Lubię te wpisy, które podsumowują rok. Czasami mam wrażenie, że piszę je bardziej dla siebie niż dla innych. Jest to taki moment, kiedy chcę się zastanowić, co fajnego przeczytałam/zobaczyłam/zrobiłam w minionym roku. I bardzo cieszę się, gdy często okazuje się, że więcej niż bym się spodziewała. Spędziłam wiele godzin na wyjazdach, w kinie, na spotkaniach ze znajomymi, na sporcie, na czytaniu książek, na harcerstwie. Co prawda ilość różnych rzeczy, które się dzieją sprawia, że ciągle brakuje na coś czasu i chciałoby się więcej. Podsumowanie 2025 roku zacznę więc od tego, czego chciałabym więcej, ale się niestety nie udało.
Więcej gór. W 2025 roku tylko pięć razy pojechałam połazić po górach, w tym dwa razy w grudniu. Rok wcześniej taki wynik miałam już pod koniec lutego. Jakoś tak wyszło, że albo się nie zebrałam, albo musiałam coś w weekend ogarnąć, albo jechałam nie w góry, tylko zupełnie gdzie indziej. Brakowało mi tych górskich widoków i bycia z dala od miasta.
Więcej seriali. Mam wrażenie, że niemal całkowicie przerzuciłam się na filmy kinowe zapominając wręcz, że mam wykupione jakieś platformy streamingowe. Przez cały rok obejrzałam chyba tylko trzy seriale, kilka zaczęłam, ale nie skończyłam. A mam na liście dużo pozycji, które warto obejrzeć i dużo odcinków, którymi mogłabym wypełnić wieczory. Zwłaszcza, kiedy nie mam siły na książkę lub inne zajęcia, to na pewno lepszy serial niż rolki w socialach 🙂
Skoro już przyznałam, że z oglądania filmów w domu przerzuciłam się na oglądanie w kinie, to muszę po raz kolejny napisać, że karta Unlimited to złoto. Dzięki niej byłam w kinie ponad 50 razy (czyli średnio raz w tygodniu). Mam kilka pozycji kinowych, które chciałabym Wam polecić i jeśli jeszcze ich nie widzieliście, to musicie koniecznie nadrobić. O prawie wszystkich naj filmach rozpisałam się na blogu, więc jeśli chcecie dowiedzieć się, czemu te właśnie pozycje zasługują na uwagę zachęcam do zajrzenia do wpisów. Jest na tej liście dość różnorodnie, bo są filmy trudne i mocne, ale są też komediowe, które można obejrzeć dla zabawy.
- Jedna bitwa po drugiej
- Państwo Rose
- Dziewczyna z igłą
- Ministranci
Jak co roku przeczytałam wiele super książek. Właściwie zawsze czytam (prawie) same super książki. Długo myślałam nad tym, które książki uznałabym za najlepsze, bo ciężko jest porównywać poetycką i emocjonalną powieść z solidnym reportażem czy poradnikiem. Gdybym jednak miała Wam coś polecić, to byłyby to te dwie pozycje (swoją drogą obie przeczytane już pod koniec roku; może wcześniej też było coś fajnego, ale zdążyło mi ulecieć):
- „Las powieszonych lisów” Arto Paasilinny – niezwykle oryginalna opowieść, o przyjaźni, która rodzi się między ludźmi z pozoru zupełnie do siebie nie pasującymi, o ucieczce od życia i budowaniu siebie na nowo. Jest miejsce na śmiech, jest miejsce na łzy. Bardzo lubię, jak książki nie są oczywiste, jak coś jest nich nie tak, jak świat jest nieco udziwniony a bohaterowie dalecy od normalności.
- „Solo” Zośki Papużanki – chyba każda książka Papużanki, którą przeczytam będzie trafiać na listę polecajek. Nikt tak, jak ta autorka nie umie pisać, budować zdań, szukać słów i budować świata, w którym jest tyle ukrytych emocji.
W tym roku całkiem sporo czytałam i słuchałam kryminałów czy komedii kryminalnych. Takich luźnych książek typowo dla rozrywki. Zwłaszcza w formie audiobooków. Żeby nie zasiedzieć się, odkąd przeszłam jesienią na pracę zdalną staram się codziennie przewietrzyć się podczas spaceru w parku, co daje czas na co najmniej 20–30 minut audiobooka dziennie. Jeszcze kilka lat temu mówiłam, że audiobooki są nie dla mnie, ale teraz przekonałam się, że jeśli próbuję robić coś konkretnego, to faktycznie ciężko mi się skupić, ale jeśli tylko spaceruję, to jest ok.
No a co w 2026 roku?
Idealnym planem na nowy rok byłby brak planu. Ale wiem, że tak się nie da. Chciałabym więc więcej różnych rzeczy. Spróbować czegoś nowego, pojechać w nowe miejsca i nauczyć się czegoś dziwnego. Może kulturalnie też sięgnąć po gatunki, z którymi nigdy nie miałam do czynienia, zarówno w książkach, jak i filmach.

