Książki / reportaż

Wszystko za Everest

28 lutego 2016

Tagi: ,

Po obej­rze­niu naj­now­sze­go fil­mu na temat wypra­wy na Mount Eve­rest przy­szła kolej na się­gnię­cie po książ­kę opi­su­ją­cą te same wyda­rze­nia z 1996 r., kie­dy to mia­ła miej­sce jed­na z naj­więk­szych kata­strof w histo­rii wspi­nacz­ki w Hima­la­jach. Był to repor­taż „Wszyst­ko za Eve­rest” napi­sa­ny przez Jona Kra­kau­era – dzien­ni­ka­rza, a jed­no­cze­śnie uczest­ni­ka wypra­wy na szczyt. Kra­kau­er miał napi­sać dla swo­jej redak­cji arty­kuł na temat komer­cja­li­za­cji wypraw na ośmio­ty­sięcz­ni­ki, jed­nak to, co sta­ło się na miej­scu spra­wi­ło, że powsta­ła pra­wie 400-stro­ni­co­wa lek­tu­ra opi­su­ją­ca krok po kro­ku, co dzia­ło się na Eve­re­ście.

Wio­sną 1996 r. na szczyt Eve­re­stu wspi­na­ły się m.in. dwie komer­cyj­ne wypra­wy pro­wa­dzo­ne przez doświad­czo­nych hima­la­istów – Scot­ta Fishe­ra i Roba Hal­la. Ludzie zapła­ci­li kil­ka­dzie­siąt tysię­cy dola­rów, aby bez­piecz­nie sta­nąć na dachu świa­ta. Dla wie­lu z nich były to oszczęd­no­ści życia wyda­ne na speł­nie­nie naj­więk­sze­go marze­nia i zro­bie­nie cze­goś, co wyda­je się nie­moż­li­we. Kra­kau­er wspo­mi­na, że:

Wio­sną 1996 r. na szczy­cie Eve­re­stu nie bra­ko­wa­ło marzy­cie­li (…). Eve­rest zawsze dzia­łał jak magnes na świ­rów, łow­ców sła­wy, bez­na­dziej­nych roman­ty­ków i innych, któ­rzy nie­zbyt moc­no trzy­ma­ją się zie­mi.

Doświad­cze­nie wspi­nacz­ko­we uczest­ni­ków, w tym tak­że auto­ra książ­ki, pozo­sta­wia­ło wie­le do życze­nia, jed­nak wie­rzy­li oni, że znaj­du­jąc się pod czuj­nym okiem swo­ich prze­wod­ni­ków nic im nie gro­zi. Tym cza­sem jed­nak rze­czy­wi­stość oka­za­ła się zupeł­nie inna… 10 maja ku naj­wyż­sze­mu punk­to­wi Zie­mi wyru­szy­ło 33 wspi­na­czy, do domu mia­ło wró­cić ich dwu­na­stu mniej.

Czy moż­na było zapo­biec tra­ge­dii? To pyta­nie poja­wia się wie­lo­krot­nie i Kra­kau­er pró­bu­je cza­sa­mi na nie odpo­wie­dzieć. Wska­zu­je błę­dy popeł­nio­ne po dro­dze, jed­nak cały czas trze­ba pamię­tać, że decy­zje na wyso­ko­ści 8000 metrów nie są podej­mo­wa­ne w peł­ni świa­do­mo­ści oraz że cza­sa­mi rato­wa­nie innych nie­sie za sobą ryzy­ko wła­snej śmier­ci. Dla­te­go też, cho­ciaż po spo­koj­nej ana­li­zie moż­na zna­leźć sytu­acje, gdzie powin­no się postą­pić ina­czej trud­no oskar­żać kogo­kol­wiek o tra­ge­dię.

Trze­ba jed­no­cze­śnie moc­no pod­kre­ślić, że Hall, Fischer i my wszy­scy zmu­sze­ni byli­śmy podej­mo­wać tego rodza­ju roz­strzy­ga­ją­ce decy­zje w sta­nie sil­ne­go nie­do­tle­nie­nia. Roz­wa­ża­jąc przy­czy­ny tej kata­stro­fy, nie moż­na zapo­mi­nać, że kla­row­ność umy­słu jest na wyso­ko­ści 8848 metrów nie­osią­gal­na.

Nie ule­ga wąt­pli­wo­ści, że pomi­mo pró­by dzien­ni­kar­skiej rze­tel­no­ści i spi­sy­wa­nia książ­ki już po ochło­nię­ciu po wyda­rze­niach z Eve­re­stu, jest to moc­no subiek­tyw­na opo­wieść. To, co dzia­ło się pod szczy­tem zosta­ło zapa­mię­ta­ne przez auto­ra, jed­nak nie moż­na odróż­nić praw­dy od wyobra­żeń.

Zapisz

Uczest­ni­cy wypra­wy kie­ro­wa­nej przez Roba Hal­la.

0 likes
  • Pingback: “Everest” reż. Baltasar Kormákur - PUDEŁKA ZAPAŁEK()

  • Nie czy­ta­łam tej książ­ki, nato­miast moja przy­ja­ciół­ka owszem – była nią zachwy­co­na. Z kolei film według więk­szo­ści jest sła­by. Kolej­ny dowód na to, że książ­ka jest tysiąc razy lep­sza niż film 😉

  • Parę dni temu oglą­da­łam wła­śnie film i bar­dzo mi się podo­bał. Po tę książ­kę też pew­nie się­gnę 🙂

  • Książ­ka przed­sta­wia tę histo­rię w nie­co innym uję­ciu i sta­ra się odpo­wie­dzieć głę­biej na pyta­nie – po co ludzie się wspi­na­ją, czy komer­cyj­ne wypra­wy powin­ny mieć miej­sce oraz czy i jak moż­na było unik­nąć tra­ge­dii. Zawsze moż­na się­gnąć po inne książ­ki o wypra­wach w Hima­la­je dla odmia­ny 😀

  • Film oglą­da­łem, nie wiem czy się­gnął­bym po książ­kę, chy­ba już mi star­czy tej histo­rii 🙂

  • Kocham góry i zawsze cie­ka­wią mnie książ­ki o nich. Po obej­rze­niu fil­mu ” Cze­ka­jąc na Joe” zaczę­ły mnie rów­nież inte­re­so­wać tema­ty wypraw, jed­nak nie wie­dzia­łam o ist­nie­niu tej książ­ki, więc dzię­ku­ję;]

Close