Lena Khalid
„Córki chmur. O kobietach z Sahary Zachodnie”
Wydawnictwo Poznańskie
Za każdym razem, kiedy sięgam po tego typu książki zastanawiam się po chwili, dlaczego to właściwie robię. Dlaczego w pewnym sensie katuję się tak okropnymi rzeczami. A potem dochodzę do wniosku, że ja na szczęście o tym tylko czytam. A inni musieli to wszystko przeżyć (albo niestety czasem nie). I dochodzę do wniosku, że czytam takie książki, żeby te wszystkie okropne, brutalne i niesprawiedliwe historie nie zostały zapomniane. Bo ich bohaterki nie zasługują na zapomnienie. Zasługują na pamięć i ogromny szacunek. „Córki chmur. O kobietach z Sahary Zachodniej” Leny Khalid to kilka przejmujących opowieści, co spotyka mieszkanki tego okupowanego terytorium. O trudach życia i miłości w obozach dla uchodźców. O małżeństwach nie zawsze takich, jakie by się chciało.
Chociaż każda z bohaterek reportażu jest inna, poszczególne rozdziały opisuję wspomnienia z ostatnich kilkudziesięciu lat, można by je określić kilkoma wspólnymi przymiotnikami. Niezłomne, silne, waleczne, odważne. Walczące z brutalnym okupantem, z ograniczeniami kulturowymi, z bezprawiem i zakorzenionym patriarchatem. Walczące o wolność kraju i swoją własną. A do tego z codziennymi przeciwnościami losu. Muszą liczyć się z tym, że od męża oddziela je pole minowe, że ślub można wziąć tylko z człowiekiem z odpowiedniego klanu i przeważnie wybiera go rodzina. Oraz z tym, że marokańskie służby nie mają zahamowań przed brutalnością i torturami. Zwłaszcza te więzienne rozdziały sprawiły, że długo nie mogłam potem zasnąć.
Zaczynając lekturę musiałam się trochę dokształcić. Nie znałam bowiem tak dokładnie sytuacji Sahary Zachodniej, nie zdawałam sobie sprawy jak dokładnie przebiegała wojna o niepodległość i z czym musieli (i muszą dalej) mierzyć się mieszkańcu tego regionu. Opowiedziane oczami kobiet historie nie są tylko o nich. Bardzo często są o całym narodzie. W „Córkach chmur” miesza się polityka, historia, tradycja i kultura.
Polecam, ale i ostrzegam. Autorka nie ogranicza się i nie ukrywa przed nami brutalnej prawdy. Pozwala dojść do głosu czasami najstraszniejszym wspomnieniom swoich rozmówczyń. Ale zamiast żalu i pretensji jest w tym głosie niebywała siła. Jest chęć walki i niepoddawania się.


