Europa / Podróże / Serbia

znowu Belgrad – notka wybitnie streszczająca

24 września 2010

Tagi:

Od kil­ki dni pogo­da w Bel­gra­dzie nas nie roz­piesz­cza. W nie­dzie­lę pada­ło tak bar­dzo, że przez cały dzień nawet na moment nie wyszli­śmy z domu. Spę­dzi­li­śmy ten czas na oglą­da­niu fil­mów, gra­niu w kar­ty czy innych tego typu zaję­ciach. No i zro­bi­li­śmy sobie obiad z naszych nie­wiel­kich zapa­sów, coby z gło­du nie umrzeć – zapie­ka­ne ziem­niacz­ki z pomi­do­rem i serem. Co praw­da nie były to takie serb­skie spe­cja­ły, ale zawsze coś miłę­go I cho­ciaż dzień był mega nud­ny i szu­ka­li­śmy na siłę spo­so­bów, żeby zabić czas, to jed­nak nie uda­ło się pójść spać o nor­mal­nej porze (nie pole­cam kina skan­dy­naw­skie­go!), dla­te­go w ponie­dzia­łek wsta­li­śmy po 11.00.
Tak napraw­dę Bel­grad zna­my już na pamięć i po raz kolej­ny cho­dzi­my na Kala­meg­dan i do cen­trum. Ale przy­naj­mniej pod­czas nud­nych kalam­bu­rów lub „Kim jestem?” zin­te­gro­wa­li­śmy się z Wla­dą, któ­re­go zapro­si­li­śmy do zaba­wy. W śro­dę zaspo­ko­iłam swo­je potrze­by sztu­ki i gór. Naj­pierw byłam w muzeum sztu­ki użyt­ko­wej, a potem z Yasi­nem wybra­li­śmy się na górę Ava­la, któ­ra znaj­du­je się pod Bel­gra­dem (tzn. niby w mie­ście, ale jedzie się 45 minut od cen­trum i kozy i kury bie­ga­ją w oko­li­cy) i z któ­rej roz­cią­ga się widok na całe mia­sto. Nie­ste­ty nie było nam dane obej­rzeć pano­ra­my Bel­gra­du, gdyż kie­dy już po pół­to­ra­go­dzin­nej wędrów­ce weszli­śmy na szczyt oka­za­ło się, że wie­ża wido­ko­wa pra­cu­je tyl­ko do 16.00 🙁 Ale przy­naj­mniej dowie­dzia­łam się, że w week­en­dy na sam szczyt pra­wie wjeż­dża auto­bus, więc jesz­cze się tam wybio­rę i zro­bię Yasi­no­wi zdję­cie-pano­ra­mę. Bo nie­ste­ty Yasin już dzi­siaj wra­ca do Tur­cji.

Wresz­cie poszłam do pra­cy do nowej insty­tu­cji (od dwóch tygo­dni się tam wybie­ra­łam i zawsze coś zmie­nia­li). Ale chy­ba nie jest to naj­lep­sze miej­sce do pra­cy. Zde­cy­do­wa­nie star­sze dzie­cia­ki wyka­zu­ją dużo mniej zain­te­re­so­wa­nia czym­kol­wiek, a ja i jed­na Serb­ka to za mało, żeby ich zaga­dać do zaba­wy. Dla­te­go posta­no­wi­ły­śmy, że od następ­ne­go razu będzie­my zabie­rać je poza teren ośrod­ka, żeby nie mogły roz­pra­szać się cho­dze­niem po jabł­ko czy picie.

0 likes

Podobne wpisy

Europa / Podróże / Serbia

Z pociągu

13 października 2010 0 0

Europa / Podróże / Serbia

jedzenie

24 września 2010 0 0

Close