powieść

Jedna, długa, gorąca od emocji noc

25 stycznia 2019

Tagi: , , , ,

Sandor Márai
„Żar”
Wydawnictwo Czytelnik

Węgry lat 40. ubie­głe­go wie­ku. Dwóch męż­czyzn i wspól­na kola­cja. Kola­cja, na któ­rą cze­ka­li czter­dzie­ści jeden lat. Obaj wie­dzie­li, że ta chwi­la kie­dyś nastą­pi. Nie moż­na bowiem umrzeć bez wyja­śnie­nia pew­nych spraw. Gdy w koń­cu docho­dzi do spo­tka­nia dwóch daw­nych przy­ja­ciół – Gene­ra­ła Hen­ry­ka i Kon­ra­da, ten pierw­szy ma nadzie­ję uzy­skać odpo­wiedź na dwa pyta­nia, z zada­niem któ­rych cze­kał przez pół życia. „Żar” San­do­ra Marái to teo­re­tycz­nie jed­na noc, zale­d­wie kil­ka godzin. Zosta­je­my zamknię­ciu w poło­żo­nym na odlu­dziu pała­cu, w ciem­nej, zim­nej sali, gdzie jedy­nym prze­bły­skiem jest ogień w komin­ku, a w tle uno­si się duch mło­do zmar­łej żony Hen­ry­ka – Kry­sty­ny. Ale w cią­gu tej nocy pozna­ny nie­mal całe życie boha­te­rów. Od pozna­nia się w szko­le woj­sko­wej, przez wspól­ne obia­dy w domu Hen­ry­ka i Kry­sty­ny, po tajem­ni­cze polo­wa­nie, kie­dy widzie­li się po raz ostat­ni.

Żar” to powieść gorą­ca od emo­cji. To wszyst­ko, co przez lata sie­dzia­ło w Gene­ra­le i cze­ka­ło na wła­ści­wy moment wresz­cie na szan­sę zostać wypo­wie­dzia­ne. Począt­ko­wo pro­wa­dzo­na roz­mo­wa bar­dzo szyb­ko prze­ra­dza się w mono­log gospo­da­rza, któ­ry sta­je się coraz bar­dziej natar­czy­wy. Wyrzu­ca z sie­bie kolej­ne oskar­że­nia i żale. Jego gość wyco­fu­je się z roz­mo­wy, jak­by czuł, że tłu­ma­cze­nia nie mają sen­su. Że Gene­rał przez lata ana­li­zo­wał minio­ne wyda­rze­nia i uło­żył sobie w gło­wie swo­ją wer­sję tego, co zadzia­ło się 40 lat temu. Ile w niej praw­dy? I cze­mu Kon­rad się pod­da­je? Tego Márai już nam nie wyja­śnia. Zresz­tą fak­ty nie są naj­waż­niej­sze, naj­waż­niej­sze jest to, co czu­je­my.

Czło­wiek przy­go­to­wu­je się do cze­goś cały­mi lata­mi. Naj­pierw się obra­ża. Potem pra­gnie zemsty. Potem cze­ka. Już od daw­na cze­kał. Już nawet nie wie­dział, kie­dy obra­za i żądza zemsty prze­kształ­ci­ła się w ocze­ki­wa­nie.

Márai zada­je pyta­nie o siłę męskiej przy­jaź­ni. Boha­te­rów powie­ści dzie­li­ło nie­mal wszyst­ko: sta­tus mate­rial­ny, war­stwa pocho­dze­nia, sytu­acja rodzin­na, zain­te­re­so­wa­nia, cha­rak­ter. A mimo to jako mło­dzień­cy sta­li się naj­bliż­szy­mi sobie ludź­mi. Wyda­wać by się mogło, że tak będzie już zawsze. A jed­nak jeden z nich zdra­dził. Zaska­ku­ją­ce może być stwier­dze­nie gene­ra­ła, że po tym wszyst­kim, co się sta­ło Kon­rad nadal jest jego przy­ja­cie­lem. Z jed­nej stro­ny przez Gene­ra­ła prze­ma­wia pra­gnie­nie zemsty, z dru­giej zaś żal, że został porzu­co­ny. Może miał nadzie­ję usły­szeć „prze­pra­szam”?

… czy przy­jaźń w ogó­le ist­nie­je? Nie myślę teraz o oka­zyj­nej rado­ści, jaką spra­wia sobie nawza­jem dwóch ludzi, ponie­waż się spo­tka­li, ponie­waż w pew­nym okre­sie swe­go życia jed­na­ko­wo myślą o pew­nych pro­ble­mach, ponie­waż mają podob­ny gust, to samo ich bawi. Ale to nie jest przy­jaźń. Nie­kie­dy myślę zgo­ła, że jest to naj­sil­niej­szy zwią­zek w życiu… może dla­te­go taki rzad­ki.

Bar­dzo pięk­ny jest język, jakim pisze Marái . Nie jest łatwo zawrzeć tak wie­le na zale­d­wie 170 stro­nach. Tutaj liczy się każ­de sło­wo, każ­de zada­nie jest waż­ne i nie dało­by się go pomi­nąć. Ale jed­no­cze­śnie nie moż­na napi­sać za mało, aby nie zgu­bić gdzieś cze­goś istot­ne­go. Autor dosko­na­le odda­je emo­cje, na kolej­nych stro­nach współ­od­czu­wa­my z gene­ra­łem jego gniew, żal, żądzę wie­dzy, smu­tek.

Pomi­mo tego, że od napi­sa­nia „Żar” minę­ło pra­wie 70 lat książ­ka pozo­sta­je nadal nie­zwy­kle aktu­al­na. W XXI wie­ku nadal two­rzy­my przy­jaź­nie, kłó­ci­my się, zdra­dza­my, roz­sta­je­my. Wie­le z napi­sa­nych słów mogło by paść tak­że dzi­siaj. Moż­na z „Żaru” wynieść wie­le mądro­ści dla swo­je­go życia.

2 likes
Close