Filmy / Kino europejskie / Kino polskie

Ojczyzna

29 czerwca 2026

Tagi: ,

Ojczyzna”
reż. Paweł Pawlikowski

Paweł Paw­li­kow­ski jest reży­se­rem, któ­re­go fil­my moż­na roz­po­znać z dale­ka. Czar­no-bia­łe, świet­nie skom­po­no­wa­ne kadry, spo­koj­ne uję­cia i nie­wie­lu boha­te­rów. Oraz opo­wieść, w któ­rej histo­ria jed­nost­ki jest ści­śle zwią­za­na z tą więk­szą histo­rią – kra­ju lub świa­ta. Po nagro­dzo­nej Osca­rem „Idzie” i nomi­no­wa­nej do sta­tu­et­ki „Zim­nej woj­nie” odcze­kał aż osiem lat zanim nakrę­cił kolej­ny film – „Ojczy­znę”. Widać pomię­dzy fil­ma­mi nie spie­szy się mu tak samo, jak i w filmach.

Gdzie jest dom? Gdzie jest nasze miejsce? Gdzie jest nasza ojczyzna?

Tak moż­na by okre­ślić pyta­nia, na któ­re odpo­wie­dzi szu­ka reży­ser „Ojczy­zny”. Jego boha­ter, zna­ny pisarz Tomasz Mann, jest z pocho­dze­nia Niem­cem. Ale Niem­cem przed­wo­jen­nym, a nawet lepiej moż­na go okre­ślić przed­hi­tle­row­skim. Wiel­ki boha­ter naro­do­wy, lau­re­at Lite­rac­kiej Nagro­dy Nobla musi ucie­kać ze swo­je­go kra­ju, aby chro­nić rodzi­nę i posia­da­ją­cą żydow­skie korze­nie żonę. Wte­dy Niem­cy prze­sta­ją być jego domem. Czy sta­ją się nim Sta­ny Zjed­no­czo­ne? Też nie do koń­ca. A może Szwaj­ca­ria, do któ­rej wyemi­gru­je na ostat­nie lata swe­go życia?

W swo­im fil­mie Paweł Paw­li­kow­ski wra­ca z Man­nem na chwi­lę do Nie­miec w 1949. Kra­ju podzie­lo­ne­go na pół nie tyl­ko fizycz­nie murem ber­liń­skim, ale też men­tal­nie. Każ­da poło­wa potrze­bu­je boha­te­ra, potrze­bu­je pokrze­pie­nia i umoc­nie­nia wiel­kich Nie­miec. I to wła­śnie odczy­ty pisa­rza mają w tym pomóc. Wizy­ta Man­na w Niem­czech zwią­za­na jest tak­że z otrzy­ma­niem przez nie­go nagro­dy im. Goethe­go. Dosta­je­my więc naj­pierw zachod­ni Frank­furt, a potem wschod­ni Weimar.

Obok rela­cji Toma­sza Man­na jest jesz­cze rela­cja z cór­ką Eri­ką. Wier­ną towa­rzysz­ką jego podró­ży. Eri­ka jest w fil­mie dużo bar­dziej asy­stent­ką i sekre­tar­ką Toma­sza, niż jego cór­ką. Czę­ściej wysłu­chu­je jego prze­mó­wień niż emo­cji. Towa­rzy­szy mu pod­czas kon­fe­ren­cji pra­so­wych i ban­kie­tów. Łączy ich więź inte­lek­tu­al­na, ale czy też emo­cjo­nal­na? Cho­ciaż w tle akcji fil­mu dzie­ją się rze­czy dla boha­te­rów strasz­ne, syn Tomasz Klaus popeł­nia samo­bój­stwo, nie wyzwa­la to mię­dzy nimi czu­ło­ści. Nie prze­ży­wa­ją oni stra­ty naj­bliż­szej (przy­naj­mniej tak powin­no być) oso­by razem. Nie dzie­lą ze sobą żało­by.  Jak­by powin­ność wobec kra­ju, nawet takie­go, któ­ry nas nie chciał, była waż­niej­sza od rodzi­ny. A może Mann był bar­dziej pisa­rzem niż ojcem? A może duma z bycia kimś nie pozwa­la­ła mu prze­rwać wyjaz­du.  Eri­ka i Tomasz jadą dalej w swo­ją misję podró­ży po kra­ju. Aż do zakończenia…

Hanns Zischler i Sandra Hüller, kadr z filmu "Ojczyzna" w reż. Pawła Pawlikowskiego

Czy „Ojczyzna” wnosi coś świeżego?

Paweł Paw­li­kow­ski nakrę­cił film pięk­ny i mądry. Cza­sa­mi mia­łam wra­że­nie, że zbyt mądry, zbyt prze­in­te­lek­tu­ali­zo­wa­ny. A nie­ste­ty pozba­wio­ny emo­cji. Tomasz Mann jawił mi się przede wszyst­kim jako figu­ra, jako mitycz­ny pisarz, a nie czło­wiek z krwi i kości. Jego roz­ter­ki i dyle­ma­ty były na pozio­mie ponad. Ponad tym, co zwy­kłe i ludz­kie. Może na tym wła­śnie pole­gał jego geniusz? Dwie naj­bar­dziej emo­cjo­nal­ne i moim zda­niem naj­lep­sze sce­ny dzie­ją się bez obec­no­ści Toma­sza – począt­ko­wa roz­mo­wa Eri­ki z bra­tem oraz moment, kie­dy w swo­im poko­ju jeden jedy­ny raz krzy­czy i wyrzu­ca z sie­bie roz­pacz bo jego stra­cie. Zaraz potem jed­nak zno­wu sia­da­my do ele­ganc­kie­go sto­łu i ana­li­zu­je­my, co war­to powie­dzieć do ludu, któ­ry przyj­dzie wysłu­chać pisarza.

 

0 likes
Close