Książki / powieść

Rok zająca

19 sierpnia 2026

Arto Paasilinna
„Rok zająca”
Wydawnictwo Książkowe Klimaty

Cza­sa­mi, gdy nasze życie nie jest takie, jakie­go potrze­bu­je­my wystar­czy mały impuls, aby rzu­cić wszyst­ko w cho­le­rę i poje­chać – w Biesz­cza­dy albo na pół­noc Fin­lan­dii. Takim impul­sem może być na przy­kład mały zają­czek z mię­ciut­kim futer­kiem, któ­re­go przez przy­pa­dek potrą­ci­my na dro­dze. To wła­śnie spo­tka­ło Vata­ne­na, boha­te­ra książ­ki Arto Paasi­lin­na „Rok zają­ca”. Wysiadł z auta zoba­czyć, co sta­ło się zwie­rzę­ciu i już do nie­go nie wró­cił. Zosta­wił pra­cę, żonę, dom, sprze­dał łód­kę i ruszył przed sie­bie. Bez celu, bez pla­nu, bez mapy – z gar­ścią pie­nię­dzy, z otwar­tą gło­wą i z sza­ra­kiem w ple­ca­ku. Nie­wie­le potrze­bo­wał do szczę­ścia i do życia.

„Rok zają­ca” to rok total­nej zmia­ny. Rok przy­gód, emo­cji i absur­dal­nych zbie­gów oko­licz­no­ści. Rok szu­ka­nia swo­je­go miej­sca w świe­cie zupeł­nie innym od tego, co się zosta­wi­ło w wiel­kim mie­ście. Nasz boha­ter prze­mie­rza kraj wzdłuż i wszerz zma­ga­jąc się z nie­przy­ja­zny­mi mu ludź­mi, zwie­rzę­ta­mi i oko­licz­no­ścia­mi przy­ro­dy. Ale też otwar­ty na przy­go­dę i nowe zna­jo­mo­ści. Na kil­ku­set stro­nach książ­ki (któ­ra gru­ba nie jest) dzie­je się wię­cej, niż u nie­jed­nej oso­by przez całe życie. Może dla­te­go, że gdy raz porzu­ci­li­śmy już swo­je sta­łe miej­sce, to nie jest potem trud­no zro­bić to po raz kolej­ny i kolej­ny. To poczu­cie wol­no­ści wyzwa­la w Vata­ne­nie coś zupeł­nie nowe­go. Spo­koj­ny wcze­śniej dzien­ni­karz nagle odkry­wa w sobie zew awan­tur­ni­ka. Zając sta­je się jego nie­od­łącz­nym kom­pa­nem, powier­ni­kiem i bile­tem wstę­pu do zupeł­nie innej rze­czy­wi­sto­ści. Paasi­lin­na ser­wu­je nam opo­wieść, któ­rą czy­ta się z ogrom­nym uśmie­chem na twa­rzy, choć pod płasz­czy­kiem czy­ste­go absur­du kry­je się coś znacz­nie głęb­sze­go. To cie­pła, momen­ta­mi wręcz tera­peu­tycz­na baśń dla doro­słych o tym, jak bar­dzo jeste­śmy zmę­cze­ni pędem, kon­we­nan­sa­mi i rola­mi, jakie narzu­ca nam społeczeństwo.

Fiń­ska pro­wi­zor­ka, suro­wa, a zara­zem pięk­na natu­ra oraz gale­ria barw­nych, momen­ta­mi wręcz absur­dal­nych posta­ci spra­wia­ją, że od tej lek­tu­ry trud­no się ode­rwać. Paasi­lin­na pisze z nie­sa­mo­wi­tą lek­ko­ścią, humo­rem i dystan­sem do świa­ta. Jego pro­za ma w sobie coś nie­zwy­kle oczysz­cza­ją­ce­go. To taki lite­rac­ki powiew świe­że­go, pół­noc­ne­go powie­trza, któ­ry dosko­na­le pozwa­la ode­rwać się od rzeczywistości.

„Rok zają­ca” to ide­al­na lek­tu­ra na leni­we popo­łu­dnie, kie­dy czu­je­my, że świat wokół nas krę­ci się zbyt szyb­ko. To książ­ka, któ­ra przy­po­mi­na, że cza­sem war­to zatrzy­mać się, opa­trzyć ranę – tę dosłow­ną lub meta­fo­rycz­ną – i ruszyć ścież­ką pro­wa­dzą­cą z dala od utar­tych szla­ków. Pole­cam ją każ­de­mu, kto szu­ka w lite­ra­tu­rze uko­je­nia, uśmie­chu i odro­bi­ny życio­wej mądro­ści poda­nej w nie­zwy­kle lek­kiej for­mie. Się­gnij­cie po nią koniecz­nie, zwłasz­cza jeśli bra­ku­je Wam w życiu odro­bi­ny dzikości!

0 likes
Close