Milcząca przyjaciółka
reż. Ildikó Enyedi
Czy drzewa umieją mówić? Pewnie nie, a już na pewno nie w języku zrozumiałym dla ludzi. Czy umieją słuchać? Tego na razie nie wiemy i być może nigdy się nie dowiemy. Ale jak powiedziałem jeden z bohaterów filmu „Być może one obserwują nas tak, jak my je”.
„Milcząca przyjaciółka” rośnie w ogrodzie botanicznym na terenie niemieckiej uczelni. Jest kobietą, chociaż kobiety z tej gatunku podobno brzydko pachną. Za to pięknie wyglądają. Nie jest zbyt młoda, może mieć nawet kilkaset lat. A nazywa się miłorząb japoński. To ona łączy ludzi, którzy nigdy się nie spotkali. Pamięta kilka pokoleń tych, co siadali pod jej konarami. Wśród tych setek ludzi, którzy spacerowali po ogrodzie botanicznym należącym do uniwersytetu najbardziej zapamiętała trójkę – młodą dziewczynę, która jako pierwsza kobieta dostała się na studia na początku dwudziestego wieku, poszukującego swojego miejsca grupie rówieśniczej studenta, któremu obce były strajki lat 70. XX wieku oraz pochodzącego z Hon-Kongu profesora neurobiologii, którego pandemia covidowa uziemiła w murach kampusu. Cała ta trójka czuje się samotna i wyobcowana, każdy z bohaterów nie pasuje do miejsca, w którym się znalazł. Ze względu na płeć, poglądy, charakter czy pochodzenie. I dlatego znajdują oni spokój w roślinach. Tylko one nie krytykują, nie komentują, nie odrzucają. Może nie odpowiedzą nam, ale prowadzone przez dwójkę bohaterów eksperymenty pokazują, że coś jednak mogą rozumieć. Co dokładnie? Tego jeszcze nie udało się zbadać.

Miłorząb to cichy bohater całego filmu. Tytułowe określenie go (jej) „przyjaciółką” nie jest przesadzone. To pod nim nasz dziewczyna może dać upust emocjom, które wywołuje w niej szowinistyczna uczelnia. To badanie jej zachowania nadaje sens i pomaga przetrwać pandemię profesorowi Wongowi. Gdy nie mamy innych przyjaciół, gdy nie ma nikogo obok, takie drzewo może okazać się wyjątkowo bliskie. Czasami zresztą potrzebujemy w życiu ciszy. Czasami potrzebujemy tylko bezpiecznego schronienia i niczego więcej.

Świat przyrody jest dla nas ciągle tajemniczy. Pomimo technologii i wielu prowadzonych badań, nadal nie potrafimy jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie, co rośliny czują, czy potrafią myśleć i jak dokładnie reagują na ludzką obecność. To niezwykle fascynujące, że nie jesteśmy w odpowiedzieć sobie na pytanie, jak naprawdę wygląda życie drzew „od środka”. Wybór bliskości miłorzębu nie jest dla bohaterów filmu przypadkowy. Każdy z nich na swój sposób i na możliwości swoich czasów buduje intymną więź z przyrodą. Próbuje uwiecznić ją na zdjęciach lub wyczuć, jakie sygnały wysyła. Jednocześnie okazuje się, że to wcale nie naukowe badania, ale intuicja i empatia zbliżają nas do świata roślin najbardziej. I chociaż początkowo niektórzy podchodzą do drzewa sceptycznie, szybko przekonują się, że może ono być ciekawsze niż ludzie.



