biografia / Książki

czego uczymy się z biografii

13 lipca 2026

Czy­tam bar­dzo róż­ne książ­ki – od lek­kich kry­mi­na­łów, kome­dii, przez powie­ści reali­zmu magicz­ne­go, po moc­ne i trud­ne repor­ta­że i książ­ki bio­gra­ficz­ne. Każ­dy z tych gatun­ków wno­si coś zupeł­nie inne­go i jest mi w pew­nym sen­sie do cze­goś inne­go potrzeb­ny. Cza­sa­mi mam w sobie potrze­bę roze­rwa­nia się, zre­lak­so­wa­nia i odpo­czyn­ku, cza­sa­mi mam potrze­bę pozna­nia świa­ta i zgłę­bie­nia nowych miejsc lub cza­sów. A cza­sa­mi, jak w przy­pad­ku bio­gra­fii, zain­spi­ro­wa­nia się. Cho­ciaż rzad­ko kie­dy po prze­czy­ta­niu bio­gra­fii mam ocho­tę rzu­cić wszyst­ko i zmie­nić swo­je życie, to bar­dzo czę­sto zosta­wia­ją mnie one z poczu­ciem, że napraw­dę moż­na wszyst­ko. Albo przy­naj­mniej bar­dzo wiele.

Nie ma jed­ne­go klu­cza, według któ­re­go wybie­ram książ­ki bio­gra­ficz­ne do prze­czy­ta­nia. Bywa, że są to oso­by, któ­re lubię w ich dzia­łal­no­ści arty­stycz­nej. Cza­sa­mi są to posta­cie, któ­re wyda­ją mi się wyjąt­ko­we i prze­ło­mo­we, któ­re doko­na­ły cze­goś wyjąt­ko­we­go w histo­rii. A nie­raz po pro­stu książ­ki, o któ­rych sły­sza­łam wie­le dobre­go, nawet gdy nie koniecz­nie znam opi­sy­wa­nych boha­te­rów. Powo­dów może być wie­le. Gdy­bym jed­nak mia­ła powie­dzieć wam, dla­cze­go war­to czy­tać książ­ki bio­gra­ficz­ne (i auto­bio­gra­ficz­ne) i zachę­cić Was do kil­ku kon­kret­nych tytu­łów to było­by to powie­dzia­ła­bym, że pozna­wa­nie ludzi to pozna­wa­nie świata.

Biografia to nie tylko fakty

Powie­dzia­ła­bym nawet, że dobra bio­gra­fia to bar­dzo mało fak­tów, a dużo wię­cej emo­cji. Nie odpo­wia­da ona na pyta­nie, co ktoś zro­bił, ale dla­cze­go, jak się wte­dy czuł. To książ­ki o emo­cjach. Ale o takich praw­dzi­wych emo­cjach, a nie wymy­ślo­nych jak w powie­ści. Czy­ta­jąc o Mary­lin Mon­roe czu­łam, jak wie­le było w niej samot­no­ści, pra­gnie­nia akcep­ta­cji i doce­nie­nia. Z książ­ki o Michel­le Oba­mie biła kobie­ta pew­na sie­bie, ale jed­no­cze­śnie nie­ustan­nie wal­czą­ca o swo­ją war­tość. Czuć było towa­rzy­szą­ce jej rozterki.

Lubię poznawać świat

Książ­ki to dla mnie nie tyl­ko roz­ryw­ka (cho­ciaż to też jest waż­ne w czy­ta­niu), ale też okno na świat. Dzię­ki nim odwie­dzam miej­sca, do któ­rych nigdy nie poja­dę, cofam się do daw­nych cza­sów czy zaczy­nam rozu­mieć lepiej pew­ne zja­wi­ska i sytu­acje. A czę­sto lepiej coś zro­zu­mieć na pod­sta­wie kon­kret­ne­go przy­kła­du, poje­dyn­czej jed­nost­ki niż uję­cia glo­bal­ne­go. Oczy­wi­ści lubię repor­ta­że, któ­re mają sze­ro­ki kon­tekst, ale czę­sto jest w nich wię­cej fak­tów, a mniej emo­cji. Bio­gra­fie pozwa­la­ją nam poznać ten świat z punk­tu widze­nia jed­ne­go człowieka.

Moje top 3 ulubione biografie

  1. Simo­na. Opo­wieść o nie­zwy­czaj­nym życiu Simo­ny Kos­sak” Anny Kamińskiej
  2. Maria Curie” napi­sa­na przez cór­kę noblist­ki Ewę Curie
  3. Per­ła. Obse­sje i namięt­no­ści Janis Joplin” Ellis Amburn

 

 

0 likes
Close