Filmy / Kino amerykańskie

zaproszenie

18 lipca 2026

Tagi: , ,

„Zaproszenie”
reż. Oliwia Wilde

Jeśli jesz­cze nie widzie­li­ście ego fil­mu, to nie czy­taj­cie tej recen­zji. Tej, ani żad­nej innej. Tyl­ko czym prę­dzej idź­cie do kina naj­pierw obej­rzeć ten film. Daj­cie się mu zasko­czyć, daj­cie się ponieść emo­cjom i wcią­gnąć w tę zaska­ku­ją­cą grę, któ­rą pro­wa­dzą boha­te­ro­wie. Bo „Zapro­sze­nie” to film, o któ­rym war­to wie­dzieć jak naj­mniej. Tak samo, jak mało wie­dzą o sobie głów­ni boha­te­ro­wie produkcji.

Boha­te­rów jest czwór­ka. Dwa mał­żeń­stwa – Ange­la i Joe oraz Piña i Hawk (w tych rolach Oli­wia Wil­de i Seth Roger oraz Ange­li­na Jolie i Edward Nor­ton). Obie pary są sąsia­da­mi, miesz­ka­ją w jed­nym blo­ku i mija­ją się w win­dzie. Nie wie­dzą o sobie nic, a przy­naj­mniej tak się może wyda­wać. Dla­te­go też pew­ne­go dnia Ange­la stwier­dza, że naj­wyż­szy czas to zmie­nić i zapra­sza swo­ich sąsia­dów na kola­cję. Plan jest taki, że będzie miło i sym­pa­tycz­nie, ale jesz­cze przed kola­cją oka­zu­je się, że nic z tego. Pierw­sza kłót­nia mię­dzy mał­żon­ka­mi ma miej­sce jesz­cze zanim goście zapu­ka­ją do drzwi.

Pod­czas kola­cji nasza czwór­ka zaska­ku­je sie­bie nawza­jem co i rusz. Oka­zu­je się, że tak samo, jak mało zna­my sąsia­dów może­my mało znać nasze­go mał­żon­ka lub nawet same­go sie­bie. Kolej­ne pyta­nia i roz­mo­wy otwie­ra­ją zaska­ku­ją­ce drzwi i wycią­ga­ją zza nich głę­bo­ko scho­wa­ne pra­gnie­nia, porzu­co­ne marze­nia czy trau­my. Sta­je­my się świad­ka­mi zacho­wań, któ­rych jesz­cze kil­ka godzin temu nikt by nie podejrzewał.

Cho­ciaż motyw i głów­ne zało­że­nia fil­mu nie są niczym odkryw­czym – to samo widzie­li­śmy mię­dzy inny­mi w „Dobrze się kła­mie w miłym towa­rzy­stwie” czy „Rze­zi”, to jed­nak za każ­dym razem daje to do myśle­nia. Bo pyta­nia, jakie zada­ją sobie (sobie samym i sobie nawza­jem) boha­te­ro­wie są róż­ne. Ange­la i Joe to ste­reo­ty­po­we mał­żeń­stwo z dłu­gim sta­żem, gdzie domi­nu­je ruty­na i nuda. Są porzu­co­ne marze­nia i posprzą­ta­ny dom. Są nud­na pra­ca i

Zapro­sze­nie na zapo­znaw­czą kola­cję ze stro­ny Ange­li prze­ra­dza się w zapro­sze­nie do prze­kra­cza­nia gra­nic i odry­wa­nia cze­goś nowe­go przez Piñą i Haw­ka. Zapro­sze­nie do sek­su­al­nej wymia­ny part­ne­rów jest czymś wię­cej niż tyl­ko chę­cią zor­ga­ni­zo­wa­nia ero­tycz­nej zaba­wy. Jest otwo­rze­niem drzwi, któ­re od lat były zamknię­te. Drzwi pożą­da­nia, fascy­na­cji, któ­re w życiu gospo­da­rzy daw­no zosta­ły pokry­te kurzem.

Cho­ciaż wszyst­ko dzie­je się w czte­rech ścia­nach jed­ne­go miesz­ka­nia i skła­da się przede wszyst­kim z roz­mów mię­dzy boha­te­ra­mi (a czę­sto nawet mono­lo­gów) abso­lut­nie nie jest to prze­ga­da­ne kino. Oli­vii Wil­de uda­je się w wpro­wa­dzić do fil­mu wie­le ener­gii i dyna­mi­ki. Nie trze­ba oba­wiać się, że tra­fi­my na kino prze­sad­nie umo­ral­nia­ją­ce. Kome­dio­we momen­ty roz­luź­nia­ją napię­tą atmos­fe­rę i dają moment na oddech pomię­dzy kolej­ny­mi pyta­nia­mi o życie i związek.

0 likes
Close