biografia / Książki

Czy istnieje prawdziwa Irena Sendlerowa?

28 września 2018

Tagi: , , , , ,

Anna Bikont
„Sendlerowa. W ukryciu”
Wydawnictwo Czarne

Anna Bikont posta­wi­ła przed sobą bar­dzo trud­ne zada­nie. Zde­cy­do­wa­ła się napi­sać bio­gra­fię Ire­ny Sen­dle­ro­wej, któ­ra wyma­ga­ła zmie­rze­nia się z powsta­łym przez lata mitem. Musia­ła tak­że zmie­rzyć się z mnó­stwem róż­nych źró­deł, poskła­dać je w całość i poszu­kać praw­dy. Dzię­ki tej ogrom­nej pra­cy uda­ło jej się po pierw­sze zbu­do­wać por­tret kobie­ty z krwi i kości, z pro­ble­ma­mi, emo­cja­mi, nie­ide­al­nej, a po dru­gie poka­zać rze­czy­wi­stość dooko­ła niej. Poza samą Sen­dle­ro­wą dosta­je­my m.in. inte­re­su­ją­cy obraz pol­skie­go i żydow­skie­go spo­łe­czeń­stwa z II woj­ny świa­to­wej.

Czasy wojny

Ire­na Sen­dle­ro­wa zasły­nę­ła przede wszyst­kim swo­im boha­ter­skim rato­wa­niem żydow­skich dzie­ci pod­czas II woj­ny świa­to­wej. Dzia­ła­jąc w Żego­cie, orga­ni­za­cji zaj­mu­ją­cej się pomo­cą Żydom pod­czas oku­pa­cji, poma­ga­ła zor­ga­ni­zo­wać życie po aryj­skiej stro­nie tym, któ­rzy wydo­sta­li się z get­ta. Orga­ni­zo­wa­ła doku­men­ty na pol­skie nazwi­ska, szu­ka­ła rodzin, któ­re przyj­mą pod swój dach oraz zała­twia­ła pie­nią­dze.

Opi­sa­ny w pierw­szej poło­wie książ­ki okres woj­ny nie jest tyl­ko bio­gra­fią Sen­dle­ro­wej. Moż­na by nawet rzec, że poja­wia się ona tutaj dodat­ko­wo, przy oka­zji innych osób i histo­rii. W poszcze­gól­nych roz­dzia­łach dosta­je­my opo­wie­ści o oso­bach, któ­re ura­to­wa­ła. Wspól­nie z nimi zmie­nia­my nazwi­ska i miesz­ka­nia, cho­wa­my się na stry­chach i w piw­ni­cach, tra­fia­my do zako­nów i uczy­my się kato­lic­kich modlitw. Do rato­wa­nia Żydów w cza­sie woj­ny przy­czy­ni­ło się wie­lu Pola­ków, a Ire­na Sen­dle­ro­wa była jed­nym z ele­men­tów w całym łań­cu­chu dzia­łań.

Wystę­pu­ją­cy w trak­cie II woj­ny świa­to­wej wśród Pola­ków anty­se­mi­tyzm to trud­ny temat. Kie­dy nakrę­co­no „Idę” wie­le mówi­ło się, że ten film poka­zu­je nie­praw­dzi­we obli­cze Pola­ków. Anna Bikont wspo­mi­na w opo­wia­da­nych histo­riach, że wyda­wa­nie Żydów na śmierć nie było wca­le mar­gi­nal­nym zja­wi­skiem. Jed­ni robi­li to z chę­ci wzbo­ga­ce­nia się, inni ze stra­chu, a jesz­cze inni ze zwy­kłej nie­na­wi­ści. Nie mniej jed­nak dono­sy, szan­ta­że czy wyda­wa­nie w ręce gesta­po wystę­po­wa­ły i były jed­nym z pro­ble­mów, z któ­ry­mi musia­ła zmie­rzać się Sen­dle­ro­wa. Dzie­ci ukry­wa­ła ona nie tyl­ko przed Niem­ca­mi, ale tak­że wro­gi­mi Pola­ka­mi.

Sendlerowa po wojnie

Powo­jen­na histo­ria nie jest wca­le mniej skom­pli­ko­wa­na ani jed­no­znacz­na. Była aktyw­ną dzia­łacz­ką par­tyj­ną, cho­ciaż twier­dzi­ła, że wstą­pi­ła z przy­mu­su. Ukry­wa­ła żydow­ską toż­sa­mość swo­je­go męża. I pozwa­la­ła, aby jej histo­ria obra­sta­ła legen­dą. Zgo­dzi­ła się zostać sym­bo­lem boha­ter­skich Pola­ków ratu­ją­cych Żydów, dobrze czu­ła się w tej roli.

Anna Bikont próbuje ułożyć w całość biografię Sendlerowej odpowiadając na pytanie, co jest prawdą, a co tylko wymyśloną przez nią historią, wielokrotnie ubarwioną

Nie­jed­no­krot­nie oka­zu­je się, że wspo­mnie­nia samej Sne­dle­ro­wej róż­nią się od tego, co mówią inni. Wie­le wyda­rzeń brzmi zupeł­nie ina­czej, wie­le fak­tów jest zmie­nio­nych, nie zga­dza­ją się miej­sca i daty. Anna Bikont musia­ła prze­grze­by­wać się przez wie­le mate­ria­łów, aby usta­lić, co jest praw­dą lub cho­ciaż co jest naj­bliż­sze praw­dy. Te wszyst­kie nie­ści­sło­ści spra­wia­ją, że bio­gra­fia Sen­dle­ro­wej jest jesz­cze cie­kaw­sza. Przed autor­ką bio­gra­fii sta­ło bowiem zada­nie odmi­to­lo­gi­zo­wa­nia oso­by, któ­ra sta­ła się już pew­ną legen­dą. Spę­dzi­łam set­ki godzin w archi­wach, roz­ma­wia­łam z dzie­siąt­ka­mi osób, już, już wyda­wa­ło mi się, że chwy­tam jakąś nit­kę, że mogę powie­dzieć coś pew­ne­go o życiu Ire­ny Sen­dle­ro­wej, po czym oka­zy­wa­ło się, że zno­wu coś się nie zga­dza – wspo­mi­na. Wło­żo­ny nakład pra­cy jest widocz­ny w pokaź­nej biblio­gra­fii i set­kach przy­pi­sów.

Ire­na Sen­dle­ro­wa jest nie­wąt­pli­wie posta­cią skom­pli­ko­wa­ną, a przez to fascy­nu­ją­cą. Ta książ­ka nie jest laur­ką, nie wychwa­la boha­ter­ki na każ­dym kro­ku. Książ­ka zosta­ła doce­nio­na otrzy­mu­jąc Nagro­dę im. Ryszar­da Kapu­ściń­skie­go. Bar­dzo słusz­nie – jest to kawał solid­nej, repor­ter­skiej pra­cy.

 

 

1 likes
Close