Filmy / Serial

Królowa szachownicy

29 listopada 2020

Tagi: , ,

Gambit królowej”
Produkcja – Netflix

Sza­chy są pięk­ne. Tak okre­śla­ją grę ci, któ­rzy potra­fią spę­dzać nad nią dłu­gie godzi­ny, ana­li­zo­wać kolej­ne ruchy figur i zapa­mię­ty­wać ich sekwen­cje. Dla Beth Har­mon, głów­nej boha­ter­ki wypro­du­ko­wa­ne­go przez Net­flix seria­lu „Gam­bit kró­lo­wej” są też bez­piecz­ne. To świat, któ­ry może mieć pod kon­tro­lą, któ­ry da się oswo­ić i któ­ry jest prze­wi­dy­wal­ny. W prze­ci­wień­stwie do resz­ty życia.

Bo trze­ba przy­znać, że życia Beth Har­mon łatwe­go nie mia­ła. Wycho­wa­na przez samot­ną, nie­co dziw­ną mat­kę, któ­ra zgi­nę­ła w wypad­ku samo­cho­do­wym, w wie­ku kil­ku lat tra­fia do domu dziec­ka. Jako nasto­lat­ka zosta­je adop­to­wa­na, nowa rodzi­na dale­ka jest jed­nak od ide­ału. Ma być uroz­ma­ice­niem życia dla mat­ki adop­cyj­nej, bo ojciec szyb­ko zni­ka. Nowa mat­ka czu­je się samot­na, samot­ność zaś zapi­ja alko­ho­lem przy­gry­wa­jąc do tego na pia­ni­nie. Na szczę­ście na dro­dze Beth sta­nął woź­ny z sie­ro­ciń­ca, któ­ry dostrzegł w niej poten­cjał i zara­ża ją grą w sza­chy. Bar­dzo szyb­ko oka­zu­je się, że dziew­czyn ma ponad­prze­cięt­ny talent i sza­chy sta­ją się dla niej spo­so­bem na życie. A my obser­wu­je­my, jak roz­wi­ja się jako zawod­nicz­ka i jako człowiek.

"Gambit królowej" Netflix, Anya Taylor Joy jako Beth Harmon

Cho­ciaż Beth jest typem kobie­ty nie­za­leż­nej, indy­wi­du­alist­ki (cięż­ko powie­dzieć, czy z cha­rak­te­ru, czy tak wycho­wa­ło ją życie) to bar­dzo inte­re­su­ją­ce wyda­ją się rela­cje z ludź­mi, któ­rzy ją ota­cza­ją. Beth nie wpi­su­je się w powszech­nie uwa­ża­ną za jedy­nie słusz­ną w latach 60. rolę kobie­ty jako żony i mat­ki. Zna swo­ją war­tość, wie cze­go chce i dąży do tego za wszel­ką cenę, co w świe­cie zdo­mi­no­wa­nym przez męż­czyzn począt­ko­wo nie jest łatwe. Na męż­czyzn boha­ter­ka patrzy jak na prze­ciw­ni­ków w grze niż życio­wych part­ne­rów. W świe­cie, gdzie trze­ba być cią­gle sku­pio­nym, żeby nie popeł­nić błęd­ne­go ruchu nie ma cza­su na przy­jaźń czy miłość. Tak się przy­naj­mniej jej wydaje.
Z mat­ką adop­cyj­ną two­rzą spe­cy­ficz­ną rela­cję – bli­żej im do przy­ja­ció­łek niż mat­ki z cór­ką. W pew­nym momen­cie nawet moż­na zauwa­żyć, że ich role się odwra­ca­ją – to nasto­lat­ka utrzy­mu­je swo­ją mat­kę, dba o nią.

Beth mie­rzy się w seria­lu nie tyl­ko z prze­ciw­ni­ka­mi po dru­giej stro­nie sza­chow­ni­cy i z mało sprzy­ja­ją­cym jej świa­tem dooko­ła, ale tak­że ze swo­imi wewnętrz­ny­mi pro­ble­ma­mi. Z samot­no­ścią, uza­leż­nie­niem od leków czy alko­ho­lu. Jesz­cze w sie­ro­ciń­cu mło­da Beth prze­ko­nu­je się, że tablet­ki, któ­re dają dzie­ciom pobu­dza­ją wyobraź­nię i poma­ga­ją jej w roz­gry­wa­niu w gło­wie i na sufi­cie kolej­nych partii.

Jeśli spoj­rzy się na ran­kin­gi arcy­mi­strzów sza­cho­wych to domi­nu­ją w nich Rosja­nie. Kie­dy Beth osią­gnie tytuł mistrzy­ni Sta­nów Zjed­no­czo­nych będzie musia­ła zmie­rzyć się z naj­lep­szy­mi zawod­ni­ka­mi zza oce­anu. Na jej dro­dze sta­nie Vasi­li Bor­gow gra­ny przez Mar­ci­na Doro­ciń­skie­go. W cza­sach Zim­nej Woj­ny takie spo­tka­nie mia­ło zna­cze­nie nie tyl­ko spor­to­we, ale tak­że poli­tycz­ne. Cie­ka­wie, choć nie­co ste­reo­ty­po­wo, poka­za­ny jest kon­trast pomię­dzy nowo­cze­sną i mod­ną Beth, a suro­wym, mil­czą­cym Vasilijem.

Gambit królowej” ogląda się też wspaniale ze względu na warstwę wizualną serialu.

Kli­ma­tycz­na kolo­ry­sty­ka, piek­ne kadry, cie­ka­we uję­cia i mon­taż, któ­ry bar­dzo dobrze wypa­da zwłasz­cza w sce­nach roz­ry­wek na sza­chow­ni­cy. Tyka­ją­cy zegar, szyb­kie zmia­ny spoj­rze­nia kame­ry – dzię­ki temu sza­chy sta­ją się dużo bar­dziej dyna­micz­ne, niż są na praw­dę. No i Beth Har­mon w wyko­na­niu Any Tay­lor-Joy para­li­żu­je widza wzro­kiem. Jej wiel­kie oczy sku­pio­ne na wygry­wa­niu potra­fią napraw­dę zachwy­ca­ją, a tak­że poka­zu­ją, że boha­ter­ka wie, co robi na szachownicy.

Nie trze­ba znać się na sza­chach czy inte­re­so­wać się nimi, żeby oglą­dać „Gam­bit kró­lo­wej” z przy­jem­no­ścią. Zresz­tą nawet ci, któ­rzy nie zna­ją za bar­dzo zasad będą śle­dzić w emo­cjach kolej­ne rozgrywki.

 

 

 

1 likes
Close