Filmy / Serial

Krew na jedwabnych rękawiczkach

28 grudnia 2017

Tagi: , ,

Zagadki kryminalne panny Fisher”
australijski serial telewizyjny

Zało­że­nie kon­ta na Net­fli­xie nie może skoń­czyć się dobrze. A jeże­li idzie w parze z urlo­pem, to zna­le­zie­nie nowe­go seria­lu i obej­rze­nie całe­go sezo­nu w kil­ka dni gwa­ran­to­wa­ne. Tym seria­lem oka­za­ły się „Zagad­ki kry­mi­nal­ne pan­ny Fisher”. Pięk­ne lata 20., Mel­bo­ur­ne i trup za tru­pem, któ­re­go śmierć trze­ba wyja­śnić.

Kim jest panna Fisher

Pan­na Phry­nie Fisher ma oko­ło 30 lat i trud­ne doświad­cze­nia życio­we za sobą – tra­gicz­ne zagi­nię­cie młod­szej sio­stry oraz lata spę­dzo­ną we Fran­cji I woj­nę świa­to­wą. Ma tak­że odzie­dzi­czo­ny pokaź­ny mają­tek. Po latach nie­obec­no­ści wra­ca do Mel­bo­ur­ne, gdzie zakła­da pry­wat­ną agen­cję detek­ty­wi­stycz­ną. W roz­wią­zy­wa­niu kolej­nych zaga­dek kry­mi­nal­nych wyko­rzy­stu­je swo­ją spo­strze­gaw­czość, inte­li­gen­cję, a tak­że urok oso­bi­sty, spryt i bez­czel­ność. Nie boi się wcho­dzić nocą przez okno na dru­gim pię­trze, strze­lać z pisto­le­tu (zło­te­go) czy zawią­zać bliż­szą zna­jo­mość z męż­czy­zną, jeże­li tego wyma­ga sytu­acja. Przy tym wszyst­kim jest kobie­ca, ele­ganc­ka, sek­sow­na, bie­ga na szpil­kach i nosi kape­lu­sze. Jest sty­li­za­cja­mi zachwy­ca­ją się blo­ger­ki modo­we.

O spra­wy do roz­wią­za­nia nie musi się mar­twić – przy­cho­dzą one do niej same. Ofia­ra­mi są mąż kuzyn­ki, aktor­ka z zaprzy­jaź­nio­ne­go teatru, kole­żan­ka cór­ki, słu­żą­ca ciot­ki czy inne mniej lub bar­dziej zna­jo­me oso­by.

Kim są towarzysze panny Fisher

Wyjąt­ko­wość Phry­nie pokre­śla­ją ota­cza­ją­ce ją oso­by, któ­re cho­ciaż są jej prze­ci­wień­stwem bar­dzo dobrze odnaj­du­ję się w towa­rzy­stwie pani detek­tyw. Nie­od­łącz­ną towa­rzy­ską pan­ny Fisher zosta­je jej słu­żą­ca Dot. Mło­dziut­ka, deli­kat­na, bar­dzo porząd­na i reli­gij­na dziew­czy­na, któ­ra z cza­sem prze­ko­nu­je się jed­nak, że kłam­stwo w słusz­nej spra­wie to nie grzech. Dot, cho­ciaż jest wycho­wa­na w kon­ser­wa­tyw­nej rodzi­nie i marzy o zało­że­niu wła­snej (ma zresz­tą ado­ra­to­ra), nie pozwo­li sobą rzą­dzić. Chy­ba, że będzie to pan­na Fisher, dla któ­rej zro­bi wszyst­ko.

Pan­na Fisher jako detek­tyw wcho­dzi w dro­gę poli­cji. A dokład­nie jed­ne­mu poli­cjan­to­wi – Jac­ko­wi Robin­so­no­wi. Naj­pierw prze­szka­dza mu wtrą­ca­ją­ca się we wszyst­ko i poja­wia­ją­ca się znie­nac­ka pani detek­tyw, ale z cza­sem ich rela­cje się zmie­nia­ją. Obo­je zaczy­na­ją mieć do sie­bie sła­bość, jeśli jed­nak spo­dzie­wa­my się pło­mien­ne­go roman­su, to poczu­je­my się zasko­cze­ni. Phry­nie nie jest stan­dar­do­wą kobie­tą, więc pan porucz­nik będzie musiał wyka­zać się nie­stan­dar­do­wą cier­pli­wo­ścią.

Obok krę­cą się jesz­cze przy­bra­na cór­ka Jan­nie, kamer­dy­ner pan Butler czy dwóch byłych tak­sów­ka­rzy, któ­rych Phry­nie posta­no­wi­ła zatrud­nić. Każ­da z tych posta­ci ma swój dobrze zary­so­wa­ny cha­rak­ter i nie jest tyl­ko tłem dla głów­nej boha­ter­ki.

Co mnie urzekło w serialu

Lata dwu­dzie­ste to nie­zwy­kle fil­mo­wy czas. Zwłasz­cza, jeże­li obra­ca­my się w wyż­szych sfe­rach, któ­re mia­ły wil­le ze służ­bą, urzą­dza­ły bale i nosi­ły ele­ganc­kie stro­je. W seria­lu jest to wszyst­ko bar­dzo dobrze zobra­zo­wa­ne. Zain­we­sto­wa­no nie­ma­łe pie­nią­dze, aby widzo­wie mogli cof­nąć się o pra­wie 100 lat.

Serial został nakrę­co­ny na pod­sta­wie kry­mi­nal­nych powie­ści autor­stwa Ker­ry Gre­en­wo­od. Książ­ki są jed­nak jedy­nie inspi­ra­cją dla twór­ców, bo zamknię­cie 200 stron w godzin­nym odcin­ku seria­lu pro­wa­dzi do duże­go uprosz­cze­nia. Poszcze­gól­ne odcin­ki są więc nie­rów­ne. Nie­któ­re zaska­ku­ją i trzy­ma­ją w napię­ciu, w przy­pad­ku innych mamy wra­że­nie, że powta­rza się pewien sche­mat.

Nie mniej serial war­to obej­rzeć przede wszyst­kim dla­te­go, że jest pięk­nie zro­bio­ny i zupeł­nie inny niż współ­cze­sne pro­duk­cje kry­mi­nal­ne, gdzie szyb­ka akcja domi­nu­je nad spo­koj­ną ana­li­zą. Jest to po pro­stu nie­zły retro-kry­mi­nał na zimo­we wie­czo­ry.

 

0 likes
Close