Filmy

pejzaż w kolorze sepii

20 sierpnia 2026

Są rze­czy, w któ­rych chcie­li­by­śmy zapo­mnieć. Są wspo­mnie­nia, któ­re naj­le­piej było­by wyma­zać z gło­wy. Są miej­sca, od któ­rych chce­my uciec jak naj­da­lej i odciąć się od nich cał­ko­wi­cie. Ale czy tak się da? Czy może­my uda­wać, że to nie nasze? Na te wła­śnie pyta­nia pró­bu­je zna­leźć odpo­wiedź zarów­no Kazuo Ishi­gu­ro w swo­jej książ­ce, jak i Kei Ishi­ka­wa w jej ekra­ni­za­cji. „Pej­zaż w kolo­rze sepii” zabie­ra nas w prze­szłość – miesz­ka­ją­ca w Wiel­kiej Bry­ta­nii Etsu­ko zosta­je popro­szo­na przez swo­ją cór­kę Niko o powrót do wspo­mnień z powo­jen­ne­go Naga­sa­ki i oko­licz­no­ści wyjaz­du z Japo­nii. Cór­ka czu­je, że chce poznać nie­opo­wie­dzia­ną nigdy prze­szłość swo­jej mat­ki. Prze­szłość, któ­ra kry­je wie­le tajemnic.

Jak opowiadamy swoją przeszłość?

Zwłasz­cza prze­szłość, któ­ra nie była łatwa. Naga­sa­ki po zrzu­ce­niu przez Sta­ny Zjed­no­czo­ne bom­by ato­mo­wej to było mia­sto-pie­kło. Każ­dy widział, każ­dy znał kogoś, kto zgi­nął. Każ­dy nosił w sobie ryzy­ko cho­ro­by popro­mien­nej. To ryzy­ko nie­jed­no­krot­nie wyklu­cza­ło, ogra­ni­cza­ło, styg­ma­ty­zo­wa­ło. Etsu­ka zaczy­na więc snuć opo­wieść o swo­jej prze­szło­ści i o pozna­nej po woj­nie przy­ja­ciół­ce Sachi­ko. Eks­cen­trycz­nej kobie­cie, któ­ra wbrew potrze­bom cór­ki poje­cha­ła za uko­cha­nym do Sta­nów Zjed­no­czo­nych w poszu­ki­wa­niu szczę­ścia. Ile jest w tym praw­dy, a ile fan­ta­zji? A może nie jest to fan­ta­zja, tyl­ko pró­ba powro­tu do trau­ma­tycz­nych wyda­rzeń w spo­sób, któ­ry udźwi­gnie nasza psychika?

Etsu­ko przez wie­le lat mil­cza­ła. Mil­cza­ła zarów­no jeśli cho­dzi o wypro­wadz­kę z Japo­nii, jak i samo­bój­czą śmierć swo­jej star­szej cór­ki. Nie pozwa­la­ła Niko zada­wać pytań, ukry­wa­ła wie­le tajem­nic. Dopie­ro per­spek­ty­wa sprze­da­ży domu otwie­ra przed dziew­czy­ną szan­sę na zada­nie tego pyta­nia – „Dla­cze­go mamo chcesz się stąd wypro­wa­dzić? I co zabie­rzesz ze sobą z tego domu, a co tutaj zosta­wisz?”. Przed Etsu­ko otwie­ra zaś pierw­szą i być może ostat­nią szan­sę zmie­rze­nia się z ducha­mi przeszłości.

Cho­ciaż jed­na z płasz­czyzn fil­mu roz­gry­wa się zaraz po woj­nie, zamiast dra­ma­ty­zmu bije z niej spo­kój. Może to kwe­stia japoń­skiej kul­tu­ry, a może dystan­su, jaki nabie­ra się po latach. Etsu­ko w swo­ich wspo­mnie­niach jest (a raczej chce być) grzecz­ną, miłą, popraw­ną kobie­tą. Cichym obser­wa­to­rem bez emo­cji. Ukry­ta za maską. To wszyst­ko pod­kre­śla dodat­ko­wo kolo­ry­sty­ka fil­mu, któ­ra paste­lo­wa i ugła­dzo­na daje nam poczu­cie spo­ko­ju. Ale ten spo­kój uda­ło się osią­gnąć dopie­ro po latach, odci­na­jąc się od prze­szło­ści. Bo rze­czy­wi­stość powo­jen­na musia­ła być zupeł­nie inna.

Film zosta­wia nas z wie­lo­ma pyta­nia. O ludz­ką pamięć, o wra­ca­nie do prze­szło­ści, o budo­wa­nie wspo­mnień. O to, co pamię­ta­my a co chcie­li­by­śmy z naszej pamię­ci wymazać.

0 likes
Close