biografia / Książki

Droga Wisławo… Kochany Kornelu…

8 stycznia 2017

Tagi: , , , , ,

szymborska-filipowicz-g

Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz
„Najlepiej w życiu ma twój kot. Listy”
Wydawnictwo ZNAK

Pozna­li się zaraz po woj­nie. Potrze­bo­wa­li jed­nak pra­wie 20 lat, zanim ich rela­cja prze­obra­zi­ła się w coś wię­cej. War­to było cze­kać. Przez kolej­ne 30 byli dla sie­bie naj­waż­niej­szy­mi ludź­mi, cho­ciaż nigdy ze sobą nawet nie zamiesz­ka­li. Wisła­wa Szym­bor­ska i Kor­nel Fili­po­wicz stwo­rzy­li wyjąt­ko­wy zwią­zek.

Kocha­na Wisła­wo! W dniu moich imie­nin życzę Ci, abyś nicze­go sobie nie wma­wia­jąc, w spo­sób wol­ny i nie­przy­mu­szo­ny, dłu­go mnie jesz­cze lubi­ła. Może 1/2 roku – a nawet rok?!! Było­by lepiej, jak­byś mnie lubi­ła jesz­cze 1 rok, bo mie­li­by­śmy przed sobą wio­snę i lato.

Tak pisał w jed­nym z listów, na począt­ku ich związ­ku, Kor­nel.

Obo­je lubi­li pisać, bawić się sło­wem, a ponie­waż nie raz ska­za­ni byli na chwi­le roz­łą­ki (m.in. ze wzglę­du na pobyt Szym­bor­skiej w sana­to­rium) pisa­li do sie­bie listy. Zresz­tą w latach 60., kie­dy tele­fon był luk­su­sem, była to jedy­na for­ma codzien­ne­go kon­tak­tu na odle­głość. Dzie­li­li się spra­wa­mi codzien­ny­mi, tym, co robi­li dane­go dnia, z kim się spo­tka­li czy co zje­dli na obiad.

Taka miłość nie zda­rza się czę­sto. Nie­co tajem­ni­cza, kokie­te­ryj­na, a jed­no­cze­śnie doj­rza­ła nad wyraz. Z listów prze­bi­ja wyjąt­ko­wa bli­skość, wza­jem­na tro­ska a tak­że ogrom­na tęsk­no­ta, że nie moż­na być razem zawsze wte­dy, kie­dy by się chcia­ło.

Szym­bor­ska i Fili­po­wicz byli lite­ra­ta­mi. Zebra­ne listy to tak­że cie­ka­wa zaba­wa sło­wem i kon­wen­cją. Uzu­peł­nie­niem słów były rysun­ki, wykle­jan­ki czy zdję­cia załą­cza­ne do kore­spon­den­cji.

Bar­dzo lubię poezję Szym­bor­skiej, dla­te­go tym bar­dziej z zacie­ka­wie­niem czy­ta­łam jej kore­spon­den­cję z Fili­po­wi­czem. Jego nie zna­łam spe­cjal­nie wcze­śniej. Kie­dy zaczę­łam czy­tać jej wier­sze była jed­nak już star­szą, spo­koj­ną panią. Dla­te­go nigdy wcze­śniej nie patrzy­łam na nią, jak na mło­dą oso­bę, któ­ra ma w sobie tyle emo­cji i miło­ści. Dzię­ki tym listom mia­łam oka­zję poznać noblist­kę z zupeł­nie innej stro­ny, cho­ciaż czuć było w nich jej styl pisa­nia bar­dzo moc­no.

szymborska-filipowicz-3   szymborska-filipowicz-2

 

0 likes
Close