzą w góry, czy­li – w pod­tek­ście – jak wyglą­da­ło­by moje życie, gdy­by Pio­trek nie zgi­nął, z dru­giej zaś – jak sobie radzą wie­le lat po śmier­ci bli­skiej oso­by ludzie, któ­rych los dzie­lę teraz i ja.

Fot. Piotr Moraw­ski
0 likes
Close