Lifestyle

Podsumowanie 2025

19 stycznia 2026

Lubię te wpi­sy, któ­re pod­su­mo­wu­ją rok. Cza­sa­mi mam wra­że­nie, że piszę je bar­dziej dla sie­bie niż dla innych. Jest to taki moment, kie­dy chcę się zasta­no­wić, co faj­ne­go przeczytałam/zobaczyłam/zrobiłam w minio­nym roku. I bar­dzo cie­szę się, gdy czę­sto oka­zu­je się, że wię­cej niż bym się spo­dzie­wa­ła. Spę­dzi­łam wie­le godzin na wyjaz­dach, w kinie, na spo­tka­niach ze zna­jo­my­mi, na spo­rcie, na czy­ta­niu ksią­żek, na har­cer­stwie. Co praw­da ilość róż­nych rze­czy, któ­re się dzie­ją spra­wia, że cią­gle bra­ku­je na coś cza­su i chcia­ło­by się wię­cej. Pod­su­mo­wa­nie 2025 roku zacznę więc od tego, cze­go chcia­ła­bym wię­cej, ale się nie­ste­ty nie udało.

Wię­cej gór. W 2025 roku tyl­ko pięć razy poje­cha­łam poła­zić po górach, w tym dwa razy w grud­niu. Rok wcze­śniej taki wynik mia­łam już pod koniec lute­go. Jakoś tak wyszło, że albo się nie zebra­łam, albo musia­łam coś w week­end ogar­nąć, albo jecha­łam nie w góry, tyl­ko zupeł­nie gdzie indziej. Bra­ko­wa­ło mi tych gór­skich wido­ków i bycia z dala od miasta.

Wię­cej seria­li. Mam wra­że­nie, że nie­mal cał­ko­wi­cie prze­rzu­ci­łam się na fil­my kino­we zapo­mi­na­jąc wręcz, że mam wyku­pio­ne jakieś plat­for­my stre­amin­go­we. Przez cały rok obej­rza­łam chy­ba tyl­ko trzy seria­le, kil­ka zaczę­łam, ale nie skoń­czy­łam. A mam na liście dużo pozy­cji, któ­re war­to obej­rzeć i dużo odcin­ków, któ­ry­mi mogła­bym wypeł­nić wie­czo­ry. Zwłasz­cza, kie­dy nie mam siły na książ­kę lub inne zaję­cia, to na pew­no lep­szy serial niż rol­ki w socialach 🙂

Sko­ro już przy­zna­łam, że z oglą­da­nia fil­mów w domu prze­rzu­ci­łam się na oglą­da­nie w kinie, to muszę po raz kolej­ny napi­sać, że kar­ta Unli­mi­ted to zło­to. Dzię­ki niej byłam w kinie ponad 50 razy (czy­li śred­nio raz w tygo­dniu). Mam kil­ka pozy­cji kino­wych, któ­re chcia­ła­bym Wam pole­cić i jeśli jesz­cze ich nie widzie­li­ście, to musi­cie koniecz­nie nad­ro­bić. O pra­wie wszyst­kich naj fil­mach roz­pi­sa­łam się na blo­gu, więc jeśli chce­cie dowie­dzieć się, cze­mu te wła­śnie pozy­cje zasłu­gu­ją na uwa­gę zachę­cam do zaj­rze­nia do wpi­sów. Jest na tej liście dość róż­no­rod­nie, bo są fil­my trud­ne i moc­ne, ale są też kome­dio­we, któ­re moż­na obej­rzeć dla zabawy.

  1. Jed­na bitwa po drugiej
  2. Pań­stwo Rose
  3. Dziew­czy­na z igłą
  4. Mini­stran­ci

Jak co roku prze­czy­ta­łam wie­le super ksią­żek. Wła­ści­wie zawsze czy­tam (pra­wie) same super książ­ki. Dłu­go myśla­łam nad tym, któ­re książ­ki uzna­ła­bym za naj­lep­sze, bo cięż­ko jest porów­ny­wać poetyc­ką i emo­cjo­nal­ną powieść z solid­nym repor­ta­żem czy porad­ni­kiem. Gdy­bym jed­nak mia­ła Wam coś pole­cić, to były­by to te dwie pozy­cje (swo­ją dro­gą obie prze­czy­ta­ne już pod koniec roku; może wcze­śniej też było coś faj­ne­go, ale zdą­ży­ło mi ulecieć):

  1. Las powie­szo­nych lisów” Arto Paasi­lin­ny – nie­zwy­kle ory­gi­nal­na opo­wieść, o przy­jaź­ni, któ­ra rodzi się mię­dzy ludź­mi z pozo­ru zupeł­nie do sie­bie nie pasu­ją­cy­mi, o uciecz­ce od życia i budo­wa­niu sie­bie na nowo. Jest miej­sce na śmiech, jest miej­sce na łzy. Bar­dzo lubię, jak książ­ki nie są oczy­wi­ste, jak coś jest nich nie tak, jak świat jest nie­co udziw­nio­ny a boha­te­ro­wie dale­cy od normalności.
  2. Solo” Zoś­ki Papu­żan­ki – chy­ba każ­da książ­ka Papu­żan­ki, któ­rą prze­czy­tam będzie tra­fiać na listę pole­ca­jek. Nikt tak, jak ta autor­ka nie umie pisać, budo­wać zdań, szu­kać słów i budo­wać świa­ta, w któ­rym jest tyle ukry­tych emocji.

W tym roku cał­kiem spo­ro czy­ta­łam i słu­cha­łam kry­mi­na­łów czy kome­dii kry­mi­nal­nych. Takich luź­nych ksią­żek typo­wo dla roz­ryw­ki. Zwłasz­cza w for­mie audio­bo­oków. Żeby nie zasie­dzieć się, odkąd prze­szłam jesie­nią na pra­cę zdal­ną sta­ram się codzien­nie prze­wie­trzyć się pod­czas spa­ce­ru w par­ku, co daje czas na co naj­mniej 20–30 minut audio­bo­oka dzien­nie. Jesz­cze kil­ka lat temu mówi­łam, że audio­bo­oki są nie dla mnie, ale teraz prze­ko­na­łam się, że jeśli pró­bu­ję robić coś kon­kret­ne­go, to fak­tycz­nie cięż­ko mi się sku­pić, ale jeśli tyl­ko spa­ce­ru­ję, to jest ok.

No a co w 2026 roku?

Ide­al­nym pla­nem na nowy rok był­by brak pla­nu. Ale wiem, że tak się nie da. Chcia­ła­bym więc wię­cej róż­nych rze­czy. Spró­bo­wać cze­goś nowe­go, poje­chać w nowe miej­sca i nauczyć się cze­goś dziw­ne­go. Może kul­tu­ral­nie też się­gnąć po gatun­ki, z któ­ry­mi nigdy nie mia­łam do czy­nie­nia, zarów­no w książ­kach, jak i filmach.

0 likes
Close