Filmy / Kino polskie

Miłość w trudnych czasach

2 lipca 2018

Zimna wojna”
reż. Paweł Pawlikowski

Gdy­bym mia­ła okre­ślić w jed­nym sło­wie film Paw­ła Paw­li­kow­skie­go „Zim­na woj­na”, to napi­sa­ła­bym pięk­ny. Pięk­ne, malow­ni­cze zdję­cia, pięk­na muzy­ka, któ­ra sta­no­wi­ła waż­ny ele­ment fil­mu, pięk­na gra aktor­ska Joan­ny Kulig i Toma­sza Kota. Tyl­ko jakoś życie głów­nych boha­te­rów nie chcia­ło być pięk­ne.

Zimna wojna” to historia o miłości

Jest koniec lat 40. On- doj­rza­ły muzyk, wła­śnie nad­zo­ru­je powsta­wa­nie zespo­łu pie­śni i tań­ca „Mazu­rek”. Ona, młod­sza od nie­go, ale z doświad­cze­niem życio­wym, pro­sta dziew­czy­na ze wsi, pięk­na, mają­ca w sobie to coś, będzie w „Mazur­ku” wystę­po­wać. Po raz pierw­szy spoj­rzą na sie­bie na prze­słu­cha­niu do zespo­łu. A potem poja­wi się miłość. Taka miłość, któ­ra potra­fi czło­wie­ka zmu­sić do sza­lo­nych, nie zawsze racjo­nal­nych decy­zji, taka miłość, dla któ­rej poświę­ca się wszyst­ko, taka miłość, któ­rej nawet lata nie­wi­dze­nia i tysiąc kilo­me­trów nie są w sta­nie znisz­czyć. Histo­ria Wik­to­ra i Zuli być może mogła­by wyglą­dać zupeł­nie ina­czej, gdy­by nie cza­sy, w któ­rych przy­szło im żyć.

Z jed­nej stro­ny to histo­ria bar­dzo intym­na. Mamy dwóch boha­te­rów, dooko­ła któ­rych sku­pia się cały film. Przez ich pry­zmat może­my jed­nak sze­rzej spoj­rzeć na tam­te cza­sy. Widzi­my, że nie ist­nia­ła żad­na wol­ność arty­stycz­na, nie­wy­god­nych ludzi się usu­wa­ło, moż­na było albo pod­po­rząd­ko­wać się jed­nej słusz­nej wła­dzy, albo być nikim.

Uczta dla oczu i uszu

Film Paw­ła Paw­li­kow­skie­go to przede wszyst­kim arcy­dzie­ło pod wzglę­dem wizu­al­nym i dźwię­ko­wym. Czar­no bia­łe zdję­cia bar­dzo dobrze budo­wa­ły kli­mat. Naszych oczu nie roz­pra­sza­ły kolo­ro­we ludo­we sukien­ki.

Moc­ną stro­ną fil­mu jest tak­że war­stwa dźwię­ko­wa. Muzy­ka sta­no­wi tutaj waż­ny ele­ment opo­wie­ści. Spa­ja­ją­ca opo­wieść pio­sen­ka „Dwa ser­dusz­ka, czte­ry oczy” poprzez róż­ne wyko­na­nia poka­zu­je, jak bar­dzo zmie­nia się sytu­acja. Zaczy­na­my od tra­dy­cyj­ne­go wyko­na­nia ludo­we­go, potem mamy wer­sję zespo­łu „Mazu­rek”, a następ­nie jaz­zo­wą aran­ża­cję śpie­wa­ną we fran­cu­skiej knaj­pie. Fran­cu­ski tekst spra­wia, że pio­sen­ka sta­je się obca, tak, jak obcy był dla boha­te­rów świat zacho­du. Cho­ciaż pozor­nie Wik­tor odnaj­dy­wał się w nim lepiej niż Zula, obo­je nie czu­li się speł­nie­ni i szczę­śli­wi.

Zim­na woj­na” to film o trud­nej miło­ści w trud­nych cza­sach.

 

0 likes
Close