„Ciała”
Annie Ernaux
Wydawnictwo Czarne
Moje pierwsze spotkanie z prozą Annie Ernaux niestety nie było udane. Przerosły mnie „Lata”, zderzyłam się z tą książką i próg wejścia w opisywane wydarzenia był dla mnie zbyt duży. Czułam się zagubiona nie znając historii Francji. Mimo to postanowiłam dać noblistce drugą szansę, zwłaszcza, że o „Ciałach” słyszałam dużo – między innymi za sprawą mocnej ekranizacji, a ostatnio przeniesienia książki na deski łódzkiego teatru. Długo zwlekałam z przeczytaniem tej książki, ale było warto w końcu po nią sięgnąć.
„Ciała” to zupełnie inna literatura niż „Lata”. Podczas gdy w tej drugiej książce mieliśmy do czynienia z portretem społeczeństwa, z opisem problemów całego pokolenia dojrzewającego w powojennej Francji, tutaj wszystko skupione jest na jednej osobie, osobie autorki. To trzy bardzo prywatne, autobiograficzne historie – „Zdarzenie”, „Pamięć dziewczyny” i „Młody mężczyzna”. Pierwsza opowiada o czasach studenckich, kiedy Annie zaszła w ciążę i zdecydowała się poddać nielegalnej wówczas we Francji aborcji. Druga część przenosi nas do czasów wcześniejszych – pierwszego wyjazdu z domu do pracy jako opiekunka na koloniach, pierwszego zakochania i pierwszego seksu, który okazał się być porażką. Na końcu dojrzała Annie opisuje swój romans z dużo młodszym mężczyzną. Wszystkie te historie, chociaż dotyczą zupełnie innych okresów w życiu autorki łączą się ze sobą – poruszają wątek cielesności, poznawania swojego ciała z wielu stron. Ciała, które łączy w sobie pożądanie, ból, które się uwielbia i nienawidzi w zależności od sytuacji. Wszystkim też towarzyszy w różnym stopniu wstyd. Wstyd przed tym, co się zrobiło, co się myślało czy co zrobili inni.
Chociaż poszczególne rozdziały książki ułożone są niechronologicznie, możemy zaobserwować proces dojrzewania Ernaux i zmian, jakie w niej zachodziły. Od zahukanej, nieobytej dziewczynki wychowanej w robotniczym środowisku, po pewną siebie dojrzałą pisarkę. W pierwszym opowiadaniu wybija się też motyw, jak bardzo ciąża zaprzepaściłaby to, na Annie tak bardzo pracowała – możliwość studiowana i wyrwania się ze swojego świata. Decyzja o aborcji była więc dla młodej studentki czymś więcej – była próbą zachowania nowego miejsca, jedyną słuszną decyzją aby móc zrealizować marzenia i stać się kimś. Kimś więcej niż ludzie, wśród których się wychowała.
Były momenty, kiedy czułam się z tą książką niekomfortowo. Jakbym wchodziła w najbardziej prywatne sprawy, o których nie powinnam wiedzieć. Annie Eranux nie boi się zdradzać najbardziej intymnych szczegółów swojego życia, nie opisuje niczego w dwuznaczny czy zawoalowany sposób. Wyrzuca z siebie całą prawdę, która nie jest łatwa, ani dla czytelnika, ani dla pisarki. Traktuje to jak pewnego rodzaju terapię. Czuje, że opisując swoją przeszłość jest w stanie się z nią uporać. To książka do bólu szczera, która dotyka najczulszych punktów. Wydobywa to, co siedziało to tej pory w środku Ernaux i z czym do tej pory mierzyła się sama. Robi to zresztą w sposób bardzo bezpośredni, dosadny, nie cenzuruje swoich słów pisząc wprost o seksie, namiętności czy fizyczności. Nie omija tego, co niewygodne lub mało przyjemne, nie ma dla niej tematów tabu. W jej języku łączy się poetyckość z codziennością, piękno z brzydotą.
W toalecie akademika urodziłam życie i śmierć jednocześnie. Po raz pierwszy poczułam się częścią łańcucha kobiet ciągnącego się przez pokolenia. Był szary, zimowy dzień. Dryfowałam w świetle na samym środku świata.
Chociaż „Ciała” to książka totalnie osobista, nie da się nie zauważyć w niej obrazu całego społeczeństwa. Ernaux była bowiem jedną z wielu. Jedną z wielu dziewczyn, które zaszły w niechcianą ciążę i miały z tego powodu problemy. Jedną z wielu dziewczynek ze wsi, które były naiwne i nie umiały odnaleźć się z dala od domu i dawały się łatwo uwieść. Jedną z wielu kobiet, które łamią konwenanse dotyczące wieku partnerów i muszą radzić sobie z oceną ludzi.
Nie obiecuję, że czytanie tej książki sprawi Wam przyjemność. Wręcz przeciwnie, zmęczy Was to i nie raz zawstydzi. Ale myślę, że warto sięgnąć po Ernaux, warto wysłuchać tego, co ma do powiedzenia.


