biografia / Książki

Ciała

19 lutego 2025

Tagi: , , ,

Ciała”
Annie Ernaux
Wydawnictwo Czarne

Moje pierw­sze spo­tka­nie z pro­zą Annie Ernaux nie­ste­ty nie było uda­ne. Prze­ro­sły mnie „Lata”, zde­rzy­łam się z tą książ­ką i próg wej­ścia w opi­sy­wa­ne wyda­rze­nia był dla mnie zbyt duży. Czu­łam się zagu­bio­na nie zna­jąc histo­rii Fran­cji. Mimo to posta­no­wi­łam dać nobli­st­ce dru­gą szan­sę, zwłasz­cza, że o „Cia­łach” sły­sza­łam dużo – mię­dzy inny­mi za spra­wą moc­nej ekra­ni­za­cji, a ostat­nio prze­nie­sie­nia książ­ki na deski łódz­kie­go teatru. Dłu­go zwle­ka­łam z prze­czy­ta­niem tej książ­ki, ale było war­to w koń­cu po nią sięgnąć.

Cia­ła” to zupeł­nie inna lite­ra­tu­ra niż „Lata”. Pod­czas gdy w tej dru­giej książ­ce mie­li­śmy do czy­nie­nia z por­tre­tem spo­łe­czeń­stwa, z opi­sem pro­ble­mów całe­go poko­le­nia doj­rze­wa­ją­ce­go w powo­jen­nej Fran­cji, tutaj wszyst­ko sku­pio­ne jest na jed­nej oso­bie, oso­bie autor­ki. To trzy bar­dzo pry­wat­ne, auto­bio­gra­ficz­ne histo­rie – „Zda­rze­nie”, „Pamięć dziew­czy­ny” i „Mło­dy męż­czy­zna”. Pierw­sza opo­wia­da o cza­sach stu­denc­kich, kie­dy Annie zaszła w cią­żę i zde­cy­do­wa­ła się pod­dać nie­le­gal­nej wów­czas we Fran­cji abor­cji. Dru­ga część prze­no­si nas do cza­sów wcze­śniej­szych – pierw­sze­go wyjaz­du z domu do pra­cy jako opie­kun­ka na kolo­niach, pierw­sze­go zako­cha­nia i pierw­sze­go sek­su, któ­ry oka­zał się być poraż­ką. Na koń­cu doj­rza­ła Annie opi­su­je swój romans z dużo młod­szym męż­czy­zną. Wszyst­kie te histo­rie, cho­ciaż doty­czą zupeł­nie innych okre­sów w życiu autor­ki łączą się ze sobą – poru­sza­ją wątek cie­le­sno­ści, pozna­wa­nia swo­je­go cia­ła z wie­lu stron. Cia­ła, któ­re łączy w sobie pożą­da­nie, ból, któ­re się uwiel­bia i nie­na­wi­dzi w zależ­no­ści od sytu­acji. Wszyst­kim też towa­rzy­szy w róż­nym stop­niu wstyd. Wstyd przed tym, co się zro­bi­ło, co się myśla­ło czy co zro­bi­li inni.

Cho­ciaż poszcze­gól­ne roz­dzia­ły książ­ki uło­żo­ne są nie­chro­no­lo­gicz­nie, może­my zaob­ser­wo­wać pro­ces doj­rze­wa­nia Ernaux i zmian, jakie w niej zacho­dzi­ły. Od zahu­ka­nej, nie­oby­tej dziew­czyn­ki wycho­wa­nej w robot­ni­czym śro­do­wi­sku, po pew­ną sie­bie doj­rza­łą pisar­kę. W pierw­szym opo­wia­da­niu wybi­ja się też motyw, jak bar­dzo cią­ża zaprze­pa­ści­ła­by to, na Annie tak bar­dzo pra­co­wa­ła – moż­li­wość stu­dio­wa­na i wyrwa­nia się ze swo­je­go świa­ta. Decy­zja o abor­cji była więc dla mło­dej stu­dent­ki czymś wię­cej – była pró­bą zacho­wa­nia nowe­go miej­sca, jedy­ną słusz­ną decy­zją aby móc zre­ali­zo­wać marze­nia i stać się kimś. Kimś wię­cej niż ludzie, wśród któ­rych się wychowała.

Były momen­ty, kie­dy czu­łam się z tą książ­ką nie­kom­for­to­wo. Jak­bym wcho­dzi­ła w naj­bar­dziej pry­wat­ne spra­wy, o któ­rych nie powin­nam wie­dzieć. Annie Era­nux nie boi się zdra­dzać naj­bar­dziej intym­nych szcze­gó­łów swo­je­go życia, nie opi­su­je nicze­go w dwu­znacz­ny czy zawo­alo­wa­ny spo­sób. Wyrzu­ca z sie­bie całą praw­dę, któ­ra nie jest łatwa, ani dla czy­tel­ni­ka, ani dla pisar­ki. Trak­tu­je to jak pew­ne­go rodza­ju tera­pię. Czu­je, że opi­su­jąc swo­ją prze­szłość jest w sta­nie się z nią upo­rać. To książ­ka do bólu szcze­ra, któ­ra doty­ka naj­czul­szych punk­tów. Wydo­by­wa to, co sie­dzia­ło to tej pory w środ­ku Ernaux i z czym do tej pory mie­rzy­ła się sama. Robi to zresz­tą w spo­sób bar­dzo bez­po­śred­ni, dosad­ny, nie cen­zu­ru­je swo­ich słów pisząc wprost o sek­sie, namięt­no­ści czy fizycz­no­ści. Nie omi­ja tego, co nie­wy­god­ne lub mało przy­jem­ne, nie ma dla niej tema­tów tabu. W jej języ­ku łączy się poetyc­kość z codzien­no­ścią, pięk­no z brzydotą.

W toa­le­cie aka­de­mi­ka uro­dzi­łam życie i śmierć jed­no­cze­śnie. Po raz pierw­szy poczu­łam się czę­ścią łań­cu­cha kobiet cią­gną­ce­go się przez poko­le­nia. Był sza­ry, zimo­wy dzień. Dry­fo­wa­łam w świe­tle na samym środ­ku świata.

Cho­ciaż „Cia­ła” to książ­ka total­nie oso­bi­sta, nie da się nie zauwa­żyć w niej obra­zu całe­go spo­łe­czeń­stwa. Ernaux była bowiem jed­ną z wie­lu. Jed­ną z wie­lu dziew­czyn, któ­re zaszły w nie­chcia­ną cią­żę i mia­ły z tego powo­du pro­ble­my. Jed­ną z wie­lu dziew­czy­nek ze wsi, któ­re były naiw­ne i nie umia­ły odna­leźć się z dala od domu i dawa­ły się łatwo uwieść. Jed­ną z wie­lu kobiet, któ­re łamią kon­we­nan­se doty­czą­ce wie­ku part­ne­rów i muszą radzić sobie z oce­ną ludzi.

Nie obie­cu­ję, że czy­ta­nie tej książ­ki spra­wi Wam przy­jem­ność. Wręcz prze­ciw­nie, zmę­czy Was to i nie raz zawsty­dzi. Ale myślę, że war­to się­gnąć po Ernaux, war­to wysłu­chać tego, co ma do powiedzenia.

0 likes
Close